Ogigia, XII w p.n.e.

Kochana Penelopo!

Bardzo tęsknię za Tobą, Telemachem i ojcem. Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze.

Po zakończeniu wojny trojańskiej mieliśmy zamiar od razu wrócić do domu, lecz rozpętała się straszliwa burza i nasze okręty zboczyły z kursu. Znaleźliśmy się w kraju, którym rządził okrutny jednooki Polifem. Udało nam się go pokonać, lecz życie straciło czterech moich towarzyszy. Potem fale zaniosły nas do brzegów Eolii, gdzie dostałem od króla wór wiatrów. Przez dziewięć dni płynęliśmy bez żadnych przeszkód, ale dziesiątego dnia żeglarze otworzyli worek i wyleciały srogie wiatry! Lecz ja nie traciłem nadziei na powrót do Itaki! Po tygodniu dopłynęliśmy do kraju bardzo dzikich ludożerców - Lajstrygonów. Nie mogłem się pogodzić ze śmiercią kolejnego towarzysza. Po kilku jeszcze niebezpiecznych przygodach dotarłem wreszcie do przyjaznego kraju! Tak mi się wydawało. Lecz czarodziejka zamieniła kolejnych dwóch towarzyszy w świnie. Tych przygód było bardzo wiele, więc nie będę ich opisywał. Teraz jestem na wyspie Ogigia. Kiedy tam trafiłem, byłem okropnie zmęczony! Powoli odzyskuję siły, karmiony ambrozją i pojony nektarem.

Gorąco pozdrawiam całą rodzinę. Obiecuję, że niebawem wrócę.

Twój Odyseusz