Aspinwall, 21.04.1873 r. 

Drogi Janie!

Piszę do Ciebie, ponieważ chcę podzielić się z Tobą wspaniałą nowiną: wreszcie zawinąłem do portu. Wiesz dobrze, że dużą część życia zajęło mi tułanie się. Byłem kopaczem złota w Australii, poszukiwaczem diamentów w Afryce, strzelcem rządowym w Indiach Wschodnich, założyłem w Kalifornii farmę, próbowałem handlu z dzikimi plemionami w Brazylii, założyłem warsztat kowalski, byłem majtkiem na statku i harpunnikiem na wielorybniku. Na przekór największej ostrożności i uczciwości na farmie zgubiła mnie susza, w Brazylii nie dostarczyłem towaru, ponieważ moja tratwa rozbiła się na Amazonce, warsztat spalił się w pożarze całego miasta, na statkach też nie miałem szczęsna - obydwa rozbiły się, a moja fabryka cygar została okradziona przez współpracownika. Mówiłeś kiedyś, że po prostu nie mam szczęścia, ale ja wiem, że jakaś potężna i nieprzyjazna ręka ściga mnie po całym świecie.

Przyjacielu, ostatnimi laty miałem już dosyć ciągłej tułaczki, ciężkiej pracy i niepowodzeń, lecz posiadałem nadzieję, że jeszcze wszystko się ułoży. Szukałem jakiegoś spokojnego miejsca, w którym spokojnie mógłbym czekać na swój kres. Pewnego dnia zatrzymałem się na kilka dni w Aspinwall, niedaleko Panamy w Ameryce. Rano kupiłem tutejszą gazetę, aby zobaczyć ogłoszenia dotyczące pracy. Od razu rzuciła mi się w oczy duża informacja na środku strony: "Pilnie poszukujemy odpowiedzialnej osoby na stanowisko latarnika. Jeżeli jesteś sumienny i znużony codziennym stresem to ta praca jest idealna dla Ciebie!" Nie było, na co czekać! Wziąłem tylko świadectwa służby rządowej i pobiegłem do konsula. Zrobił mi mały wywiad, ale na szczęście zrozumiał, że potrzebuję spokoju i odpoczynku, dlatego będę rzetelnie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Jestem bardzo zadowolony, że zostałem latarnikiem!

Muszę teraz codziennie kilka razy wchodzić na wieżę mającą ponad czterysta bardzo wysokich schodów i wywieszać różnokolorowe flagi w zależności od pogody. Lecz jest to niewielka praca w porównaniu do moich poprzednich zawodów. Każdego ranka łódź z Aspinwall przywodzi mi prowiant i wodę. Jak widzisz niczego mi nie brakuję! Mogę teraz spokojnie czekać na śmierć i o nic się nie martwić. Na tej wyspie już mnie nie dosięgnie mściwa ręka. To już koniec moich niepowodzeń!

Napisz, co ciekawego zdarzyło się u Ciebie? Jak się czujesz, jaką masz pracę i jak Twoja Rodzina? Opowiedz jak teraz wygląda moja ukochana Ojczyzna?

Pozdrawiam

Skawiński