Szanowny Panie Ebenezerze!

Nazywam się Marcin Nowak, mam 13 lat i uczęszczam do drugiej klasy gimnazjum w Krakowie. Poznałem Pana dzięki książce Karola Dickensa pt. "Opowieść wigilijna". Przeczytałem ją i postanowiłem podzielić się z Panem moimi spostrzeżeniami.

Po zapoznaniu się z historią Pańskiego dzieciństwa, dużo na ten temat myślałem. Współczuję Panu, bo Święta Bożego Narodzenia to najbardziej rodzinny i najpiękniejszy okres w roku, jednak przeżycie ich w samotności jest dla człowieka okropne. Później, kiedy był Pan młody, Święta były dla Pana czasem wielkiej zabawy i radości. Chciał Pan za wszelką cenę uniknąć biedy i pieniądze przesłoniły Panu wszystkie inne wartości. Gromadząc coraz większy majątek, zrobił się Pan chciwy, zaślepiony swoim bogactwem, dla którego zrezygnował Pan nawet z tak pięknego uczucia, jakim jest miłość. Najgorzej zaczął Pan postępować, kiedy został Pan właścicielem kantoru. Wtedy zrobił się Pan skąpcem, któremu żal było pieniędzy zarówno na utrzymanie domu, jak i wynagrodzenie pracownika. Dopiero po odwiedzinach ducha Pańskiego nieżyjącego już wspólnika, a później innych duchów z przeszłości, zrozumiał Pan swoje okropne zachowanie. Dopiero wtedy uświadomił Pan sobie, że to nie pieniądze powinny być w życiu najważniejsze i zmienił Pan swoje postępowanie. W końcu zaczął Pan szanować ludzi uboższych od siebie.

Mam nadzieję, że Pańska przemiana nie była chwilowa i już zawsze będzie Pan dobrym człowiekiem. Pana pieniądze mogłyby pomóc wielu osobom, zamiast zajmować miejsce w sejfach i bankach. Proszę pamiętać, że nawet największe bogactwo nie daje szczęścia, jeśli nie można się nim z nikim podzielić.

Czekam na Pańską odpowiedź.

Z poważaniem

Marcin Nowak