Druga wojna światowa była czasem gdzie na porządku dziennym były lęk, śmierć, cierpienie. Polacy znajdowali się pod obcym reżimem, a Niemcy kiedy tylko mogli, chcieli likwidować jak największą ich liczbę. Budowali obozy i więzienia, by jak najszybciej i jak najskuteczniej wprowadzić w życie swe straszne zamiary. Jednak ludzie w ciężkich czasach potrafią się zjednoczyć i działać tak, by stawiać jak największy sprzeciw okupantowi, czy jakiemukolwiek wrogowi, odbierającemu godność, wolność i ojczyznę. Takich ludzi łatwo było znaleźć nawet pośród stosunkowo młodych chłopców, którzy mieli dużo do stracenia, bo całą swą młodość z jej niewinnością. Musieli przejść przyspieszone kursy życia, dorastania, by w końcu przedwcześnie zginać.

Imiona Alka, Zośki czy Rudego na stałe wpisały się na chlubne karty wojennych dziejów Polski. Chłopcy ci byli harcerzami - ta organizacja nauczyła ich wielu ważnych rzeczy, choć jedna z nich była najważniejsza - miłość do kraju i mieszkających w nim ludzi.

Chłopcy mężnie walczyli i ginęli dzielnie z wrogiej ręki. Nie żałowali niczego. Ich postawa jest godna najwyższego uznania i chwały. Warto czasem o nich pomyśleć, kiedy wydaje nam się, że nasze życie nie ma sensu - oni nie zastanawiali się nad tym, po prostu kochali Polskę. Dlatego ich życie i śmierć miały sens.