Satyra jako gatunek literacki miała na celu ośmieszenie i skrytykowanie wad i niedoskonałości ludzkich. Była również skierowana przeciwko określonym zachowaniom społecznym, przestarzałym poglądom politycznym, instytucjom. Stosowane w niej były zasady wyolbrzymiania bądź też deprecjonowania pewnych sytuacji, osób, środowisk. Często w jej obrębie bytowały takie jej odmiany jak karykatura, paszkwil czy groteska. Satyrą można tez nazwać utwór pisany zarówno proza jak i poezja, także i dramat.

Ignacy Krasicki przez współczesnych nazywany "księciem poetów" właśnie w satyrach mógł przy wykazaniu się mistrzostwem pióra najpełniej wyrazić wobec zacofania i niedoskonałości Polski. Satyra pozwalała mu na dokładniejsze charakteryzowanie wad w społeczeństwie. Stąd jego satyry cechowały się dydaktyzmem, który jednak osłodzony był przez komizm, w myśl zasady by "bawić ucząc i uczyć bawiąc". Ważny jest użyty w nich język, nie będący patetycznym, czy wysokim a mający wiele cech stylu potocznego. Nie można tez odmówić Krasickiemu świetnej umiejętności budowania postaci bohaterów satyr i niezwykle ostrego pióra.

W satyrze "Pijaństwo" już sam tytuł jasno wskazuje, która z polskich wad zostanie w niej scharakteryzowana. Akurat w tym przypadku jedna z najpowszechniejszych i mająca wpływa na coraz głębszy i nieodwracalny upadek społeczeństwa, z którym oświecenie próbowało sobie poradzić, choćby poprzez literaturę. Zbudowana jest ona na zasadzie dialogu dwóch postaci o opozycyjnych poglądach i sposobach życia. Pierwsza postać to zapijaczony szlachcic który każda chwilę życia poświęca na ucztowanie obżarstwo i picie alkoholu. Taki styl życia tłumaczy sobie każda nadarzającą się okazją, nawet jak groteskowa sytuacja imienin żony, na których sama solenizantka się nie pojawiła, co było już jednak mało znaczącym elementem przyjęcia. Można niestety domniemywać, ze nawet trzeźwy człowiek, stroniący od alkoholu miałby trudności w tamtych czasach. Towarzystwo sąsiadów wymagało bowiem i od niego by zostać ugoszczonymi i należało przepić przynajmniej do każdego po kieliszku. Taka gościnność najłatwiej wpędzić mogła każdego w pijaństwo. Wtedy też Polak stawał się największym politykiem, zapominał o swoich kompleksach i niedoskonałościach. Zaczynał myśleć o państwie i głosić jego zmiany. Krasicki ten właśnie moment pokazał we wspaniale wykrzywionym zwierciadle:

"Idą zatem dyskursa tonem statystycznym

O miłości ojczyzny, o dobru publicznym,

O wspaniałych projektach, mężnym animuszu;

Kopiem góry dla srebra i złota w Olkuszu,

Odbieramy Inflanty i państwa multańskie,

Liczemy owe sumy neapolitańskie,

Reformujemy państwo, wojny nowe zwodzim,

Tych bijem wstępnym bojem, z tamtymi się godzim".

Druga osoba dialogu to człowiek oświecony mający na pijaństwo całkowicie inny pogląd niż szlachcic - Sarmata. To on przypomina mu, ze człowiek nie może zachowywać się jak zwierze i poświęcać swojego życia wyłącznie na obżarstwo i picie.

"Patrz na człeka, którego ujęła moc trunku,

Człowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierząt gatunku".

Przypomina on jak z alkoholizmu rodzą się wszystkie inne wady społeczeństwa Polskiego. Jak łatwo prowadzi ono do zła i upadku:

"Z niego zwady, obmowy nieprzystojne rosną,

Pamięć się przez nie traci, rozumu użycie,

Zdrowie się nadweręża i ukraca życie".

Ciekawe jest zakończenie tej satyry, Krasicki pokazuje w nim bowiem pewna bezsilność racjonalnego wykładania zła pijaństwa, gdyż Sarmata i tak woli "napić się wódki". Warto tez przyjrzeć się stylowi tej satyry, który to będzie się powtarzał i w kolejnych utworach tym mianem określanych. Jest to więc utwór trzynastozgłoskowy, pisany wierszem ciągłym, nie podzielonym na strofy o parzystym układzie rymów. Warta zaznaczenia jest kompozycja ramowa satyry, wpisana w słowa przywitania się i pożegnania rozmówców, co powoduje, iż kompozycja zamyka się w obrębie ich rozmowy:

"

Wszak wiesz, że się ja nigdy zbytecznie nie pieszczę

(...)

"Bądź zdrów!" "Gdzież idziesz?" "Napiję się wódki".

Należy również zaznaczyć bogactwo wykorzystanych środków stylistycznych, jak epitety pokazujące skutki pijaństwa:

"Bogdaj w piekło przepadło obrzydłe pijaństwo!

Cóż w nim? Tylko niezdrowie, zwady, grubijaństwo.

Oto profit: nudności i guzy, i plastry".

A także liczne wykrzyknienia "Bodaj w piekło przepadło obrzydłe pijaństwo!" i stosowanie łacińskich sentencji, obnażających zakłamanie szlachty.

Najszersza krytyka, sformułowana już w sposób bardziej ogólny, abstrakcyjny a przez to uniwersalny wpisana jest w satyrę "Świat zepsuty". Już w pierwszych jej wersach Krasicki pokazuje jak bardzo świat, w którym przyszło mu żyć, jest nieuporządkowany i bliski zagładzie. Nie ma w nim miejsca na dobro, sprawiedliwość, wzajemną pomoc:

"Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,

Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,

Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną".

Krasicki swoja satyrą włącza się w formy moralizatorskie, jest ona bliska kazaniu, przez co przywodzi na myślę wcześniejsze kazania polityczne księdza Skargi. Co nie dziwi, jeżeli przypomnimy sobie iż już ten kaznodzieja w swoich kazaniach określał Polskę jako okręt zmagający się ze sztormem. Tylko załoga, w tym rozumieniu reformatorzy państwa, mogą ocalić swój statek przed ostatecznym pójściem na dno. Tak tez kończy się satyra Ignacego Krasickiego:

"Grozi burza, grzmi niebo; okręt nie zatonie,

Majtki, zgodne z żeglarzem, gdy staną w obronie;

A choć bezpieczniej okręt opuścić i płynąć,

Poczciwiej być w okręcie, ocalić lub zginąć".

Najbardziej zagrażającą wadą społeczeństwa dla Polski jest bowiem anarchia, brak jakiegokolwiek poczucia wspólnoty i odpowiedzialności za rzeczpospolitą. Jak przypomina przykład okrętu tylko wspólne i zgodne działanie może dać dobre efekty i uchronić od katastrofy. Łączy się to i z odejściem wielu obywateli od przykazań boskich, które dotychczas potrafiły jeszcze utrzymać ich w ryzach wartości. Demoralizacja jednostek przekłada się bowiem wedle Krasickiego, jak i obiektywnych obserwacji każdego społeczeństwa na rozkład całego narodu:

"Młodzież próżna nauki, a rozpusty chciwa,

Skora do rozwiązłości, do cnoty leniwa.

Zapamiętałe starcy, zhańbione przymioty,

Śmieje się zbrodnia syta z pognębionej cnoty.

Wstyd ustał, wstyd, ostatnia niecnoty zapora".

W satyrze noszącej tytuł "Do króla" autor dzięki swojemu mistrzostwu w posługiwaniu się piórem satyryka, potrafił jednocześnie przedstawić i wykpić konserwatywne stronnictwo przeciwników króla Stanisława Augusta Poniatowkiego. Początkowo może nam się wydawać, że Krasicki popiera poglądy pieniącego się szlachcica i zgadza się z nim w krytyce króla. Jednak po zauważeniu cudzysłowów spinających ten utwór, można zrozumieć, ze tak naprawdę zarzuty przeciwko królowi, są tylko wykpieniem samego ich głosiciela. Po pierwsze król jest za młody na swój urząd, bo nie posiada siwych włosów, ani cechujących mądrość zmarszczek:

"Tyś nań wstąpił mający lat tylko trzydzieści,

Bez siwizny, bez zmarszczków: zakał to nie lada"

Z kolei to, że Stanisław August jest pochodzenia szlacheckiego, jest absurdem w kontekście tego, iż szlachcice uważali się za równych wobec siebie, więc każdy szlachcic czy to mniejszego, czy większego kalibru powinien mieć możliwość zostania królem. To ze nie pochodzi on z królewskiego, starożytnego rodu jest przy wolnej elekcji zrozumiałe, jak również to, że dziecko królewskie nie ma wcale lepszej krwi od nie królewskiego:

"Jesteś królem, a czemu nie królewskim synem?

To niedobrze; krew pańska jest zaszczyt przed gminem.

Kto się w zamku urodził, niech ten w zamku siedzi;

Z tegoć powodu nasi szczęśliwi sąsiedzi".

Szlachcic zarzuca również królowi jego szerokie i dobre wykształcenie, widząc w nim tylko przeszkodę dla rządzenia państwem, nie dostrzega jego prób reformatorskich i ważnego mecenatu na rzecz kultury i sztuki, a tylko zniewieściałość:

"Cóżeś zyskał dobrocią, łagodnością twoją?

Zdzieraj, a będziesz możnym, gnęb, a będziesz wielkim;

Tak się wsławisz a przeciw nawałnościom wszelkim

Trwale się ubezpieczysz. Nie chcesz? Tymci gorzej"

Tak zbudowana satyra kreśli więc negatywny obraz Sarmaty. Krasicki w ten sposób wyraża swoje uznanie dla zasług króla, tym lepiej widoczny jeśli zostaną one zestawione z głupotą ich przeciwników. Bo nie da się inaczej nazwać uwag szlachcica, że króla cechuje litościwa sprawiedliwość i dobro:

"Żeś dobry, gorszysz wszystkich, jak o tobie słyszę,

I ja się z ciebie gorszę i satyry piszę;

Bądź złym, a zaraz kładąc twe cnoty na szalę,

Za to, żeś się poprawił, i ja cię pochwalę".

Takie zakończenie już wyraźnie odsłaniające zidiocenie, tworzącego oskarżenie przeciwko królowi, szlachcica, pozwala czytelnikowi na przejrzenie początkowo może niejawnego zabiegu Krasickiego i odkrycie że tak na prawdę ta satyra wymierzona jest przeciwko zacofanej w swoim konserwatyzmie szlachcie, a nie mądremu królowi.

W satyrze "Żona modna" Krasicki zestawił z kolei ze sobą dwie przeciwstawne sylwetki oświeceniowych ludzi. Z jednej strony poznajemy myślącego starym jeszcze sposobem Piotra - szlachcica wiernego tradycyjnemu modelowi życia, oraz z drugiej strony jego nowo pojęta żonę, modną damę w sposób francuski. Krasicki potrafił zaskakująca ostrością pokazać wady i jednego i drugiego modelu życia. Z jednej strony wykpił bezmyślne oglądanie się na francuską modę, z drugiej pazerność i głupotę konserwatywnych Polaków. Szlachcic Piotr wybierając sobie przyszła małżonkę nie patrzy na jej wyedukowanie, czy dobroć, ale tylko ona to czy ma ona duży posag czy nie. Wybranka, na swoje "szczęście" może wnieść "w posagu cztery wsie dziedziczne". Jednak nie uchroniło to Piotra przed późniejszą stratą majątku. Żona okazała się bowiem nad wyraz rozrzutną i bezmyślną elegantką. Zaraz po ślubie przystąpiła do przekształcania dworku Piotra w pałac, a jego samego w służącego. Wszystko w nim łącznie z ogrodem i parkanem musiało być utrzymane w nowoczesnym i niezwykle przy tym kosztownym , stylu francuskim. Opis dany przez Krasickiego, zestawiający wersalskie porządki, ze starym dworkiem, wykpiwa jej zapędy:

"Już alkowa złocona w sypialnym pokoju,

Gipsem wymarmurzony gabinet od stroju.

Poszły słojki z apteczki, poszły konfitury,

A nowym dziełem kunsztu i architektury

Z półek szafy mahoni, w nich książek bez liku,

A wszystko po francusku(...)"

Może satyra ta nie ma tak głębokich przemyśleń filozoficznych i społecznych jak "Świat zepsuty", nie jest tak kunsztowna jak "Do króla", lecz dzięki wspaniale budowanemu obrazowi i charakterystyce postaci, jest nie mniej sugestywną i doskonałą.