Od momenty, gdy Mojżesz otrzymał od Boga na górze Synaj kamienną tablicę z wyrytym Dekalogiem po czasy na współczesne, kłamstwo postrzegane jest jako zło, z którym trzeba walczyć. Dla wielu ludzi oszustwo jest jedną z najobrzydliwszych rzeczy, jakie można wyrządzić drugiemu człowiekowi. Jednak nie zawsze nieprawda sprawia ból i cierpienie innych. Często kłamstwo wywołuje wręcz przeciwne uczucia, takie jak radość, nadzieję, wiarę w cuda. Paradoksalnie mamy wtedy do czynienia z tym „ dobrym oszustwem”, z grzechem, który został popełniony z miłości do bliźniego. Takie sytuacje mogą naprowadzić nas na swego rodzaju próbę klasyfikacji kłamstw. Jednym z oszustw, z którym możemy się spotkać, to to, które powstało w złych celach. Nieprawda, która wywołuje smutek drugiej osoby. Drugi rodzaj kłamstw, to takie, które mają za zadanie ochronić przed bolesną wiadomością, cierpieniem, załamaniem. Jednak wielu ludzi traktuje każde oszustwo tak samo. Wrzuca się do jednego worka różne rodzaje oszustw i osądza się je bez głębszej analizy. Według Słownika języka polskiego PWN w opracowaniu Elżbiety Sobol na miano zła zasługuje czyn, który jest niezgodny z zasadami moralnymi lub czyn krzywdzący kogoś. Tak więc kłamstwo, które ma na celu ochronę przed cierpieniem, zasługuje na tak surową opinię? Czy możemy rozpatrywać takie oszustwo, jako formę czynienia zła? Warto się nad tym zastanowić, gdyż w dzisiejszych czasach łatwo jest wydać krzywdzący wyrok. Współcześni teolodzy zdecydowanie opowiadają się przeciwko kłamstwu. Nie zastanawiając się nad przyczynami oszustw, nad sferą wewnętrzną człowieka, bez najmniejszych okoliczności łagodzących osadzają ludzi. Warto natomiast pamiętać, że jedynym i najważniejszym sędzią naszych zachowań jest Bóg, a miejscem naszego Sadu Ostatecznego nie będzie Ziemia. To On- nasz nauczyciel- rozstrzygnie, czy kłamstwo w imieniu miłości jest słuszne i wybaczalne. Należy także się zastanowić nad kolejną bardzo ważną sprawą: czy to nam dane jest oceniać innych?

Bez wątpienia trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy warto dziś kłamać w słusznej wierze. Problem ten często poruszany jest przez myślicieli, duchownych, a także przez pisarzy. W Kamizelce Bolesława Prusa również ukazany jest motyw nieprawdy. Mąż i żona oszukują siebie nawzajem, aby nie dopuścić do cierpienia drugiej połowy. Wielu z nas może powiedzieć, że jest to straszne, aby małżeństwo się oszukiwało. Brak szczerości pomiędzy dwojgiem kochających się ludzi może wywoływać wstręt. Jednak warto spojrzeć na to z innej perspektywy. Odrobina empatii zmieni nasz sposób przyglądania się takim sytuacjom. Kłamstwo ukazane w książce powstało po to, aby nie zamartwiać najbliższej osoby. Kobieta okłamuje męża, aby się nie załamywał, aby walczył i się nie poddawał. Czyż przyczyny takich oszustw nie są pozytywne? Czy radość i nadzieja, jaką podarowała mężowi żona, zasługuje na tak wielkie potępienie? Łatwo jest nam oceniać, gdy takie sprawy nie dotyczą nas. Lecz gdybyśmy znaleźli się na ich miejscu, to postępowalibyśmy prawdopodobnie tak samo. Często mówimy, że gorzka prawda jest lepsza niż kłamstwo. Ale czy na pewno jest to słuszne stwierdzenie? Zła informacja może deprymować, zniszczyć człowieka. Zanim coś powiemy, warto się zastanowić, gdyż przyszłe losy drugiej osoby, jej późniejsze zachowanie, mogą zależeć od naszego słowa. Mówienie prawdy nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.