Ostatnio dużo mówi się na temat żywności modyfikowanej genetycznie. Sprzedawcy uważają, że ludzie nie kupują takiej żywności albo kupują ją niechętnie. Sieci supermarketów dają do zrozumienia dostawcom produktów żywnościowych, że nie chcą kupować mleka czy też mięsa zwierząt, które były karmione paszą powstałą z roślin modyfikowanych genetycznie. Są jednak specjaliści, którzy przekonują, że specjalnie otrzymane i ulepszone genetycznie gatunki zbóż będą tańsze w wyhodowaniu, ponieważ zostaną wyposażone w takie geny, które uczynią je odpornymi na wiele chorób i szkodników, dzięki czemu nie będzie trzeba stosować kosztownych oprysków. Istnieje też pogląd, że w obliczu wzrastającej liczby mieszkańców Ziemi jest to jedyny sposób na zwiększenie wydajności upraw i stworzenie odmian zbóż odpornych na suszę oraz silne zasolenie gleby. Tak twierdzą zwolennicy modyfikowania roślin. Jednak współczesny świat nie boryka się z problemem głodu wynikającym z braku gleby pod uprawę, lecz z nierównomiernego rozwoju gospodarczego państw, z których jedne są bogate, a inne biedne. W Europie czy USA produkowana jest wystarczająca ilość żywności. W innych rejonach świata są kraje, gdzie o pożywienie trudno. Gdyby bogate państwa podzieliły się swoimi zapasami z krajami biedniejszymi, to problem głodu zostałby zażegnany. W obecnej sytuacji, gdy świat funkcjonuje według zasad wolnego rynku, taka dobroduszność raczej nie wchodzi w grę.

Oczywiste jest, że w XXI wieku nauka będzie miała ogromny wpływ na wytwarzaną żywność. Modyfikacji ulegną (właściwie już uległy) metody uprawy czy zbioru produktów rolnych, ale też ich przetwarzania i transportowania. Wokół kwestii genetycznego modyfikowania roślin trwa obecnie wielki spór zwolenników i przeciwników biotechnologicznych ulepszeń organizmów. Pierwsi twierdzą, że żywność zrekombinowana nie niesie żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzi, a tylko pozwoli zwiększyć plony i zminimalizować koszty produkcji. Przeciwnicy z kolei uważają, że zjadanie roślin zmienionych genetycznie może wywołać poważne i właściwie jeszcze nikomu nie znane skutki. Prawda jest taka, że obecnie na świecie uprawia się mnóstwo roślin (miliony hektarów upraw), których genotyp znacznie odbiega od genotypu roślin dawniej hodowanych. Zmodyfikowane owoce, warzywa i zboża nie różnią się właściwie niczym od naturalnych roślin (niezmodyfikowanych). Nie mają innego smaku ani też zapachu, wyglądają tak samo. Każdy organizm posiada w swoich komórkach geny, które są odpowiedzialne za posiadanie pewnych cech. Gen jest zaledwie małą częścią (wycinkiem) całego genomu, zawierającą informację dotyczącą budowy jednego białka. Na podstawie tej informacji białko owo jest tworzone. Modyfikacja roślin polega na umieszczeniu w ich genomie obcego genu, pobranego od innej rośliny lub nawet zwierzęcia. Gen wprowadzony do genomu rośliny nie jest oczywiście przypadkowy, ale taki, który posiada pewne cechy, a ściśle mówiąc, da roślinie pewną cechę, która z punktu widzenia interesów człowieka będzie korzystna, czyli np. wprowadzenie genu spowoduje, że roślina będzie mieć większe owoce lub większe ziarno albo też będzie odporna na jakąś chorobę, na którą wcześniej nie była odporna i chorowała nie wydając przy tym plonu i przynosząc straty materialne rolnikowi.

Po raz pierwszy roślinę zmodyfikowano genetycznie w Belgii w roku 1983. Wykryto i zbadano bakterię, która była odpowiedzialna za wywoływanie raka roślinnego, a działała w ten sposób, że wprowadzała własny DNA do genomu komórki rośliny. Oczywiście integrowała swój genom z genomem rośliny. Naukowcom przyszedł do głów pomysł, aby spróbować wprowadzić do bakterii jakiś zupełnie obcy gen (nie pochodzący ani od zainfekowanej rośliny, ani od bakterii, ale od zupełnie innego organizmu) i sprawdzić czy bakterii uda się zintegrować ten gen z DNA rośliny. Próba powiodła się i tym samym było już wiadomo, że do każdego organizmu można wprowadzić gen, trzeba tylko znaleźć odpowiedni wektor (czyli przenośnik tego genu, jakim w tym przypadku była bakteria). Pod pojęciem wprowadzenia genu do genomu rośliny (czy innego organizmu) rozumiemy tutaj zintegrowanie genu z genomem organizmu w taki sposób, że gen ten ulegnie ekspresji (czyli gen zostanie "odczytany", a cecha, którą koduje zostanie ujawniona w nowym organizmie). Naukowcy zaczęli więc prowadzić liczne badania eksperymentalne nad modyfikacją genomu roślin. Próby często kończyły się powodzeniem, jednak do uprawy i handlu dopuszczono niewiele zmodyfikowanych roślin, gdyż zawsze muszą one przejść liczne i bardzo rygorystyczne testy, które mają wykluczyć (lub potwierdzić) możliwość szkodliwego oddziaływania modyfikowanego produktu na organizm człowieka. Coraz więcej też jest sprzeciwów społeczeństwa, które nie chce zaakceptować zmian genetycznych produktów spożywczych i zdaje się nie słuchać przekonujących argumentów naukowców, którzy namawiają do kupowania "lepszej" żywności. Coraz więcej ludzi kupuje produkty pochodzące z upraw naturalnych, tzw. ekologicznych, w których nie stosuje się żadnych sztucznych środków uprawy, a już na pewno nie hoduje się roślin zmodyfikowanych genetycznie.

Pomimo wszystko, korzyści modyfikowania roślin wydają się być ogromne. Są kraje, w których ciężko będzie się obejść bez modyfikowania zbóż.

W klimacie tropikalnym leżą państwa posiadające glebę bogatą w aluminium. Jest to pierwiastek toksyczny dla roślin i uprawa zboża czy warzyw na glebie z aluminium jest właściwie niemożliwa albo daje bardzo małe plony. Jeśli naukowcy stworzą odmiany zbóż i warzyw odpornych na szkodliwe działanie aluminium, to będzie można na glebach obfitych w ten pierwiastek siać rośliny i zbierać obfite plony, mogące wyżywić ludność, która obecnie głoduje. Meksykańscy naukowcy właściwie już wyhodowali kukurydzę, która potrafi rosnąć na glebie zawierającej azot. Wprowadzili do genomu kukurydzy gen, który sprawia, że kukurydza wydziela do gleby kwas cytrynowy, wiążący się chemicznie z aluminium i powstaje związek, którego roślina nie wchłania. Jeśli kukurydza nie wchłania aluminium, to się nim nie zatruwa i może bez przeszkód zdrowo rosnąć na glebie, która zawiera Al. W samej Ameryce rolnicy wydają co rok miliardy dolarów na środki ochrony roślin, a pomimo to i tak nie da się w pełni chronić upraw przed szkodnikami i chorobami. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku naukowcy wszczepili pomidorom gen, który uodpornił te rośliny na groźnego wirusa mozaiki pomidorów. Udało się stworzyć pomidora odpornego na wspomnianą chorobę. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jakie to ma znaczenie. Udało się również otrzymać soję, która jest odporna na działanie środków chwastobójczych (soja nie zmodyfikowana ginęła po dokonaniu oprysków razem z chwastami, dlatego nie dało się usuwać chwastów i rosły one razem z soją znacznie obniżając plony). Dzięki temu pola sojowe można bez problemu opryskiwać herbicydami i giną same chwasty, a soja rośnie nienaruszona.

Trzeba pamiętać, że w krajach biednych i rozwijających się rośliny odporne na wiele chorób i szkodników mogłyby znacznie ograniczyć, a może nawet wyeliminować zjawisko głodu. Naukowcy mogą stworzyć rośliny uprawne, które będzie można długo przechowywać (nie będą się psuć).

Modyfikacje genetyczne roślin mogą przynieść jeszcze inne korzyści. Wiadomo powszechnie, że w Chinach są regiony, gdzie ludzie żyją w biedzie, a ich jedynym pożywieniem jest ryż. Taki ujednolicony pokarm jest dla człowieka niekorzystny, gdyż prowadzi do braku niektórych witamin czy innych związków w organizmie. Ryż nie zawiera witaminy A, bardzo ważnej dla prawidłowego funkcjonowania zmysłu wzroku. Ludzie cierpiący na braki witaminy A nie widzą w nocy i z czasem po prosu ślepną. Szwajcarscy naukowcy stworzyli w laboratoriach genetycznych taką odmianę ryżu, która potrafi produkować witaminę A. Tak więc Chińczyk zjadający zmodyfikowany genetycznie ryż nie będzie ślepł, gdyż jego ryż będzie zawierał witaminę A, niezbędną do prawidłowego widzenia. Trwają prace nad roślinami, które będą zawierać szczepionki przeciwko chorobom. Udało się wyhodować sałatę, której zjedzenie daje odporność na wirusa żółtaczki. Roślina znajduje się obecnie w fazie badań i jeszcze dużo czasu minie, zanim zostanie wprowadzona do powszechnego użytku (jeśli oczywiście nie zostanie wycofana z powodu skutków ubocznych). W Stanach Zjednoczonych uprawa roślin modyfikowanych genetycznie jest powszechna. W Europie natomiast społeczeństwo jest takiej uprawie i żywności przeciwne. Sprzeciwy niektórych środowisk proekologicznych są tak silne, że w Anglii przykładowo zakazano zupełnie uprawy roślin modyfikowanych. Przeciwnicy uprawy roślin ulepszanych genetycznie twierdzą, że naukowcy nie są w stanie przewidzieć, jakie skutki wywoła spożywanie tych roślin przez człowieka. Chodzi tutaj o choroby, które mogą powstać, i na które człowiek nie będzie miał lekarstwa. Jest jeszcze inna kwestia. Mianowicie rośliny zmodyfikowane po przedostaniu się z upraw na wolność mogą skrzyżować się z innymi dziko rosnącymi roślinami i powstanie być może nowa roślina - mutant, który może siać spustoszenie w przyrodzie. Jeśli będzie odporny na środki chwastobójcze, to nie będzie go można wytępić i rozprzestrzeni się w ekosystemie wypierając inne gatunki, gorzej przystosowane od niego.

Świat najbardziej obawia się tego, że rośliny modyfikowane genetycznie mogą szkodzić ludziom. Nie ma obecnie metod pozwalających sprawdzić działanie tych roślin na organizm ludzki. Być może zmodyfikowane rośliny produkują szkodliwe substancje, np. rakotwórcze, które doprowadzą do śmierci wielu ludzi.

Świat boi się też dużych firm biotechnologicznych prowadzących badania genetyczne. Firmy takie mogą wyprodukować (stworzyć) rośliny, dzięki którym będą czerpać niezliczone zyski i zarabiać na krajach ubogich. Niektórzy naukowcy twierdzą, że opracowanie rośliny, która nie jest zdolna do rozmnażania się i wydaje plon tylko raz, ale posiada cechy, dzięki którym może być uprawiana w biednych krajach (jak wspomniana już kukurydza odporna na aluminium) spowoduje, że kraje te będą musiały co rok kupować ziarna takiej rośliny, a przy tym dużo płacić.

Najwięcej roślin modyfikowanych genetycznie uprawia się w USA, drugie miejsce pod tym względem zajmuje Argentyna, trzecie Kanada, czwarte Chiny, później RPA, Australia. W Polsce uprawa roślin modyfikowanych genetycznie właściwie nie jest dozwolona, a jeśli już ktoś prowadzi taką uprawę, to musi mieć na nią zgodę i to za każdym razem (zgoda taka nie jest wydawana raz na zawsze ani nawet na pewien okres, ale jednorazowo).

Powszechnie uprawianymi roślinami zmodyfikowanymi genetycznie są: kukurydza oraz soja, a także rzepak i bawełna.

Najczęściej modyfikuje się rośliny, gdyż powstały mutant można łatwo rozmnażać, zazwyczaj tworząc klon i nie ma potrzeby ciągłego odtwarzania mutanta przy pomocy metod inżynierii genetycznej (co jest żmudne i czasochłonne).

Manipulacje genetyczne na zwierzętach są trudniejsze, ale możliwe. Również mają swoje dobre i złe strony. Pożytkiem byłoby na pewno stworzenie żywności pochodzenia zwierzęcego, która miałaby pewne własności, korzystne dla człowieka. Przykładem może być stworzenie takiej kury - mutanta, która znosiłaby jaja ubogie w cholesterol, będący obecnie główną przyczyną chorób miażdżycowych (oczywiście cholesterol w nadmiarze). Inne korzyści z modyfikowania zwierząt związane są z zastosowaniem zmodyfikowanych zwierząt w medycynie. Od dawna naukowcy próbują stworzyć świnię, która miałaby narządy nadające się do przeszczepiania ludziom (np. świńskie serce czy świńską wątrobę można by wszczepiać ludziom, którzy oczekują na takie narządy i najczęściej umierają, gdyż nie znajduje się dawca). Problemem współczesnej transplantologii jest odrzucanie przeszczepów ze względu na różnice antygenowe ludzi. Wyhodowanie świni, której narządy wszczepione człowiekowi nie prowokowałyby odpowiedzi immunologicznej organizmu, byłoby osiągnięciem genialnym, zbawiennym dla ludzkości. Na razie jednak badania zmierzające w tym celu są jeszcze mało zaawansowane i trzeba będzie pewnie długo poczekać na czasy, kiedy przeszczepianie narządów zwierzęcych ludziom stanie się rzeczywistością. Oczywiście takie przeszczepy już budzą kontrowersje i spory. Jak zwykle są przeciwnicy i zwolennicy.

Innym problemem związanym z produkcją żywności jest napromieniowywanie produktów żywnościowych. Stosuje się je w celu zabicia mikroorganizmów odpowiedzialnych za psucie się żywności. Jeśli na przykład powstaje konserwa mięsna, to musi ona zostać zabezpieczona przed psuciem się mięsa, stanowiącego jej zawartość. Można to osiągnąć dodając środków konserwujących do konserwy, budzi to jednak liczne sprzeciwy, gdyż konserwanty takie są silnie szkodliwe i w dodatku zmieniają walory smakowe mięsa. Można tę samą konserwę (po jej uszczelnieniu, czyli właściwie po zamknięciu) poddać działaniu wysokiej temperatury, aby zabić bakterie znajdujące się w mięsie, ale jest to proces czasochłonny i kosztowny (na dużą skalę wymaga kosztownych urządzeń). Najprościej jest więc napromieniować zamkniętą konserwę promieniowaniem przenikliwym. Dzięki temu zostają zabite wszystkie bakterie znajdujące się w środku, mogące doprowadzić do zepsucia się mięsa. Zakładając, że konserwa jest szczelna (czyli że żadna bakteria nie dostanie się do niej z zewnątrz) i że wszystkie mikroorganizmy zostały w niej zabite, możemy przyjąć, że jest ona sterylna i może praktycznie nieskończenie długo leżeć w magazynie, dopóki nie zostanie kupiona i skonsumowana. Napromieniowanie jest szybkie i skuteczne.

Promieniowaniu poddawane są różne produkty: warzywa, mięso, napoje. Wystarczy położyć produkty na taśmie i przesuwać je w strefie promieniowania, z której wychodzą uboższe o drobnoustroje szkodliwe dla samego produktu lub drobnoustroje chorobotwórcze (np. bakteria salmonelli). Przeciwnicy takiego konserwowania żywności twierdzą, że traci ona walory smakowe i odżywcze, a w dodatku mogą powstawać w niej związki magazynujące szkodliwą energię promieniowania i oddające ją organizmowi człowieka po zjedzeniu. Powszechnie wiadomo, że energia promieniowania ma działanie rakotwórcze i wywołuje tzw. chorobę popromienną. Zwolennicy z kolei uważają, że nie powstają żadne szkodliwe produkty w czasie sterylizowania żywności przy pomocy takiego promieniowania, a wytwarzającymi się substancjami mogą być jedynie glukoza i dwutlenek węgla (czyli związki nieszkodliwe). W dodatku taka sterylizacja nie zmienia smaku żywności, a do tego jest szybka i skuteczna.

Oprócz modyfikowania genetycznego żywności czy sterylizacji radioaktywnej, na świecie występują jeszcze inne problemy dotyczące żywności. W ostatnich latach można zauważyć, że co jakiś czas pojawia się na świecie groźna choroba dotykająca zwierzęta przeznaczone do konsumpcji. W dodatku choroby te są niebezpieczne dla ludzi. Przykładem może być choroba wściekłych krów, która doprowadziła do wybicia tysięcy sztuk bydła, głównie w Europie. Inną niebezpieczną chorobą jest ptasia grypa, atakująca ptactwo domowe i hodowlane. Szczególnie niebezpieczna jest jedna odmiana tej choroby, wywoływana przez wirusa H5N1 (choroba wściekłych krów jest wywoływana przez priony, czyli białka, a nie wirusy, jak to często można usłyszeć w mediach). Ten typ wirusa atakuje ludzi ze skutkiem śmiertelnym. Nowe choroby mogą być skutkiem manipulacji genetycznych lub nieprawidłowej hodowli zwierząt. Zwłaszcza w krajach ubogich zwierzęta przebywają w skupiskach (różne gatunki zwierząt), w niehigienicznych warunkach. Wirusy czy bakterie różnych gatunków zwierząt mogą się ze sobą krzyżować (wymieniać materiał genetyczny) i dawać odmiany bardzo groźne, atakujące ludzi. Stosowanie antybiotyków w hodowli zwierząt może prowadzić do powstawania szczepów bakterii o określonych właściwościach, często odpornych na chemioterapeutyki. Taki sam efekt mogą dawać hormony stosowane w celu zwiększenia szybkości przyrostu masy mięśniowej zwierząt, np. bydła.

Z tego względu, że produkuje się coraz więcej żywności, którą ulepsza się przy pomocy różnych metod (najczęściej genetycznych), a ludność boi się takiej żywności, coraz większym powodzeniem cieszą się uprawy ekologiczne, czyli takie, w których ingerencja człowieka jest ograniczona do koniecznego minimum, a warunki hodowli są jak najbardziej zbliżone do naturalnych. Oczywiście żywność ekologiczna jest droga, ale coraz więcej ludzi decyduje się właśnie na jej zakup z troski o bezpieczeństwo swoje i najbliższych.