Erich Maria Remarque

Na Zachodzie bez zmian - streszczenie szczegółowe

Rozdział I

Paweł Bäumer i jego kompani odpoczywają w obozie oddalonym o dziewięć kilometrów od frontu. Z liczącego wcześniej około 150 ludzi oddziału po ostatnim ostrzale wróciło niespełna osiemdziesięciu żołnierzy. Ponieważ kucharz przygotował posiłek dla całej kompanii, ocaleni domagają się podwójnych porcji fasoli, wołowiny i tytoniu. Obfity posiłek staje się krótką chwilą wytchnienia po doświadczeniach frontowych.

Do najbliższych towarzyszy Pawła należą Kropp, Müller, Leer, Tjaden, Haie Westhus i Detering. Szczególnym autorytetem cieszy się doświadczony Stanisław Kaczyński, nazywany Katem.

Kropp wspomina Kantorka, wychowawcę, który nakłonił niemal całą klasę do zaciągu. Pierwszy zginął niechętny wojnie Józef Behm. Jego śmierć zburzyła wiarę chłopców w nauczycieli i patriotyczne hasła.

Przyjaciele odwiedzają ciężko rannego Franza Kemmericha. Chłopak nie wie jeszcze, że amputowano mu nogę, choć wszyscy rozumieją, że umiera. Proszą sanitariusza o podanie mu środka przeciwbólowego. Kantorek nazywa dawnych uczniów „młodzieżą z żelaza”, oni jednak czują się przedwcześnie starzy. Wojna odebrała im młodość, złudzenia i poczucie bezpieczeństwa.

Rozdział II

Paweł wspomina życie pozostawione w domu: książki, wiersze i dramat, nad którym pracował. Wszystko wydaje mu się teraz odległe. Starsi żołnierze mają rodziny, zawody i gospodarstwa, do których mogą wrócić, tymczasem dziewiętnastoletni ochotnicy nie zdążyli jeszcze zbudować własnego życia. Nie wiedzą, kim mogliby zostać, jeśli przeżyją wojnę.

Müller myśli o dobrych butach umierającego Kemmericha. Nie wynika to z braku współczucia, ale z frontowego pragmatyzmu: jeśli ich nie zabierze, przywłaszczy je sobie ktoś z personelu. Na wojnie rzeczy zmarłych szybko przechodzą w ręce żywych.

Paweł wraca pamięcią do szkolenia pod komendą kaprala Himmelstossa, dawnego listonosza, którego niewielka władza zmieniła w bezdusznego przełożonego. Zmuszał rekrutów do wyczerpujących ćwiczeń, wielokrotnego ścielenia łóżek i wykonywania absurdalnych poleceń. Szczególnie prześladował Pawła, Kroppa, Tjadena i Westhusa. Nie zdołał jednak ich złamać; jego okrucieństwo umocniło łączącą ich solidarność.

Paweł ponownie odwiedza Kemmericha. Ranny wie o amputacji i rozumie, że nie spełni marzenia o pracy leśniczego. Prosi o przekazanie butów Müllerowi, po czym umiera. Sanitariusze natychmiast zwalniają łóżko dla kolejnego pacjenta. Śmierć staje się w szpitalu frontowym codziennym wydarzeniem.

Rozdział III

Do kompanii przybywają młodzi rekruci mający zastąpić poległych. Choć są tylko o rok młodsi od Pawła i jego przyjaciół, frontowe doświadczenie sprawia, że tamci czują się przy nich jak weterani. Kat częstuje jednego z wygłodzonych chłopców fasolą i mięsem.

Kat jest dla Pawła człowiekiem niezastąpionym. Ten czterdziestoletni szewc potrafi zdobyć wszystko, czego w danej chwili potrzebują żołnierze. Paweł wspomina noc, podczas której Kat odnalazł stajnię, przyniósł słomę na posłania, a następnie zdobył chleb i mięso. Jego zaradność wielokrotnie pomaga towarzyszom przetrwać.

Obserwując walkę samolotów, żołnierze rozmawiają o wojnie. Kat uważa, że Niemcy ją przegrają, ponieważ dowództwo większą wagę przywiązuje do salutowania i musztry niż do rzeczywistej walki. Kropp zastanawia się, czy wojen nie powinni rozstrzygać w pojedynkach przywódcy państw. Wtedy konsekwencje decyzji ponosiliby ci, którzy je podjęli.

Tjaden informuje, że Himmelstoss został wysłany na front. Nienawidzi kaprala, który próbował „wyleczyć” jego moczenie nocne za pomocą upokarzających kar. Przed wyjazdem Paweł i jego koledzy zemścili się na prześladowcy: zarzucili mu na głowę prześcieradło i dotkliwie go pobili. Odwet pozwolił im odzyskać część godności niszczonej przez koszarową przemoc.

Rozdział IV

Kompania zostaje skierowana w pobliże frontu, aby kopać okopy i umacniać szańce. W oddali słychać angielską artylerię, a Kat przeczuwa zbliżający się ostrzał. Paweł porównuje front do wiru przyciągającego żołnierzy. Szczególne znaczenie ma dla niego ziemia, do której ludzie przywierają podczas ataku. Staje się ona ich matką, schronieniem i pierwotnym źródłem bezpieczeństwa.

Pawła budzi pobliski wybuch. Pociski wywołują panikę wśród rekrutów. Jednego z nich Paweł uspokaja, że strach może obezwładnić każdego. Doświadczeni żołnierze także się boją, lecz nauczyli się nad tym panować.

Odłamki ciężko ranią konie, a ich przeraźliwe rżenie rozchodzi się po lesie. Detering domaga się, aby zastrzelić zwierzęta i skrócić ich cierpienie. Uważa, że wciąganie niewinnych stworzeń w wojnę jest szczególnym okrucieństwem.

W drodze powrotnej kompania zostaje ostrzelana na cmentarzu. Żołnierze kryją się między grobami, a jeden z rekrutów odnosi rany. Pojawia się również trujący gaz; nie wszyscy zdążają założyć maski. W ataku ginie pięciu ludzi, a ośmiu zostaje rannych. Ocaleni wracają do obozu, reagując nerwowo na każdy huk. Front podporządkowuje człowieka instynktowi przetrwania.

Rozdział V

Żołnierzom dokuczają wszy, które zabijają na skonstruowanym przez Tjadena metalowym urządzeniu. Tymczasem Kropp, Müller i pozostali rozmawiają o zakończeniu wojny. Kat chce wrócić do żony i syna, Detering do gospodarstwa, a Westhus, rozważa pozostanie w armii, która zapewniłaby mu lepsze życie niż praca na torfowisku. Tjaden marzy jedynie o ukaraniu Himmelstossa.

Gdy kapral zbliża się do grupy, Tjaden okazuje mu lekceważenie i odmawia wykonania rozkazu. Himmelstoss grozi sądem wojennym. Ostatecznie Tjaden otrzymuje trzy dni aresztu, a Kropp jeden dzień za niewłaściwe zachowanie wobec przełożonego.

Koledzy wspominają dawną klasę: spośród dwudziestu uczniów siedmiu zginęło, czterech zostało rannych, a jeden trafił do zakładu psychiatrycznego. Szkolna wiedza okazuje się nieprzydatna, a młodzi żołnierze nie wiedzą, czy zdołają wrócić do nauki i zwyczajnego życia. Wojna zniszczyła ich młodość i stała się jedyną rzeczywistością, którą naprawdę rozumieją.

Nocą Paweł i Kat kradną gęś. Część przygotowanego posiłku zanoszą przebywającym w areszcie Tjadenowi i Kroppowi. Dzielenie się jedzeniem umacnia przyjaźń i pozwala im zachować człowieczeństwo.

Rozdział VI

Kompania ponownie wyrusza na front. Po drodze żołnierze mijają stos trumien i żartują, że przygotowano je dla nich. Na miejscu brakuje amunicji, a zużyte niemieckie działa ostrzeliwują własne pozycje. Paweł porównuje front do klatki, w której życiem i śmiercią rządzi przypadek.

W okopach ogromne szczury wyjadają zapasy. Wkrótce żołnierze otrzymują jednak ser, wódkę, granaty i dodatkową amunicję. Dobre zaopatrzenie nie uspokaja ich, lecz zapowiada natarcie. Rozpoczyna się długotrwały ostrzał. Okopy zostają niemal zniszczone, brakuje żywności i wody, a niedoświadczeni rekruci wpadają w panikę. Jednego, który chce wybiec pod ostrzał, trzeba obezwładnić.

Podczas ataku piechoty żołnierze odpowiadają granatami, a potem przechodzą do kontrataku. Kieruje nimi instynkt przetrwania: nie dostrzegają już w przeciwnikach ludzi. Zdobywają francuskie pozycje, skąd zabierają konserwy i chleb. Kolejne dni tworzą niekończący się cykl ostrzałów, ataków oraz kontrataków. Pole bitwy pokrywają ciała, a podczas ataku gazowego giną żołnierze, którzy zbyt późno założyli maski.

Paweł znajduje w okopie przerażonego Himmelstossa. Dopiero rozkaz oficera zmusza kaprala do opuszczenia kryjówki; później walczy on zaskakująco odważnie. Paweł rozumie, że wojna zmieniła jego i kolegów w bezwzględne maszyny do zabijania. Aby przeżyć, musieli częściowo wyrzec się własnego człowieczeństwa. Po zluzowaniu kompanii okazuje się, że ze 150 żołnierzy pozostało tylko 32.

Rozdział VII

Zdziesiątkowana kompania zostaje czasowo wycofana z frontu. Himmelstoss próbuje pogodzić się z Pawłem i jego przyjaciółmi, zaprasza ich do kantyny i przynosi jedzenie. Koledzy łagodzą stosunek do kaprala, zwłaszcza że podczas walki pomógł rannemu Westhusowi. Żołnierze dobrze jedzą i cieszą się, że nadal żyją.

Paweł, Kropp, Leer i Tjaden spotykają nad rzeką trzy Francuzki. Nocą przepływają na drugi brzeg, przynosząc kobietom jedzenie. Dla Pawła spotkanie staje się próbą odzyskania bliskości oraz uczuć niemal zniszczonych przez wojnę.

Następnego dnia Paweł otrzymuje czternaście dni urlopu i trzy dni na podróż. W czasie jazdy obserwuje spokojny krajobraz i wspomina dzieciństwo, ale świat poza frontem wydaje mu się nierzeczywisty. W domu zastaje ciężko chorą matkę. Zapewnia ją, że nie został ranny, lecz ukrywa prawdę o głodzie, lęku i śmierci, aby jej nie martwić.

Podczas spotkań z mieszkańcami miasta Paweł musi słuchać ich opinii o wojnie. Uświadamia sobie, że cywile nie rozumieją doświadczeń żołnierzy. Sam nie potrafi opowiadać o froncie ani wrócić do dawnych zainteresowań. Przed wyjazdem matka daje mu zdobyte z trudem kalesony. Urlop nie przynosi ukojenia, lecz pokazuje Pawłowi, jak bardzo oddalił się od domu i dawnego życia.

Rozdział VIII

Po urlopie Paweł trafia do obozu szkoleniowego w Heidelager. W pobliżu znajduje się obóz dla rosyjskich jeńców wojennych. Niemieccy żołnierze narzekają na niewielkie racje, lecz widok wygłodzonych Rosjan, którzy przeszukują śmieci, uświadamia im, że sami są w lepszym położeniu. Jeńcy noszą łachmany, wymieniają ostatnie przedmioty na jedzenie i codziennie umierają. Podczas pogrzebów pozostali śpiewają chorał.

Pełniąc wartę, Paweł nie dostrzega w Rosjanach groźnych przeciwników, lecz cierpiących ludzi. Rozumie, że wrogami uczyniły ich decyzje władz i przypadek. Gdyby wydano inne rozkazy, mogliby zostać przyjaciółmi. Dzieli papierosy na połówki i rozdaje je jeńcom.

W niedzielę Pawła odwiedzają ojciec i siostra. Informują, że matka przebywa w szpitalu i czeka na operację. Rodzina przynosi placki usmażone przez chorą kobietę oraz słoik marmolady. Paweł chce oddać jedzenie głodnym jeńcom, ale przypomina sobie o wysiłku matki. Zachowuje większość placków, a Rosjanom zanosi dwa. Jego decyzja odsłania konflikt między współczuciem dla obcych a wdzięcznością wobec matki.

Rozdział IX

Paweł wraca do kompanii i z ulgą odnajduje żywych Kata, Kroppa oraz Tjadena. Wkrótce obóz przygotowuje się do wizyty cesarza. Żołnierze otrzymują nowe mundury i ćwiczą musztrę. Po uroczystym przeglądzie oraz wręczeniu odznaczeń cesarz odjeżdża, a wojsko oddaje nową odzież i rusza na front. Wizytacja okazuje się pustym widowiskiem oderwanym od rzeczywistości wojny.

Podczas nocnego zwiadu Paweł oddziela się od przyjaciół i ukrywa przed ostrzałem w leju. Gdy wskakuje tam francuski żołnierz, Paweł instynktownie atakuje go nożem. Następnie przez wiele godzin pozostaje przy rannym, próbuje zatamować krwawienie i podaje mu wodę, lecz mężczyzna umiera. Po raz pierwszy bohater zabił człowieka z bliska i musi obserwować jego cierpienie.

Z dokumentów dowiaduje się, że zmarły nazywał się Gérard Duval, był drukarzem i miał rodzinę. Paweł wyobraża sobie jego żonę oraz dzieci. Przeprasza martwego żołnierza i obiecuje pomóc jego bliskim. Rozumie, że Duval nie był prawdziwym wrogiem, ale podobnym do niego człowiekiem zmuszonym do walki.

Po zmroku wraca do kompanii i opowiada o zdarzeniu Katowi oraz Kroppowi. Przyjaciele przekonują go, że zrobił to, co było konieczne. Spotkanie z umierającym przeciwnikiem burzy jednak obojętność, która dotychczas pozwalała Pawłowi zabijać.

Rozdział X

Ośmiu żołnierzy pilnuje opuszczonej wsi i magazynu żywności. Urządzają schronienie w piwnicy, zdobywają warzywa, jajka, masło i prosięta, po czym przygotowują ucztę. Pobyt we wsi stanowi krótką namiastkę dostatniego, bezpiecznego życia.

Podczas ewakuacji Paweł i Kropp zostają ranni. Obiecują, że nie pozwolą się rozdzielić ani bez potrzeby amputować sobie kończyn. Trafiają do pociągu sanitarnego, a potem do katolickiego szpitala. Paweł symuluje gorączkę, aby pozostać z gorzej czującym się Albertem.

Najciężej chorzy trafiają do nazywanej „trupiarnią” sali, z której zwykle nie wracają. Szpital staje się kolejną przestrzenią umierania. Rana Pawła goi się dobrze, lecz Albertowi amputują nogę. Załamany chłopak zapowiada samobójstwo.

Leżący na sali Lewandowski po niemal dwóch latach spotyka żonę. Ponieważ nie może chodzić, koledzy pomagają małżonkom uzyskać odrobinę prywatności. Opiekują się dzieckiem, grają głośno w karty i pilnują wejścia. Solidarność pacjentów pozwala im zachować resztki normalności i godności.

Po odzyskaniu sprawności Paweł otrzymuje krótki urlop. W domu zastaje nadal chorą matkę, po czym zostaje wezwany do pułku. Szczególnie bolesne jest pożegnanie z Kroppem, którego wysyłają do innego szpitala po protezę.

Rozdział XI

Żołnierze ponownie ruszają na front, a kolejne pory roku i dni zlewają się w jedną całość. Największą wartością pozostaje braterstwo oparte na wspólnym doświadczeniu i całkowitym zaufaniu. Jednocześnie wojna wyniszcza ludzi fizycznie i psychicznie, odbierając im uczucia, nadzieję oraz więź z dawnym życiem.

Detering przynosi kiedyś gałązki kwitnącej wiśni, które przypominają mu rodzinne gospodarstwo. Wkrótce ucieka z oddziału, ale zostaje zatrzymany przez żandarmerię polową i wszelki ślad po nim ginie. Müller otrzymuje ciężką ranę brzucha i umiera, przekazując buty Pawłowi. Giną również inni żołnierze, w tym dowódca kompanii Bertinck. Latem 1918 roku armia niemiecka jest wyczerpana, ale walki nadal trwają.

Podczas ostrzału Kat zostaje ranny w nogę. Paweł bierze go na plecy i niesie do punktu sanitarnego, po drodze wspominając wspólną kradzież gęsi oraz pomoc, jakiej wielokrotnie udzielał mu przyjaciel. Na miejscu sanitariusz pyta, dlaczego przyniósł martwego człowieka. Okazuje się, że w czasie drogi odłamek trafił Kata w głowę.

Paweł nie zauważył chwili jego śmierci i nie może uwierzyć w stratę. Kat był jego opiekunem, nauczycielem i symbolem bezpieczeństwa. Po jego odejściu Paweł zostaje całkowicie samotny, a dalsze życie traci sens.

Rozdział XII

Jesienią 1918 roku spośród dawnych żołnierzy tylko nieliczni pozostają przy życiu. Coraz częściej mówi się o zawieszeniu broni. Wyczerpani ludzie wierzą, że tym razem nie są to plotki; gdyby nadzieje ponownie okazały się fałszywe, w armii mogłoby dojść do buntu.

Paweł otrzymuje czternaście dni odpoczynku z powodu zatrucia gazem. Ma nadzieję, że wojna wkrótce się skończy, ale rozumie, że powrót nie będzie oznaczał odzyskania dawnego życia. Jego pokolenie zostało wewnętrznie zniszczone. Ci, którzy przeżyją, wrócą bez planów, energii i poczucia przynależności do cywilnego świata. Paweł stracił najbliższych przyjaciół i nie widzi już dla siebie miejsca ani na froncie, ani w domu.

Bohater ginie w październiku 1918 roku, zaledwie kilka tygodni przed końcem wojny. Tego dnia na froncie panuje taki spokój, że komunikat wojskowy ogranicza się do słów: „Na Zachodzie bez zmian”. Śmierć pojedynczego żołnierza nie zostaje nawet odnotowana.

Twarz Pawła jest spokojna, jakby z ulgą przyjął koniec cierpienia. Jego los ukazuje tragedię „straconego pokolenia” – młodych ludzi, którym wojna odebrała przyszłość niezależnie od tego, czy polegli, czy powrócili do domu.

Potrzebujesz pomocy?

XX-lecie (Język polski)

Teksty dostarczone przez Interia.pl. © Copyright by Interia.pl Sp. z o.o.

Opracowania lektur zostały przygotowane przez nauczycieli i specjalistów.

Materiały są opracowane z najwyższą starannością pod kątem przygotowania uczniów do egzaminów.

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Prywatność. Polityka prywatności. Ustawienia preferencji. Copyright: INTERIA.PL 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone.