Brandon Mull

Baśniobór - streszczenie szczegółowe

Głównymi bohaterami powieści Brandona Mulla jest rodzeństwo Kendra i Seth. Dziewczynka ma 13 lat, natomiast jej brat – 11. Ich relacje nie są najlepsze, nieustannie się kłócą. Poznajemy ich w momencie śmierci ich dziadków od strony mamy. Ich rodzice, chcąc spełnić ostatnią prośbę dziadków, udają się w ekskluzywny rejs statkiem wraz z pozostałym rodzeństwem matki. Z uwagi na to, Kendra i Seth muszą pojechać do dziadków od strony ojca, którzy mają się nimi zaopiekować pod nieobecność rodziców.  

Książkę rozpoczyna motto:  

Nikt, kto tu wchodzi, 

Nie wyjdzie niezmieniony. 

Nieuprawnionym wstęp wzbroniony 

Pod karą obrócenia w kamień. 

Rozdział I – „Obowiązkowe wakacje” 

Rodzinę Kendry i Setha nawiedziła żałoba – zmarli ich dziadkowie, rodzice ich mamy. Okazało się, że ich ostatnią wolą było zorganizowanie swoim dzieciom ekskluzywnego rejsu dookoła Skandynawii. Z uwagi na to Państwo Sorrensonowie wraz z rodzeństwem ich mamy udali się we wspomnianą podróż. Z uwagi na to, 11 czerwca, po Kendrę i Setha przyjechał ich drugi dziadek – ojciec ich taty, który miał zabrać swoich wnuków do swojej posiadłości w Connecticut. 

Dzieci nie czuły się zbyt komfortowo. Z dziadkami od strony taty widywali się bardzo rzadko, ponieważ Państwo Sorrensonowie zwykle unikali towarzystwa. Ich babcia – Ruth Sorenson – była uniwesytecką wykładowczynią historii, natomiast dziadek – Stan Sorenson – prowadził firmę transportową.  

Kendra i Seth myśleli, że to będą najnudniejsze wakacje w ich życiu. Jednak zaczęło robić się intrygująco już w samym pobliżu ich posiadłości, gdzie co chwilę na drodze pojawiał się znak zakaz wstępu. 

Dom dziadków był imponujących rozmiarów. Dzieciom zostało przydzielone pomieszczenie na strychu, w którym dziadek umieścił wiele książek i zabawek. Uświadomił swoich wnuków, że w ich domu nie znajdą żadnego telewizora i radia. Dzieci były rozczarowane i głębi ducha przygotowywały się na ogromną nudę. Co więcej, dziadek zakazał im kilku rzeczy: nie mogli wychodzić do lasu, ponieważ panowała tam plaga kleszczy oraz nie mogą wchodzić do stodoły, gdzie znajdowało się wiele niebezpiecznych maszyn. Okazało się także, że ich babci nie ma w domu, ponieważ musiała wyjechać do chorej ciotki. Przez to dziadek zaznaczył, że nie będzie miał zbyt dużo czasu na towarzyszenie im, ponieważ spadły na niego także obowiązki babci.  

Wychodząc z pokoju na strychu, wręczył wnukom trzy kluczyki, w nadziei, że w trakcie pobytu odkryją, jakie jest ich przeznaczenie. Kendra i Seth byli przerażeni ogromem nudy, która miała im towarzyszyć przez najbliższe 17 dni. 

Rozdział II – „Pozbieranie wskazówek”  

Następny dzień rozpoczął się przepysznym śniadaniem. Dzieci w towarzystwie dziadka zajadały się kaszą manną z jagodami i malinowymi konfiturami. Specjał ten przygotowała Lena – gospodyni. Zbliżała się godzina wyjścia dziadka do pracy. Stan ponownie przypomniał dzieciom o zakazach dotyczących wychodzenia do lasu i odwiedzania stodoły. Dał im także do zrozumienia, że prawdopodobnie nie zobaczą babci, ponieważ jej pobyt w Missouri przedłuży się ze względu na zły stan zdrowia ciotki. Zachęcił ich także do zabawy na – specjalnie dla nich przygotowanym – basenie.  

Rodzeństwo wspaniale bawiło się w basenie. Nagle, ich uwagę zwróciło lśniące lusterko przy którym gromadziły się kolibry, pszczoły i trzmiele. Bardzo ich to zaciekawiło, dlatego postanowili je zabrać.  

Po basenowych szaleństwach Seth przebrał się i powiadomił Kendrę, że ma zamiar wybrać się do lasu. Dziewczyna była oburzona jego postawą i postanowiło zostać w domu i poszukać skrytek, które mogłaby otworzyć przy pomocy wspomnianych wcześniej kluczy. Okazało się, że jedna z nich jest ukryta w wiktoriańskim domu dla lalek i kryje w sobie kolejny klucz oraz pyszną czekoladkę.  

W czasie, gdy szukała kolejnych skrytek jej uwagę zwrócił dziwnie zachowujący się pomocnik dziadka – Dale. Mężczyzna rozkładam foremki z mlekiem, aby zwabić do ogrodu owady oraz ptaki. Przestraszył się jednak, że Kendra była tego świadkiem, dlatego też poprosił ją o dyskrecję. Dziewczynka zapewniła go, że dochowa tajemnicy.  

Wracając do domu, spostrzegła, że z zewnątrz dom dziadków ma więcej okien niż w rzeczywistości. Teraz była już pewna, że w ich pokoju na strychu musi znajdować się jakieś tajne przejście. 

Rozdział III – „Chata w bluszczu”  

Tymczasem w lesie Seth przedzierał się przez bujne zarośla. Na jego drodze pojawił się niespodziewanie jeżozwierz, którego po krótkiej chwili zdołał odstraszyć. Niebawem zauważył przed sobą dziwną chatkę, która swoim wyglądem bardziej przypominała szopę. Do tej pory myślał, że to właśnie jeżozwierz był najstraszniejszą istotą, jaką tam spotkał. Nic bardziej mylnego, bowiem w owej chacie siedziała stara, zasuszona kobieta, która w swoich pokrzywionych, nieestetycznych dłoniach trzymała gruby sznur. Staruszka dziwnie się zachowywała. Zawzięcie wgryzała się w supły na sznurze – z tak wielką siłą, że aż z jej dziąseł sączyła się krew. Seth był przerażony tym widokiem. Po krótkiej chwili kobieta zaproponowała mu herbatę. Chłopiec zdecydowanie jej odmówił i całym sobą starał się pokazać, że się jej nie boi, więc wspomniana odmowa wyglądała wręcz na niegrzeczną. Kobieta była lekko oburzona postawą Setha, dlatego też postawiła przed nim dziwne pudło i zachęcała chłopca, aby włożył do niego rękę, jeżeli chce dowieść swojej odwagi.  

Brat Kendry kategorycznie jej odmówił i zaczął oddalać się od chaty. Był pewien, że starucha za nim pobiegnie, jednak ta podniosła rękę i wypowiedziała niezrozumiałe słowa. Od tej pory na jego drodze do domu działy się dziwne rzeczy. Spadały na niego żołędzie i kamyczki – tak, jakby ktoś nimi w niego rzucał. Co więcej, chłopiec potknął się o coś, co przypominało fragment grubego sznura… 

W tym samym czasie Kendra znalazła w domu książkę zatytułowaną „Dziennik sekretów”. Już sama nazwa była dla niej intrygująca, a jeszcze większą ciekawość przykuwały klamerki niezbędne do otwarcia księgi. Poszukiwana kluczyków przerwał przestraszony Seth, który wpadł niespodziewanie do pokoju. Niezwłocznie opowiedział siostrze o tym, co go spotkało.  

Rozdział IV – „Ukryty staw”  

Dzieciom wydawało się, że deszcz już nigdy nie przestanie padać. Musiały znaleźć sobie jakieś zajęcie, gdyż w taką pogodę nie było mowy o wyjściu na dwór. Znudzona Kendra stała przy oknie i czasami spoglądała przez znaleziony w zabawkach teleskop, natomiast Seth kolorował obrazki, które przygotowała dla niego Lena – gosposia dziadków. Z czasem do kolorowania przekonała się także Kendra. Zastanawiające było jednak zajęcie Leny…Kobieta, mimo wielkiego deszczu, zrywała chwasty… 

Co ciekawe, gosposia wspominała dzieciom, że w przeciągu godziny przestanie padać – tak też się stało. Wraz z ustaniem deszczu, ustała także nuda. Seth od razu wybiegł z domu i pobiegł w kierunku lasu. Nagle przybiegł do domu i oznajmił Kendrze (która w tym czasie czytała książkę), że koniecznie musi z nim pójść do lasu i zobaczyć coś niezwykłego na własne oczy. Przekonanie Kendry nie należało do najłatwiejszych zadań, bowiem dziewczynka słynęła z przywiązania do ogólnie ustalonych zasad i reguł. Jednak, tym razem dała się namówić.  

Za zieloną ścianą drzew ich oczom ukazał się wyjątkowy widok – przepiękny ogród z pawiami, kolorowymi papugami i skocznymi małpkami. W samym środku ogrodu znajdowała się sadzawka, przy której ustawiono kilka krzeseł i stolików. Widoczny był także hangar dla łodzi. Dzieci nie wiedziały, co z odkrytą tajemnicą mają zrobić…były, jednak, pewne jednego – na pewno tam wrócą. 

Tego dnia, pora obiadowa nie okazała się najprzyjemniejszą dla rodzeństwa. Okazało się, że dziadek Sorenson jest świadomy nieposłuszeństwa wnuków. Jednak – postawiony w tej sytuacji – był im winien kilku wyjaśnień. Wytłumaczył dzieciom, że las nie jest niebezpieczny dla nich ze względu na kleszcze, ale z powodu niebezpiecznych istot, które go zamieszkują. Uświadomił Kendrze i Sethowi, że znajdują się na terenie rezerwatu, którego zadaniem jest ochrona oraz hodowla zwierząt zagrożonych wyginięciem. Co ciekawe, nie wspomniał o przerażającej staruszce z chaty.  

Dzieci starały się przekonać dziadka do zmniejszenia kary. Mężczyzna zgodził się skrócić zakaz wychodzenia z domu do następnego dnia. 

Rozdział V – „Dziennik sekretów”  

Zakaz wychodzenia z domu nie okazał się najgorszą karą. Dzieci rozpoczęły poszukiwania zamków, w których mogły się znajdować kluczyki niezbędne do otwarcia „Dziennika sekretów”. Jeden z nich udało się znaleźć Sethowi – znajdował się on na brzuch jednorożca i skrywał w sobie następny kluczyk oraz dziesięć czekoladek.  

I wreszcie…udało się! „Dziennik sekretów” został otwarty. Kendra przeglądała go strona po stronie, mając nadzieję, że znajdzie w nim jakąś kolejną tajemnicę. Jednak, wydawało się, że nic takiego tam nie ma, poza niezrozumiałym i dziwnym napisem „Wypij mleko”. 

Przeczytany napis nie dawał jej spokoju, dlatego też udała się do Dale’a – pamiętała, że rozlewał wcześniej (właśnie!) mleko do foremek. Mężczyzna uznał, że mleko dla kolibrów i ptaków jest zanieczyszczone, dlatego też dzieci nie powinny go pić. Kendra obawiała się wszelkich bakterii i chorób, które mogły się w nim znajdować, dlatego też postanowiła przekonać Setha do spróbowania mleka. Chłopiec zamoczył w nim palce i je oblizał, a po chwili jego oczom ukazały się (!) wróżki i inne magiczne stworzenia. Widząc reakcję barat, Kendra pospiesznie skosztowała mleka i także mogła się cieszyć widokiem niesamowitych istot. Szczęście dzieci trwało jednak krótko, gdyż bardzo szybko nakrył ich dziadek. 

Dzieci były gotowe na złość dziadka i kolejną karę. Ku ich zdziwieniu, Pan Sorenson poinformował je, że skoro odkryły zagadkę, mogą teraz poznać prawdę o lesie. Okazało się, że rezerwat, w którym się znajdują nazywa się Baśnioborem i jest miejscem, w którym ich dziadkowie chronią i ukrywają istoty magiczne. Wspomniał także o sadzawce, na której środku znajduje się Sanktuarium Królowej Wróżek, do którego nie ma wstępu żaden śmiertelnik. 

Od tej pory Kendra i Seth mieli wypijać codziennie po jednym kubku mleka, żeby móc się cieszyć towarzystwem magicznych stworzeń. Dziadek ostrzegł ich jednak, aby – pod żadnym pozorem – nie rozmawiały z magicznymi istotami, ponieważ nie mają one poczucia moralności, a ich zachowanie jest jedynie wynikiem porozumienia, które zostało zawarte w czasie tworzenia rezerwatu. Wspomniane porozumienie opierało się na zasadzie odwetu „oko za oko, ząb za ząb” – ten, kto w jakikolwiek sposób zagrażał istotom mógł liczyć na ich zemstę. Okazało się, że Seth już doświadczył tego na własnej skórze. Wspomniane wcześniej spadające żołędzi i kamienie, były częścią zemsty staruszki z chaty – Muriel Taggert, która była wiedźmą uwięzioną w owej chacie. Kobieta była śmiertelniczką, ale posiadała magiczne moce. 

Rozdział VI – „Maddox”  

Od ostatniej rozmowy z dziadkiem pobyt dzieci w Baśnioborze diametralnie się zmienił. Nie musieli oni ukrywać swoich odkryć lub jedynie domyślać się pewnych kwestii, od teraz rozmawiano przy nich swobodnie i wprowadzano kolejnych niedomówień. 

Następny poranek był dla Kendry niezwykle ekscytujący. Stało się tak za sprawą rozmowy dziewczynki z Leną.  Rozmawiały one na temat Pattona Burgessa, który pod koniec XIX wieku był opiekunem Baśnioboru. Kendra dowiedziała się, że najwięcej czasu zajmowały mężczyźnie prace nad sadzawką, gdzie budował pomieszczenie na łodzie. W przerwach podziwiał on przepiękne nimfy wodne (najady). Pewnego dnia, w chwili nieuwagi, kilka nimf wciągnęło go pod wodę, jednak jedna z nich (która darzyła go uczuciem) stanęła w jego obronie. Po tym incydencie postanowiła wyrzec się swojej magicznej postaci i wyjść na ląd, aby moc cieszyć się miłością z Pattonem. A tą tajemniczą nimfą była właśnie (!) Lena. Po śmierci ukochanego dużo podróżowała po świecie – była znaną pływaczką, cieszącą się popularnością. Jednak, nieco później znudziło jej życie w samotności, bez swojej miłości w oddali od Baśniobioru, dlatego też postanowiła wrócić do domu.  

Kendra bardzo dobrze czuła się w towarzystwie Leny. Ośmieliła się zapytać ją również o babcię – dziewczynka nie do końca wierzyła w to, co powiedział jej dziadek i obawiała się, że babcia nie żyje. Lena nie czuła się odpowiednią osobą do udzielania tak istotnych informacji i poleciła dziewczynce, żeby szczerze porozmawiała z Panem Sorensonem. 

Poranek Setha wyglądał zdecydowanie inaczej. Tuż po przebudzeniu chłopiec postanowił wyruszyć do lasu, aby zobaczyć jak najwięcej magicznych stworzeń. W jego planach przeszkodziła mu Kendra, która zagroziła, że o wszystkim powie dziadkowi, a wtedy Seth nie będzie mógł opuszczać strychu.  

Na kolację do Pana Sorrensona przybył gość – Maddox, który zajmował się handlem wróżkami oraz ich kolekcjonowaniem. Celem jego wieczornej wizyty w Baśnioborze była chęć sprzedaży kilku bardzo rzadkich odmian wróżek. Wśród kolekcji znalazły się między innymi harfa dżina oraz niebieska wróżka kryniczna. Mężczyzna z chęcią opowiedział dzieciom o swojej pracy. W trakcie rozmowy okazało się, że na świecie jest znacznie więcej rezerwatów podobnych do Baśnioboru.  

Do negocjacji handlowych doszło zaraz po kolacji, jednak dzieci nie mogły w nich uczestniczyć. Dziadek podkreślił, że są to sprawy dorosłych i odesłał wnuki do pokoju na strychu.  

Rozdział VII – „Więzień w słoiku”  

Spotkanie dziadka z Maddoxem nie należało do najzwyklejszych. Ich negocjacje handlowe były tak głośne, aż dało się je usłyszeć na strychu. Kendra i Seth przysłuchiwali się im z ogromną ciekawością, ale postanowili zostać w pokoju według nakazu Pana Sorensona. 

Następnego dnia, wczesnym rankiem, Kendra zeszła na dół, a jej oczom ukazał się dziwny oraz niespodziewany widok. Jej dziadek spał przykryty zasłoną okienną, a obok niego – na stole – leżał list. Tym razem ciekawość Kendry wygrała z jej opanowaniem i poszanowaniem cudzej prywatności. Wspomniany list zawierał kilka informacji na temat Gwiazdy Wieczornej, o której dziadek długo rozmawiał z handlarzem wróżek. Z jego treści wynikało, że członkowie tej organizacji odnaleźli magiczne rezerwaty (podobne do Baśnioboru) i chcieli wykraść z nich istoty magiczne, aby wykorzystać je do swoich niecnych celów. Niestety wśród namierzonych rezerwatów był także wymieniony Baśniobór.  

Co ciekawe, w liście została także wspomniana babcia Ruth. Nadawca listu zapewniał dziadka Sorensona, żeby nie tracił nadziei, gdyż cały czas rozmyśla nad rozwiązaniem jej problemu.  

Po krótkiej chwili pojawiła się Lena, która poprosiła dzieci, aby pobawiły się na dworze, gdyż po całonocnych negocjacjach został wielki bałagan, który musiała posprzątać. Ów bałagan był wynikiem zabawy Maddoxa z satyrami, które lubił zapraszać w trakcie negocjacji.  

Zgodnie z poleceniem Leny dzieci zaczęły zabawę na dworze. Kendra wybrała pływanie w basenie, jednak szybko jej się to znudziło. Postanowiła wrócić do domu i pomóc gospodyni w sprzątaniu, które nie należało do najzwyklejszych – niemalże wszystkie meble i wszelkie sprzęty były zniszczone. Lena, zauważywszy zdziwienie Kendry, wytłumaczyła jej, że zaraz wszystko zostanie naprawione przez skrzaty. Wykorzystując okazję, dziewczynka zapytała kobietę o nadchodzące ostatnie dni czerwca, których obawiał się ich dziadek i uznawał je za niebezpieczne. Lena, nie zdradzając większych szczegółów, powiedziała jej, że najkrótsza noc w roku jest bardzo ważna dla Baśnioboru, ale także niebezpieczna dla ludzi.  

Tymczasem Seth wolny czas spędzał na dworze. Wypił trochę magicznego mleka i usiłował złapać jedną z wróżek. Było to niezwykle trudne zadanie. Jednak z czasem wpadł na pomysł zbudowania pułapki. W słoiczku umieścił lusterko oraz kilka roślinek. Wróżki były szczerze zainteresowane nowym obiektem. Latały wokół niego, a nawet wlatywały, aż w końcu w jedna z nich została tam schwytana przez chłopca. Zdobycz Setha była małą wróżką o czerwonych włosach i opalizujących skrzydłach.  

Wieczór dzieci spędziły z dziadkiem. Pan Sorenson puszczał bańki, a wróżki tworzyły z nich przeróżne kształty. Na koniec dnia dziadek oznajmił wnukom, że jutro czeka ich wspaniała wycieczka. Kendra i Seth byli tym faktem niezwykle podekscytowani, trudno było im zasnąć. Seth spoglądał jeszcze przed zaśnięciem na słoik z wróżką, która błagała go, aby ją wypuścił. Chłopiec, jednak, postanowił ją zatrzymać i traktować jak zwierzątko domowe.       

Rozdział VIII – „Odwet” 

Następnego ranka Seth zauważył, że w jego słoiku zamiast wróżki znajduje się tarantula. Po krótkiej chwili uświadomił sobie, że nie pił jeszcze dzisiaj mleka, stąd brak możliwości zobaczenia magicznej postaci.  

Kendra już dawno krzątała się na dole wraz Leną. Nie mogła uwierzyć w to, jak skrzaty doskonale poradziły sobie z posprzątaniem domu i naprawą sprzętów. Co ciekawe, upiekły także ciasto. 

Tymczasem Seth wrócił pośpiesznie na strych, a jego oczom ukazało się stworzenie, które w żadne sposób nie przypominała wróżki. Jego zdobycz przeobraziła się w diablika. Nie była to już sympatyczna istota, lecz przerażająca karykatura. Gdy chłopiec usiłował nakarmić diablika, ten wymknął mu się ze słoika i odleciał.  

Chłopca męczyły wyrzuty sumienia, chciał być sam tego dnia i zastanowić się nad tym, do czego właściwie się przyczynił – czuł, że bardzo skrzywdził wróżkę i pamiętał, że dziadek opowiadał mu o zasadzie Baśnioboru „oko za oko, ząb za ząb”. Uznał, że na samotnię doskonale nadaje się domek na drzewie. Jego spokój nie trwał długo, gdyż inne wróżki, które już wiedziały, jaką Seth wyrządził krzywdę jednej z nich, zaatakowały go w domku. Mimo swoich niewielkich rozmiarów zdołały zdewastować cały domek i rozpoczęły pogoń za uciekającym chłopcem. Dogoniły go przy basenie i zamieniły w istotę przypominającą morsa. Seth próbował wytłumaczyć zaistniałą sytuację – nie był świadomy, że wróżka zatrzymana w domu od zmierzchu do świtu przeistacza się w diabliki. Wróżki nie miały zamiaru posłuchać jego argumentu, skorzystały z prawa odwetu, do którego – według postanowień – miały prawo. Pan Sorenson bardzo przejął się zaistniałą sytuacją, a najbardziej zmartwił go fakt, że jedyną osobą, która mogłaby pomóc Sethowi odzyskać dawną postać jest Muriel Taggert.  

Dziadek wraz z pomocą Dale’a i Kendry przetransportowali chłopca do chatki staruchy. Muriel zgodziła się pomóc, ale pod jednym warunkiem – Stan Sorenson miał przy pomocy dmuchnięcia rozwiązać jeden z magicznych węzłów. Rodzeństwo nie rozumiało zależności pomiędzy owym dmuchnięciem a węzłem. Dziadek wytłumaczył im, że Muriel została uwięziona w chacie w Baśnioborze przy pomocy trzynastu magicznych węzłów. Tylko śmiertelnicy mieli władzę nad nimi i mogli je rozwiązać przy pomocy dmuchnięcia. Z uwagi na to, że Muriel była bardzo niebezpieczna nie korzystano z tego bez przyczyny. Zazwyczaj węzły były rozwiązywane w przypadku bardzo trudnych sytuacji, w których mogła pomóc jedynie starucha. Wówczas proszono ją o pomoc, a ceną za nią było rozwiązanie jednego węzła. Niestety po tym wydarzeniu więził już tylko jeden węzeł

Rozdział IX – „Hugo” 

Kolejny dzień u dziadków także był wyjątkowy. Kendra dowiedziała się od Leny, jak funkcjonują najady. Okazało się, że kobieta bardzo boi się starości, ale nie żałuje swojej decyzji sprzed lat, ponieważ dzięki temu, że jest człowiekiem czuje, ma emocje – nimfy wodne niestety były pozbawione takich doznań. 

Wśród licznych prac Stan Sorenson musiał znaleźć chwilę, aby pouczyć wnuki o nadchodzącym wydarzeniu. Tego dnia – 21 czerwca – miało miejsce przesilenie letnie, podczas którego odbywa się Noc Kupały – wówczas ludzie są jedynie bezpieczni w domu, gdyż na zewnątrz grasują istoty magiczne. 

Seth spotkał także nową ciekawą postać. Był nią Hugo – golem pracujący w rezerwacie. Jego ciało było zbudowane z ziemi, gliny oraz kamienia.  

W tym samym czasie Kendra wraz z Leną ścinały dynie, aby przygotować z nich latarnie. Miały one, na czas Nocy Kupały, zostać zawieszone wokół domu, aby chroniące go wróżki mogły w nich przebywać.  

Rozdział X – „Noc Kupały” 

Od samego rana dziadek chodził poddenerwowany. Martwił go fakt, iż mało wróżek zgłosiło się do obrony jego domu. Domyślał się, że mógł się przyczynić do tego incydent z diablikem. Z uwagi na małą ochronę postanowił odprowadzić przed nocą wnuki do ich pokoju na strychu i zamknąć ich. Zapowiedział im, że nie mogą nikomu otwierać drzwi, ani okien, nawet gdy usłyszą jego głos, bo to na pewno nie będzie on, tylko jakaś magiczna istota, która postanowiła przybrać jego kształt lub mówić jego głosem. Podkreśli także powagę tej sytuacji – liczył, że Seth i Kendra wykażą się swoją dojrzałością, gdyż widział w nich swoich zastępców.  

Nadeszła Noc Kupały. Rozważna Kendra włożył do swoich uszu zatyczki i schowała się pod kołdrą – miała nadzieję, że w ten sposób uchroni się przed jakąś niebezpieczną sytuacją. Misterne przygotowania przerwał jednak Seth, który – w formie zabawy – zaczął ją podduszać, aby ją przestraszyć. Bardzo mu się nudziło, nie mógł powstrzymać swoich myśli na temat tego, co dzieje się za oknem, aż w końcu do niego podszedł. Niestety zadziałało to na ich niekorzyść. Gdy wróżki zrozumiały, kogo ochraniają, pośpiesznie odleciały. Kendra i Seth zostali bez ochrony.  

Nagle do ich pokoju dotarł przerażający krzyk dziecka, które uderzało swoimi rączkami o szybę i błagało ich, aby go wpuścili, bo gonią go wilki. Rzeczywiście z oddali dochodziły do nich złowrogie wycie. Seth nie wytrzymał tego napięcia, zapomniał o słowach dziadka i otworzył okno. Do ich pokoju wskoczył mały chłopiec wraz z wilkami. W ostatniej chwili udało się Kendrze zamknąć okno zanim wskoczyła przez nie czarna kobieta o przerażających oczach – mających w sobie pustkę. Po chwili chłopiec przemienił się odrażającego, żółtego goblina, a wilki w skrzydlate stonogi. Dzieci pośpiesznie wskoczyły na łóżko, teraz było to jedyne bezpieczne miejsce, ponieważ dookoła łóżek dziadek rozsypał magiczną sól, która miała ich chronić. Rodzeństwo nie pomyślało tylko o sobie, ale także o kurze złotogłówce, którą dziadek zostawił w ich pokoju. Odgłosy ze strychu usłyszał Dale, który szybko pobiegł na górę i wypędził kreatury z domu, a dzieciom nakazał zostać na łóżkach. Podstępom magicznych stworzeń nie było końca. Udawały one płaczące dzieci, Pana Sorensona, a nawet Lenę. Noc okropnie się dłużyła.  

Ranek Setha nie należał do najłatwiejszych – chłopiec był świadomy tego, że wszystko, co miało miejsce ubiegłej nocy, było jego winą.  

Rozdział XI – „Konsekwencje” 

Dom po Nocy Kupały był nie do poznania. Dosłownie wszystko zostało zepsute – meble, sprzęty, ściany. Przed domem znajdowała się metalowa rzeźba przypominająca Dale’a – rodzeństwo domyśliło, że został na niego rzucony urok. Nie mogli także znaleźć dziadka i Leny – zostali całkiem sami.  

Rozpoczęli poszukiwania. Za fontanną Seth zauważył odcisk trójpalczastej stopy z ostrogą – był pewien, że zostawiło go stworzenie, które porwało dziadka i Lenę. Chłopiec pośpiesznie pobiegł na strych, założył bluzę maskującą, zabrał najpotrzebniejsze rzeczy (zestaw kryzysowy) i rozpoczął poszukiwania w lesie.  

Kendrze nie podobał się ten pomysł, nie chciała też schodzić ze szlaki, jednak pod wpływem nacisku brata zgodziła się. Na jednym z pagórków znajdowała się studnia, w której ktoś gotował zupę. Porywczy Seth postanowił ją spróbować – okazała się pysznym wywarem. Nagle pojawił się przy nim oburzony satyr i powiedział mu, że za chwilę zepsuje mu cały misterny plan. Okazało się, że skosztowany wywar był własnością ogromnej ogrzycy, której chciano ukraść zupę. Rozwścieczona ogrzyca zaczęła gonić dziecie i satyra. Kendra była wykończona biegiem, myślała, że zaraz umrze. Jednak, przed nimi znajdowała się jaskinia, w której byli już bezpieczni – ogrzyca była za duża, aby się tam zmieścić. 

Okazało się, że za planem wykradnięcia zupy stali dwaj satyrowie – Doren i Nowel. Co ciekawe studnia nie była studnią, lecz machiną, dzięki której satyrowie spuszczali na dół, przez komin, w wiaderku zupę, gdy ogrzyca spała.  

Seth i Kendra liczyli na życzliwość i pomoc satyrów w odnalezieniu dziadka i Leny. Stworzenia im niestety odmówiły.  

Rozdział XII – „W stodole” 

Zrezygnowane rodzeństwo postanowiło wrócić na teren domu dziadków. Nagle usłyszeli jęki dobiegające ze stodoły. Z trudem dostali się do środka, a ich oczom ukazała się olbrzymia krowa. Domyślili się, że to właśnie ona daje magiczne mleko. Zwierzę jęczało, ponieważ nie było wydojone – jej wymiona były tak nabrzmiałe jakby miały zaraz pęknąć. Jednak nie było to zbyt łatwe zadanie. Najpierw dzieci musiały wejść po drabinie, aby dostać się do wymion, a następnie zsuwać się po nich i je zaciskać.  

Rozdział XIII – „Nieoczekiwana wiadomość” 

Gdy Kendra i Seth wydoili krowę, poczuli olbrzymi głód. Po posiłku wrócili do swojego pokoju na strychu i zauważyli ułożony z ziaren napis: „Ja Babcia”. Szybko domyślili się, że napis ten musiała ułożyć Złotogłówka, która w rzeczywistości była ich babcią, na którą rzucono urok. Kura nie potrafiła mówić, porozumiewała się z dziećmi przy pomocy kiwnięć głową. Okazało się, że Stan próbował ją odczarować, ale bezskutecznie. Rodzeństwo wiedziało, że jedyną osobą, która jest w stanie im pomóc jest Muriel.  

Wiedźma nie chciała im pomóc bez solidnej zapłaty. Uparła się, że odczaruje Ruth, jeżeli dzieci uwolnią ją z ostatniego węzła. Twierdziła, że potrzebuje do tego czaru pełni mocy. Kendra i Seth nie wiedzieli, co zrobić, ale babcia kiwnęła głową i zaakceptowała żądania staruchy.  

Gdy tylko Ruth Sorenson odzyskała swoją postać, przepędziła wiedźmę, gdyż wiedziała, że działania Muriel nie są dobrą wolą, lecz podstępem – nie wierzyła w przysięgę wiedźmy, że pomoże im odnaleźć Stana.  

Najgorsze okazało się to, że babcia (nieświadoma wszystkich wydarzeń) nie wiedziała, że Muriel został tylko jeden węzeł. Tak więc, jej decyzja doprowadziła do uwięzienia jednej z najniebezpieczniejszych istot w całym Baśnioborze i społeczności magicznej. Dlatego też Ruth zadecydowała, że koniecznie muszą udać się do trolla Nerona, która posiadał jasnowidzący kamień.  

Rozdział XIV – „Po pomoc do trolla” 

W drodze do trolla babcia nie była skora do rozmowy, nie chciała także odpowiedzieć na nurtujące wnuki pytania, na przykład: w jaki sposób została kurą. Dzieci dowiedziały się jedynie, że powodem tego była pycha.  

Neron zamieszkiwał półkę skalną. Miał piękny, aksamitny głos, którym oznajmił, że nie jest to dobry dzień na negocjacje. Trolle były podstępnymi i interesownymi stworzeniami. Ruth była świadoma, że może czekać ich nawet śmierć, jeśli nagroda za pomoc nie będzie satysfakcjonująca dla Nerona.  

Pierwszą przeszkodą było samo dostanie się na najwyższą półkę skalną. Jedynie Sethowi udało się zręcznie wspinać, czym zaimponował trollowi, który ostatecznie zgodził się na negocjacje. Trwały one długo i nie należały do najłatwiejszych. Troll oczekiwał kilku skrzyń złota i paru beczek srebra. Oczywiście, Sorensonowie nie mieli takich bogactw. Dlatego też Ruth zaproponowała Neronowi, aby wymienić się usługami, a mianowicie – troll udzieliłby im wsparcia, w zamian za co babcia przeprowadziłaby półgodzinny masaż jego ciała. Neron przystał na propozycję – był ogromny, a jego skóra była twarda i pokryta łuskami, w masażu brali udział: Seth, Kendra i babcia.  

Neron dotrzymał obietnicy – powiedział im, że dziadek i Lena są przetrzymywani w podziemnej Zapomnianej Kaplicy.  

Rozdział XV – „Druga strona strychu” 

Ruth Sorenson intensywnie zastanawiała się nad planem działania. Potrzebowała ustalić, kto obniósł jakiekolwiek obrażenia w trakcie Nocy Kupały. Zapytała dzieci o Hugona i Warrena. Hugo prawdopodobnie był bezpieczny, choć zastanawiające było to, że nie wydoił krowy Wioli. Ruth była niezwykle dumna ze swoich wnucząt, że pomogły Wioli. Jeżeli chodzi o Warrena, to do tej pory rodzeństwo nie było świadome jego istnienia. Okazało się, że jest to brat Dale’a, który już jakiś czas temu popadł w stan katatonicznego odrętwienia. Prawdopodobnie miało to związek z odwetem magicznych istot. 

Ruth poszukiwania Stana zaczęła od drugiej części strychu. Intuicja Kendry ją nie zawiodła – dom rzeczywiście skrywał w sobie o wiele więcej pomieszczeń. Wejście do pokoju było dobrze ukryte, ponieważ zawierał on w sobie wartościowe rzeczy dla opiekunów Baśnioboru – między innymi magiczną broń i księgi czarów. Babcia postanowiła opowiedzieć wnukom o Bahumacie, aby mogły zrozumieć powagę zaistniałej sytuacji. Otóż, był to demon, który jeszcze przed założeniem rezerwatu, nawiedzał te ziemie. Był bardzo niebezpieczny. Pojmali go Europejczycy, którzy później byli założycielami Baśnioboru. Nie było możliwości wypędzenia Bahumata z tych terenów ze względu na jego ogromną moc. Dlatego też przy pomocy czarów uwięziono go w Zapomnianej Kaplicy. Ruth obawiała się, że Muriel pragnie uwolnić demona.  

Ruth nie wyobrażała sobie narażać swoich wnuków na niebezpieczeństwo. Postanowiła, że zabierze ze sobą jedynie Hugona. Jednak Kendra i Seth nie chcieli jej znowu stracić i udało im się ostatecznie namówić babcię na wspólną wyprawę. Z ukrytego pokoju zabrali małą kuszę, która była w stanie uśmiercić istoty magiczne.  

Rozdział XVI – „Zapomniana Kaplica” 

Do Zapomnianej Kaplicy dotarli rikszą, ciągniętą przez Hugona. Wewnątrz, tak, jak babcia przeczuwała, była już Muriel. Wiedźma rozplątywała supły Bahumata i jednocześnie powiększała rozmiary diablików przy pomocy czarów. Na początku spróbował zaatakować ją golem. Dzieciom wydawało się, że jego imponujące rozmiary będą wystarczające. Niestety Hugo został pokonany przez pajaca Mendigo’a, który służył starusze. Ruth próbowała zabić Muriel przy pomocy kuszy, ale jej strzał nie był celny. Seth, Ruth i Hugon zostali pojmani przez Muriel. Jedynie Kendra została wolna, gdyż z niewiadomej przyczyny żadna z istot magicznych nie mogła się do niej zbliżyć. Okazało się, że było to wynikiem tego, że dziewczynka jeszcze nigdy nie użyła magii oraz nikogo nie zraniła przy użyciu czarów, a więc była odporna. 

W tym momencie jedynym dla Kendry zagrożeniem była Muriel. Wiedźma zdradziła jej, że współpracuje z Gwiazdą Wieczorną, której celem jest uwolnienie Bahumata i zniszczenie wszystkich magicznych rezerwatów. Wysłanniczką Gwiazdy Wieczornej, która miała przejąć Baśniobór była Efira – to ona przyczyniła się do otwarcia okna przez dzieci w trakcie Nocy Kupały. 

Wydawało się, że zarówno dla dziadków, Setha, Leny, Hugona, jak i samego Baśnioboru nie ma już ratunku. Wszyscy krzyczeli, żeby Kendra ratowała swoje życie i uciekała. Dziewczynka, biegnąc do domu, okropnie płakała, nie mogła zostawić ich na pewną śmierć. Postanowiła, że podejmie jeszcze jedną próbę.  

Rozdział XVII – „Desperacki krok” 

Zdesperowana i zrozpaczona Kendra przebiegała właśnie obok magiczne sadzawki i przypomniała sobie historię o Królowej Wróżek. Od tego momentu stało się coś niespotykanego – magiczne istoty zaczęły jej pomagać. Wręczyły jej klucz do otwarcia hangaru, dzięki temu na rowerze wodnym mogła dopłynąć do wysepki na środku sadzawki. Gdy już dotarła na miejsce, wypowiedziała swoje życzenie, nie mogła przy tym powstrzymać swoich łez. Jej emocje i uczucia ujęły Królową Wróżek, która postanowiła się ujawnić i przemówić. Królowa poleciła jej przyrządzić miksturę składającą się z łez, krwi i magicznego mleka. Wywar ten miał sprawić, że armia wróżek będzie w pełni posłuszna Kendrze i pójdzie za nią dosłownie wszędzie.  

Nimfy wodne pomogły Kendrze dostać się bezpiecznie na brzeg. Niestety czekał tam już na nią Mendigo, który jednak nie mógł – tak jak inne magiczne stworzenia – skrzywdzić Kendry. Był on posłańcem Muriel, a jego zadaniem było szpiegowanie dziewczynki. Kendra postanowiła się go pozbyć – odczepiła od kukły ramiona i wrzuciła je do wody. Nie była już wtedy chroniona przed czarami, bowiem Mendigo w myśl zasady „oko za oko, ząb za ząb” –miał prawo do zemsty. Gdy usiłował wyłowić swoje kończyny, na tafli sadzawki pojawiła się biała dłoń i wciągnęła go pod wodę.   

Rozdział XVIII – „Bahumat” 

Kendra sporządziła miksturę ze swoich łez, mleka Violi oraz swojej i Violi krwi. Pojawiło się przy niej mnóstwo wróżek i każda po kolei skosztowała magicznego wywaru. Okazało się, że – po wypiciu mikstury – wróżki osiągały rozmiary ludzi. Od tej pory były posłuszne Kendrze. Dziewczynka rozkazała im, aby uwolniły jej rodzinę, pokonały Bahumata i Muriel oraz odczarowały Dale’a. 

Droga do Zapomnianej Kaplicy była usłana przeszkodami. Wróżki musiały stoczyć bitwę z gargulcami i innymi strasznymi istotami. Miały one magiczną moc uzdrawiania diablików – poprzez pocałunek przemieniały je we wróżki.  

W Kaplicy okazało się, że więźniowie zostali zamienieni w zwierzęta: dziadek w orangutana, Lena w wielkiego suma w akwarium, Setha w odrażającą, starą istotę zamkniętą w słoiku. Nie było tam babci… 

Seth odzyskał swój wygląd dzięki pocałunkowi wróżki, która wcześniej była diablikem, ale za sprawą czarów odzyskała swoją postać. W tym samym czasie demon odzyskał wolność za sprawą Muriel. Bahumat był ogromny, trzykrotnie większy od człowieka, z jego głowy wyrastały rogi, a z jego ust wydobywał się zwierzęcy ryk. W Kaplicy zapanowała ciemność, ale w ostatniej chwili udało się Kendrze dostrzec Muriel i Efirę.  

Po walce stała się rzecz niespotykana. Zwycięskie wróżki były w stanie uzdrowić ranne siostry, a nawet przywrócić życie umarłym wróżkom. Odnalazły także babcię, która – jak się okazało – była zamieniona w ślimaka, dlatego też nikt jej nie widział. Udało im się również odtworzyć Hugona, który wcześniej rozpadł się na kawałki.  

Cała historia dobrze się także zakończyła dla posiadłości dziadków Sorensonów, której dawny blask przywróciły pracowite skrzaty.  

Rozdział XIX – „Pożegnanie Baśnioboru” 

Po ostatnich wydarzeniach każdy z domowników był wykończony. Kendra spała aż dwa dni i dwie noce. Podczas rozmowy z dziadkiem dowiedziała się, że dokonała czegoś niemalże niemożliwego – wróżki nie walczyły od setek lat, a teraz zaangażowały się wszystkie w niezwykle trudną walkę. Okazało się także, że wróżki uprowadziły Lenę, która ponownie przekształciła się w nimfę wodną.  

Pozostawało nadal wiele niewyjaśnionych tematów. Dociekliwe dzieci uzyskały odpowiedzi na niektóre z nich. Z wypowiedzi dziadka wynikało, że prawdopodobnie celem Gwiazdy Wieczornej było wykradnięcie artefaktu ukrytego w Baśnioborze. Co ciekawe, nikt nie wiedział, co lub kto jest tym artefaktem, ale jedno było pewne – miał on ogromną moc. Dzieci poznały także historię brata Dale’a – Warrena, który pewnego razu wyszedł z domu i wrócił dopiero po trzech dniach blady jak ściana.  

Po 17 dniach wizyty u dziadków, wedle ustaleń, przyjechali po dzieci rodzice. Na ten moment zakończyła się ich przygoda, jednak jedno było pewne – na pewno wrócą do Baśnioboru, gdyż Stan i Ruth widzieli w nich swoich godnych następców.  

Potrzebujesz pomocy?

Współczesność (Język polski)

Teksty dostarczone przez Interia.pl. © Copyright by Interia.pl Sp. z o.o.

Opracowania lektur zostały przygotowane przez nauczycieli i specjalistów.

Materiały są opracowane z najwyższą starannością pod kątem przygotowania uczniów do egzaminów.

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Prywatność. Polityka prywatności. Ustawienia preferencji. Copyright: INTERIA.PL 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone.