Prawa człowieka, to koncepcja, wg której każdemu człowiekowi przysługują pewne prawa wynikające z jego godności. Są one niezbywalne, co znaczy, że nie można się ich zrzec, są nienaruszalne - istnieją niezależnie od władzy i nie mogą być przez nią regulowane, naturalne i niepodzielne. Państwu jest przypisana rola instytucji, której zadaniem jest ochrona tych praw. Wg Międzynarodowej Encyklopedii Prawa Publicznego, prawami człowieka są to te wolności, środki ochrony oraz świadczenia, których respektowania właśnie jako praw, zgodnie ze współcześnie akceptowanymi wolnościami, wszyscy ludzie powinni móc domagać się od społeczeństwa, w którym żyją.

Niestety, nie wszędzie takie prawa są przestrzegane, a nawet są łamane przez rządy i państwa. Przykładem mogą być Chiny. Oczywiście wśród Europejczyków obecne jest przekonanie, o Chińczykach, jako o wyjątkowych ludziach, z wyśmienitą kuchnią. Kraj utożsamiany jest z Wielkim Murem i klasztorem Szaolin, a będąc jednym z najszybciej rozwijających się krajów świata budzą podziw w wielu środowiskach politycznych. Jednak taki obraz jest zgoła różny od rzeczywistości, o czym można się przekonać między innymi dzięki lekturze raportów Amnesty International, której członkowie, przebywając w Chinach, z narażeniem zdrowia, a nawet życia zbierają dowody łamania praw człowieka przez komunistyczny reżim.

Jeden z czołowych chińskich dysydentów Harry Wu charakteryzuje więc ustrój polityczny Chin, jako dyktatorskie rządy jednej partii, która poparcie ludności dla socjalistycznej rewolucji zdobywa na drodze szykan, tortur i więzienia w obozach pracy wrogów systemu, w czym pomaga rozbudowany i prężnie działający aparat policyjny, a także wojsko i sądy, będące oczywiście na usługach reżimu.

Najdonioślejszą jednak rolę w funkcjonowaniu chińskiego ustroju pełnią wedle Wu, założyciela organizacji Laogai Research Foundation, obozy pracy, które na wzór sowieckich łagrów służą za miejsce koncentrowania osobników zagrażających komunistycznej rewolucji, gdzie ci mają zostać rzekomo „reedukowani” poprzez pracę i po odsiedzeniu wyroku powrócić na łono chińskiego społeczeństwa, jako zatwardziali zwolennicy przemian rewolucyjnych. Jak możemy się domyślać, wiele osób stamtąd nie wraca. Należy tutaj przede wszystkim wspomnieć o fakcie, iż w Chinach podstawą do aresztowania obywatela staje się niejednokrotnie najzwyklejszy donos, zwłaszcza, gdy donosicielem jest osoba związana z partią. Aresztowanego w ten sposób człowieka latami trzyma się w zamknięciu bez udowodnienia mu winy i skazania przez sąd. Zdarzają się też czasem w Chinach procesy sądowe, ale raczej są one jedynie spektaklem tworzonym na potrzeby komunistycznej propagandy zarówno wewnątrzpaństwowej, jak i zagranicznej, gdyż chińskim władzom bardzo zależy na utrzymaniu dobrych stosunków gospodarczych z Zachodem. Jeśli już wspomniałem o obozach pracy, koniecznie trzeba też dodać, że odsiadujący kary są zmuszani do prac wymagających ogromnego wysiłku fizycznego, co nie jest połączone ze stosownym w takiej sytuacji żywieniem więźnia, który otrzymuje jedynie głodowe racje żywnościowe. Z tego powodu, na skutek wycieńczenia ciężką pracą i niedożywienia, w laogai umierają tysiące ludzi. Oczywiście do „reedukacyjnych” metod, oprócz pracy i głodzenia, zaliczyć trzeba znęcanie się nad więźniami, bicie ich i torturowanie czy wreszcie zabijanie, choćby za pomocą zastrzyku podawanego więźniowi jako leku. Jednak złe traktowanie więźniów nie oznacza bynajmniej, że dotyczy ono przede wszystkim mężczyzn; w Chinach więzi się bowiem wiele kobiet i dzieci, których los jest zgoła gorszy od losu przedstawicieli płci męskiej. Kobiety - słabsze fizycznie i delikatniejsze od mężczyzn zmuszane są tam do wykonywania tych samych prac, co mężczyźni. Bywają też bite i torturowane, a najczęstszą praktyką prześladowców są po prostu gwałty. Więźniarki są więc gwałcone zbiorowo przez strażników lub więźniów kryminalnych pełniących w laogai obowiązki tak zwanych więźniów funkcyjnych. Co najbardziej bulwersuje, to fakt, że w laogai więzi się również dzieci, które także nie mogą liczyć tam na lepsze traktowanie. Większość dzieci osadzonych w obozach pracy umiera po niedługim czasie z głodu i chorób, a zdarzają się też sytuacje, że dzieci są tam po prostu mordowane. I choć prawo chińskie pozwala karać dzieci, które ukończyły już czternasty rok życia, w praktyce przepis ten nic nie znaczy, bowiem nieletnich poniżej czternastego roku życia więzi się tu także bez procesu sądowego.

Kolejną kontrowersję stanowi kara śmierci, która jest w Chinach bardzo często orzekana, a z podobną częstotliwością wykonywana. Wedle wielu źródeł (w tym Amnesty International) w samych Chinach wykonuje się ponad sześćdziesiąt procent wszystkich wyroków śmierci, chociaż niektóre dane mówią nawet o dziewięćdziesięciu pięciu procentach. Jak możemy się spodziewać, liczba egzekucji jest objęta tajemnicą państwową. na karę śmierci skazuje się w Chinach za wiele zupełnie od siebie różnych przestępstw; przez rozstrzelanie lub zastrzyk z trucizny giną zarówno seryjni mordercy bądź terroryści (często są to obywatele wyrażający się w sposób niepochlebny o komunistycznej władzy), jak i ludzie, którzy popełnili znacznie lżejsze w rozumieniu europejskim przestępstwa, by nie powiedzieć „wykroczenia”. Hazard, rozpowszechnianie pornografii, kradzież mienia państwowego, przemyt są bowiem również powodami, dla których skazuje się ludzi na śmierć. Nie mówiąc już o fakcie, iż w Chinach nawet zabicie krowy czy tygrysa można przypłacić życiem. I tak, skazani na śmierć są tu przed unicestwieniem wystawiani na widok publiczny, gdzie odczytywana jest liczba przestępstw, których dopuścił się każdy z nich. Następnie wywozi się ich ciężarówkami na miejsca kaźni - niejednokrotnie stadiony piłkarskie - i na oczach tłumu (w tym również kobiet i małych dzieci) zabija strzałem w tył głowy lub w plecy. I mimo tego, iż komunistyczne władze wprowadziły zakaz urządzania takich widowisk z powodu krytyki, jaką wywołały one w środowiskach międzynarodowych, do dnia dzisiejszego w Chinach podobne sytuacje zdarzają się często.

Oczywiście przykładów łamania praw człowieka w Chinach można przedstawić znacznie więcej, by nie powiedzieć, że można mnożyć je w nieskończoność. Nie sposób jednak opisać szczegółowo tak obszernego zagadnienia w niniejszej, krótkiej przecież pracy. Należałoby jednak wspomnieć jeszcze, że Chiny od lat stosują prześladowania względem Tybetańczyków. Podpalają klasztory, biją i mordują buddyjskich mnichów przy użyciu wojska. W Chinach mamy też do czynienia z procederem regulowania populacji, który zezwala małżeństwu wychowywać jedynie jedno dziecko, a posiadanie większej ilości dzieci prowadzi do restrykcji ze strony władz. Z tej przyczyny chińskie kobiety często zmuszane są do aborcji, a zdarza się też, że morduje się tam noworodki. Jak widać, łamanie praw człowieka w Chinach jest tak nagminne, że nie sposób tutaj wymienić wszystkich aspektów tego problemu.

Igor I. Jagieniak