Spotkanie Jezusa z Samarytanką staje się okazją dla Jezusa, by ujawnić swą prawdziwą tożsamość. Godność mesjańską.

Następuje to stopniowo - prawda ta dojrzewa w trakcie rozmowy z kobietą.

Jezus mówi najpierw o pragnieniu, którego nie jest w stanie ugasić żadna woda. Wskazuje potem na siebie - mówi: "Kto napije się wody, którą Ja mu dam, już nigdy więcej nie będzie odczuwał pragnienia, gdyż woda, którą mu dam, stanie się w nim obfitym źródłem na życie wieczne". ( J 4, 14)

Jezus jest tym, który gasi najgłębsze pragnienie człowieka.

Daje perspektywę i nadzieję życia wiecznego. Jest to ogromnie ważna rzecz w życiu człowieka - każdy człowiek prędzej, czy później zada sobie to pytanie - a co dalej? Co po śmierci?

Dalej Jezus mówi o kulcie.

Słowa: "Wierz mi, kobieto. Oto nadchodzi czas, że ani na tej górze, ani też w Jerozolimie nie będzie się już wielbiło Ojca" (J 4, 21)

To nowość. By wielbić Boga nie będzie już trzeba specjalnych miejsc. Choć będą kościoły, to jednak jak mówi Pismo - "nasze ciało jest świątynią Ducha świętego".

Jezus mówi: "Nadchodzi jednak godzina, a właściwie już jest, kiedy prawdziwi czciciele będą wielbili Ojca w Duchu i w prawdzie. Zresztą takich czcicieli pragnie Ojciec. Bóg jest duchem, stad też ci, którzy Go wielbią, winni to czynić w Duchu i w prawdzie". (J , 23 - 24)

Akcent jest tu przesunięty z rytuału na więź z Bogiem, Prawdziwą relację - osoby do Osoby.

Aż wreszcie dochodzi do kulminacyjnego momentu - Samarytanka mówi: "Wiem, ze ma nadejść Mesjasz, czyli Chrystus i gdy tylko On przybędzie wszystko nam wyjaśni". Jezus na to odpowiada: "To Ja nim jestem".

To bardzo ważne słowa. Jesus po raz pierwszy mówi tak o sobie. Więcej nawet - mówi to na terytorium obcym, nie żydowskim - bo w Samarii.

Może chce przez to powiedzieć, że Mesjasz nie należy tylko do Żydów? Że Mesjasz przyszedł po to, by zbawić każdego. Nie tylko Żyda.

Następnie zwraca się do uczniów - mówi im o swej relacji z Ojcem - o więzi jaka Go z Nim łączy. Wskazuje im niezwykłe miejsce w historii zbawienia: "Ja posłałem was, abyście zbierali plony, chociaż nie trudziliście się nimi wcześniej. Inni pracowali w znoju, a wy skorzystacie z ich wysiłku." (J 4, 38)

Są świadkami momentu, w którym to proroctwa głoszone od wieków się wypełniają.

Cała ta scena rozgrywa się na początku publicznej działalności Jezusa.

Jezus przedstawia swą prawdziwą tożsamość - Mesjasza, ale uczniowie jeszcze tego nie rozumieją. To dopiero początek ich nauki.

Zaskakujący jest jednak fakt, iż jednak Samarytanka uwierzyła w Jezusa - Mesjasza! A Ci, którzy byli przygotowywani od wieków (Izraelici) - tego nie pojmują.

Zaprawdę trudno jest być prorokiem we własnym kraju!