Dom jest miejscem, które można nazwać oazą. Tutaj człowiek odpoczywa po trudach dnia codziennego, tutaj znajduje miejsce dla relaksu. Miejsce to wpływa bardzo silnie na człowieka, wywołując w nim zarówno dobre, jak i złe uczucia. Nasze dziecięce wspomnienia bardzo często łączą się z domem, ludźmi, którzy z nami przebywali. W domu człowiek może poczuć się swobodny. Wszyscy ludzie posiadają dom, chociaż przybiera on różne formy. Jedni uważają, że jest to miejsce, w którym spędza się życie, dla drugich domem są najbliżsi, czasami zaś dom oznacza pamięć, wspomnienie.

Chciałabym rozpocząć od przedstawienia obrazu, który jest domem z tytułu, ale zawiera w sobie również znaczenia przenośne. Mowa o serialu "Dom". To przedstawienie symbolizuje wolność, oswobodzenie, wprowadzenie nowego porządku. Akcja serialu toczy się w budynku kamienicy przy ulicy Złotej. Na jej tle rozgrywają się przygody i historie wszystkich bohaterów.

Kamienica ta stała się miejscem, w którym nawiązywały się miłości i przyjaźnie. Pełno w niej śmiechu i wzajemnej pomocy, ale świadkowała także tragediom i problemom. Jej mieszkańcy są zaprzyjaźnieni, stanowią wspólnotę o kształcie zbliżonym do rodziny. Nie są im obce aspiracje i chęci sąsiadów, wiedzą o swoich kłopotach, mogą na siebie liczyć. Każdy niesie pomoc drugiemu w potrzebie, dzieli się marzeniami, wszyscy snują wspólne plany na przyszłość. W tym miejscu króluje nieskrępowana swoboda. Ponieważ kamienica ucierpiała w czasie wojny, wspólne jej budowanie i odnawianie pozwoliło mieszkańcom zbliżyć się do siebie, stworzyć wspólnotę, zacieśnić więzi. Teraz stanowią już rodzinę.

Inne koleje losu spotkały bohaterów "Konopielki" Edwarda Redlińskiego. Opowiada ona o losach mieszkańców zapyziałej wsi, do której przybywa nauczycielka, zwana w powieści "uczycielką". Przynosi ona nowy ład, wywracając dotychczasowe życie pewnej rodziny do góry nogami. Ojciec rodu- Kaziuk traci przez to poczucie panowania i swobody w swoim domu, więc mocno się "uczycielce" sprzeciwia. Traktuje ją jako obcą osobę, jest rozgoryczony i wściekły, zwłaszcza, że jego żona, Handzia podporządkowuje się innowacjom, które wprowadza przyjezdna. Finał historii jest taki, że Kaziuk, zdenerwowany tym, że czuje się obcy we własnym domu zaprowadza na powrót stare obyczaje, pozbywa się nowości, których nie rozumie i ostatecznie pozbawia własnego syna szansy na inne życie, zakazując mu dalszej edukacji. Po tym wszystkim znowu czuje się panem i władcą własnej chaty, odzyskuje swój autorytet i poczucie bezpieczeństwa.

Adekwatne będzie w tym miejscu, pochodzące z języka angielskiego powiedzenie, które głosi, że "mój dom jest moją twierdzą". To przecież najlepsze miejsce, by poczuć się spokojnym i pewnym, by móc odzyskać wiarę w to, że jesteśmy bezpieczni. Tutaj, niczym w warownym zamku możemy oddawać się rozmyślaniom, rozrywkom i wszelkim czynnościom, które sprawiają, że czujemy się swobodni we własnej skórze.

Nieistotne są warunki, w których mieszkamy, ani geograficzne położenie naszego domu. To, co istotne, to uczucia, których doznajemy będąc w domowych pieleszach.

Jednym z bohaterów, których odnajdziemy w podręczniku języka polskiego jest Hipolit, który zamieszkiwał barak. Ten "dom" był w stanie zupełnego rozpadu, był ruiną, w której znać było wszelkie warunki pogodowe. Jednak Hipolit nigdzie nie czuł się tak dobrze, jak w tym baraku, w którym odnajdywał samego siebie. Jego egzystencja poza tym miejscem rozczarowała go, dopiero życie w bliskości przyrody, w kontakcie ze zwierzętami pozwoliło mu poczuć się szczęśliwym i spokojnym człowiekiem. Poczuł bowiem, że jest we własnym domu, nie musiał niczego udawać, nie odczuwał wstydu, po prostu był sobą.

Chciałabym zaprezentować jeszcze jedną ilustrację myśli księdza Tischnera. Tym razem przytoczę historię domu, w którym bohater czuł się bardzo źle, który nie pozwalał mu być sobą i czuć się dobrze. Mowa jest o Harrym Potterze, bohaterze powieści Joanne K. Rowling. Jest to młody adept sztuki czarodziejskiej, który mieszka w domu swoich krewnych- Vernonem i Petunią Dursley, a także z ich dzieckiem, synem Dudleyem. Ta rodzina traktuje Harrego jak kogoś obcego; boją się go, nie potrafią wytrzymać pod jednym dachem z kimś, kogo uważają za dziwaka, za wyrodka. Bohaterowi przyszło zamieszkać w ciemnej norze pod schodami, z której został przeniesiony wyłącznie ze strachu przed jego magicznymi zdolnościami, których miałby użyć przeciwko rodzinie Dursleyów. Harry komfort prawdziwego domu poznał dopiero odwiedzając mieszkanie swojego przyjaciela Rona Weasleya, a lepiej niż u wujostwa czuł się nawet we własnej szkole. Tam poznał przyjaciół i życzliwych mu ludzi, tam spotykały do pochwały i akceptacja. Dom, w którym przyszło mu mieszkać nie zapewnił mu swobody bycia sobą, nie pozwolił poczuć się dobrze i ciepło.

Nie mamy możliwości wyboru pierwszego domu. To, jaki jest zależy i od nas, ale przede wszystkim od naszej rodziny. Możemy wracać do niego jak na skrzydłach, czasem jednak zdarzają się domy, z których chce się uciekać jak najdalej. Możemy czuć się tak wspaniale, ale możemy doświadczyć przykrych wydarzeń, które spotkały Harrego Pottera.

Moim zdaniem słowo dom powinno wzbudzać w człowieku ciepłe i radosne myśli o spokoju i szczęściu. To, jaki dom stworzymy, gdy opuścimy ten pierwszy, rodzinny, zależy tylko od nas. Wszyscy jednak starają się, by żyć tam najlepiej i najpełniej, by móc poczuć się sobą u siebie.