Śmierć, co to takiego? Jak ludzie ją postrzegają w dzisiejszych czasach? Wielu ludzi odnosi się do niej w różny sposób. Jedni wcale się tym nie przejmują, jeszcze inni bardzo się boją przejścia na „tamten świat”. Czy „tamten świat” w ogóle istnieje? Od zarania dziejów człowieczeństwo zastanawia się nad tym. Niektórzy próbują wywoływać duchy zmarłych przodków różnymi sposobami (seanse spirytystyczne, tabliczka OuiJa, itd.), żeby upewnić się w swoim twierdzeniu.

  Myślę, że najgorszą śmiercią jest nagła śmierć lub śmierć w samotności. Przy pierwszym przypadku ludzie odchodzą, pozostawiając wszystko nieskończone, niezałatwione. W dzisiejszych czasach coraz popularniejsze staje się spisywanie testamentów „na wszelki wypadek”. Śmierć w samotności wiąże się z zapomnieniem osoby umierającej. Starsi ludzie często umierają samotnie w hospicjach.

  W różnych kulturach i wierzeniach śmierć jest postrzegana inaczej. W hinduizmie wierzy się w reinkarnację, dlatego wiele zwierząt jest otaczanych czcią z przekonaniem, że żyją w nich dusze swoich zmarłych. W wierzeniach wielu dzikich plemion przejawia się motyw duchów – spirytyzm. Dusza nie idzie do piekła ani do nieba, ale pozostaje na ziemi, by w postaci niewidzialnego bytu towarzyszyć swoim żyjącym członkom rodziny czy wspólnoty. Ateiści uważają, że po śmierci nie ma nic. Organizm przestaje funkcjonować, a wraz z nim kończą się wszelkie procesy życiowe. Religie chrześcijańskie zakładają, że dusza po śmierci trafia albo do nieba, albo do piekła. Chrześcijanie wierzą także w istnienie czyśćca – stanu, w którym dusza jest oczyszczana ze wszelkich grzechów i przewinień, aby w czystości trafić do raju. Animiści wierzą, że świat przepełniają duchy zmarłych, obecnych w postaci zwierząt, minerałów, roślin lub żywiołów. Można by tak wymieniać i wymieniać, ale zajmijmy się teraz sprawami psychologicznymi.

  Ludzie często nie mogą się pogodzić z odejściem bliskiej im osoby.  Popadają w depresję, tracą kontakt z innymi, zamykają się na otaczający ich świat. Największym paradoksem śmierci jest chyba to, że każdego czeka śmierć, a strata kogoś bliskiego jest normalnym biegiem wydarzeń, lecz i tak ludzie nie mogą w to uwierzyć. Wobec śmierci każdy jest równy. Mówi się, że żyjemy po to, aby umrzeć. Trzeba pogodzić się z tym, że kiedyś będzie trzeba zostawić wszystko i odejść. Jedynym wyjątkiem od tego twierdzenia jest to, że w czasie naszego życia nastąpi Paruzja, ale raczej na to się nie zanosi.

  Inną rzeczą jest śmierć samobójcza. Najczęstszym powodem popełniania samobójstwa jest zła sytuacja materialna, załamanie nerwowe czy problemy w życiu. Ostatnimi czasy liczba samobójców bardzo wzrosła. Ludzie myślą, że tym załatwią wszystkie troski i kłopoty. Często nie zdają sobie sprawy z tego, co będą przeżywali ich bliscy.

  W dzisiejszych czasach wielu ludzi chciałoby poznać datę swojej śmierci. Zdążyliby wtedy pozałatwiać wszystkie sprawy, pożegnać się z rodziną i znajomymi itd. Wcale się im nie dziwię, bo sam chciałbym datę swojej śmierci znać. Nie wiem, czy nadejdzie jutro, czy za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, dlatego staram się żyć w myśl reguły „żyj tak, aby dzisiejszy dzień miał być twoim ostatnim”. Nie oznacza to, że codziennie mam się ze wszystkimi żegnać i chodzić w żałobie z przekonaniem, że jutro mogę umrzeć i na wszelki wypadek chcę mieć ze wszystkimi dobre stosunki przed śmiercią. Reguła sugeruje, aby codziennie korzystać z życia jak najwięcej. Kolejną sentencją nasuwającą mi się na myśl przy pisaniu tego jest „Carpe diem”, czyli „chwytaj dzień”. Z życia powinno się wyciągać możliwie najwięcej korzyści, bo nie wiadomo, co będzie jutro.