Najwybitniejszym reprezentantem oświecenia w Polsce był z pewnością Ignacy Krasicki - książę biskup warmiński. Był wybitnym umysłem oświeceniowym, twórcą wielce utalentowanym i wykształconym, obdarzonym wyrafinowanym smakiem i talentem. Zwano go "księciem poetów". Dla niego najważniejszy był humor, śmiech, bo sam był obdarzony tym wspaniałym darem i umiał go bardzo dobrze wykorzystywać. Wszystko to, co pisał o państwie i królu było trafne i wynikało ze wspaniałej obserwacji mędrca, który stoi z boku i patrzy na to, co się dzieje. Jego twórczość jest aktualna, odznacza się sceptycyzmem, obiektywizmem i twórca nigdy nie ingerował w to, o czym pisał. Pomimo, że jego dzieła przedstawiają gorzka prawdę, to jednak nie są aż tak smutne. Maja w sobie dużo humoru, ironii a to wszystko ma na celu zrealizowanie dydaktycznego celu, który wybrał Krasicki dla swych wierszy. Mają w ten sposób łatwiej trafiać do czytelnika. Pod maską śmiechu widać gorzką rzeczywistość.

Przykładem może być "Monachomachia", która opisuje wojnę mnichów. Akcja toczy się w nieznanym mieście, w którym są "trzy karczmy, bram cztery ułomki, klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki". Zakonnicy nazwani są przez autora "wielebnym głupstwem" i śmieje się z ich wad i głupoty. Komiczny charakter "Monachomachii" polega na tym, że ma on kształt poematu, ale bardzo przyziemną tematykę. Poemat heroiczny pisze się na cześć sławnych bohaterów, chwali się czyny, opisuje niezwykłe wydarzenia, najczęściej dotyczy spraw wojennych. Dzieło Krasickiego natomiast zajmuje się wojną, ale między duchownymi, a w dodatku robi to zupełnie inaczej niż w poemacie heroicznym. Cała kłótnia ma komiczny charakter, bo zwykły puchar vitrium gloriosum napełniony winem powodował, ze nagle zapanowała zgoda. Krasicki był wielkim moralistą, dlatego i tu załączył myśl dydaktyczną: "I śmiech niekiedy może być nauką, Kiedy się z przywar nie z osób natrząsa", i według zasady: "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi" zachęcał: "Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych, Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych".

Głównym przesłaniem tego dzieła jest z pokazanie bezsensu wojny z błahych przyczyn. Właśnie ten utwór opisuje skutki, jakie może przynieść sprzeczka, jeżeli ludzie nie są odpowiedzialni. To pouczenie jest i będzie jak żadna inna, uniwersalna i aktualna przez długi czas.

"Monachomachia" nie była jedynym utworem Krasickiego skierowanym na krytykę złych zachowań społecznych. Należą tu również satyry, takie jak "Do króla", "Świat zepsuty", "Pijaństwo".

Pisarz celowo tak stworzył krytykę, aby sugerowała, że wszystkie gorzkie słowa odnoszą się do osoby króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wysuwa przeciwko niemu wiele zarzutów, które wcale nimi nie są, np.: że pochodzi z rodziny szlacheckiej, zbyt młody jest, aby rządzić, a jednocześnie za łagodny dla podwładnych i za mocno popiera rozwój kultury. Jak widać nie są to wady, lecz zalety władcy. Nietrudno zgadnąć, kto jest podmiotem lirycznym. Z pewnością jest to głos jednego z osiemnastowiecznych Sarmatów. Świadczy to o zacofaniu szlachty i jej ciemnocie, ponieważ zalety króla są dla nich szkodliwe.

W satyrze, pt.: "Pijaństwo" Ignacy Krasicki ośmiesza najgroźniejsza i powszechna wadę szlachecką, czyli pijaństwo. Autor nakreślił portret nałogowego alkoholika, dla którego każda okazja jest dobra do wypicia wódki. Szuka nawet takich sytuacji. Satyra ta niestety ma negatywne zakończenie, ponieważ człowiek, który nie ma silnej woli, łatwo ulega pokusom i może stoczyć się na samo dno. Kpi także z innej cechy narodowej, a mianowicie z wojowniczości, z ducha walki Polaków, który uwidacznia się najbardziej się przy kieliszku i tam też umiera. Nie podoba mu się także to, ze Polacy nie umieją przyjąć gościa tak, żeby nie poczęstować go alkoholem. Wniosek wysuwa autor taki, że polskie społeczeństwo za dużo pije. Niestety widoczne jest to także dzisiaj.

Satyra "Świat zepsuty" jest podsumowaniem i zebraniem wszystkiego tego, czym w satyrach zajmował się Krasicki. Wymienia tu on wiele wad szlacheckich, takich jak: bezprawie, zajmowanie się własnymi majątkami nie dbając o dobro kraju, egoizm, kłótliwość i brak patriotyzmu. Koniec utworu przypomina motyw tonącego okrętu, który trzeba za wszelką cenę ratować przed zatonięciem, bo inaczej wszyscy zginiemy.

Krasicki w satyrach swoich podejmuje problemy uniwersalne. Wszystkie opisuje w zabawnej formie i pomimo, że sam był zakonnikiem ośmiesza złe przyzwyczajenia rozpleniające się w zakonach. Obserwuje przywary Polaków i pragnie je zmienić poprzez opisywanie ich w swoich dziełach.