Każdy człowiek od zarania dziejów uczestniczy w tworzeniu wspólnego dziedzictwa, jakim jest kultura. Dorobek pokoleń stanowią różne dzieła- rzeźby, malowidła, budowle czy teksty literackie, które mają za zadanie być nośnikiem najwyższych wartości. Kto z nas nie poczuł kiedyś niższości, a zarazem uniesienia wobec konfrontacji z arcydziełem- choćby przyglądając się ruinom rzymskiego Koloseum? Relacja z dziełem to kwestia bardzo znacząca dla współczesnego świata oraz wymagająca głębszej refleksji, co czyni Zbigniew Herbert w eseju "Duszyczka".

 Rozpoczynając swoje rozważanie, Herbert mówi o poczuciu pokory i wyciszenia, jakie towarzyszyło mu podczas kontaktu z tworem sztuki.  Proces obcowania z arcydziełem- zdaniem autora- w zamian za poświęconą uwagę dał mu "miód i światło", czyli mądrość oraz wskazówki, jak żyć. Trudno kwestionować postawę Herberta, ponieważ wielu twórców literatury sięgając do kultury starożytnej, czerpało z niej źródło własnej twórczości. Na przykład Jan Kochanowski we fraszce "Ku Muzom" zwraca się do tytułowych Panien z Parnasu z prośbą, by sprawiły, iż jego rymy nie zginą i będą żyły wiecznie ( motyw non omnis moriar). Odwołanie czarnoleskiego poety do greckich muz wskazuje na inspirację tradycyjną kulturą antyczną. Tę tezę idealnie podtrzymuje zdanie Jarosława Marka Rymkiewicza ( "Czym jest klasycyzm?"), według którego twórca niezależnie od własnej woli powiela kształty(wzorce) z epok wcześniejszych, co jest zarówno określeniem przez Rymkiewicza roli odgrywanej przez klasyczną tradycję w tworzeniu dzieł. 

 Należy postawić pytanie, czy współczesna kultura czerpie źródła właśnie z antycznej spuścizny? Herbert odpowiada, że się  teraźniejszy człowiek ucieka przed obcowaniem z tradycją wcześniejszych epok, która jak już wspomniałam- przekazuje nam uniwersalne wartości. Odchodząc od dziedzictwa ( szczególnie klasycznego) , stajemy się bardziej opustoszali, prymitywni w naszej "opuszczonej duszyczce". Również sam Herbert w wierszu "Dlaczego klasycy" przedstawia trywialność dzisiejszej sztuki, która pozbawiona antycznych ideałów uosabianych przez postać Tucydydesa, zajmuje się rzeczami nieznaczącymi i prostymi niczym "dzbanek rozbity" lub "mała rozbira dusza". Tymczasem to grecka i rzymska tradycja uczy nas bardzo niezbędnych dla pokojowego współistnienia postaw moralnych. Z kolei na antycznym przysłowiu "Quod potui, feci" ( Czyń, co możesz) Zygmunt Kubiak opiera swój sens tworzenia- o czym pisze w tekście "Brewiarz Europejczyka". Twierdzi on, że w klasycznych wzorcach upatruje kodeks postępowania, wedle którego należy szanować naturę ludzką, która to we współczesnym świecie jest zagrożona przede wszystkim przez zew niskich, zwierzęcych instynktów, pchających człowieka do unikania wysiłku związanego z odbiorem tradycji.

 Kontakt z przeszłością- jak zaznacza Herbert w dalszej części eseju " Duszyczka "- wymaga przełamania wewnętrznego oporu przed konfrontacją z dziełem, co oznacza zaakceptowanie wyniosłości, dostojeństwa i spokoju, które wysyła do nas arcydzieło. Ci, którzy nie mogą znieść poczucia, iż Homer przypatruje się nam spomiędzy kartek "Odysei", a Mozart przysłuchuje się naszym błahym myślom w tle brzmień Marszu Tureckiego, często uciekają się do likwidowania przeszłości, niszcząc dzieła.  Występują oni przeciw klasycznej tradycji, ponieważ nie akceptują faktu, że wielkie dzieło ma zdolność oceny poczynań współczesnego śmiertelnika. Takie ppczucie zawstydzenia musiało być obecne, kiedy jeszcze parę wieków wstecz kościelna inkwizycja niszczyła księgi starożytnych myślicieli, w których ci posuwali się do analizy i refleksji na temat samego człowieka i jego natury. Niestety, nawet w dzisiejszym, bliskim nam świecie możemy dopatrzeć się prób kneblowania i cenzurowania kultury w imię na opak rozumianej moralności i dobra publicznego.

 W pełni utożsamiam się ze Zbigniewem Herbertem, podzielając obawę, że wspołczesny świat zmierza w kierunku bezmyślnego bytowania w głębi ciasnej i małej "duszyczki" . Ten sam problem autor porusza w wierszu "Do Marka Aurelego", gdzie po ostatnim tytuowym prpoagatorze klasycznego porządku nastaje era barbarzyńców.  Sama dostrzegam, iż ludzkość w charakterystycznej dla współczesnośco pogoni za materialnym zyskiem zatraca podstawowe wartości, humanitarną postawę, a także zdolność do kontaktu z dobobkiem kultury. Isnieje jednak odrobina nadziei, że ktoś spośród tłumu poczuje taksujący wzrok postaci z obrazów wielkich malarzy, pogrążając się na chwilę w zachwycie i refleksji na własnym życiem.