Kochany Tadeuszu,

kiedy będziesz czytał te słowa, prawdopodobnie nie będzie mnie już na tym świecie. Chcę jednak, byś poznał o mnie prawdę. Z pewnością będziesz niemile zaskoczony, że ja - Ksiądz Robak - jestem Twoim ojcem. Proszę Cię, Tadeuszu, przeczytaj ten list do końca.

Jeszcze jako Jacek Spolica bywałem dość często w posiadłości Stolnika Horeszki. To tutaj zakochałem się bez pamięci w jego córce Ewie. Zawsze sądziłem, że mam w nim przyjaciela. Jednakże kiedy chciałem poprosić o rękę jego córkę, nie wyraził zgody na nasz ślub, czym do głębi mnie zranił. Myślę, że Ewę zresztą też. Wielokrotnie przejeżdżałem nocą obok jego zamku. Pewnego dnia niepotrzebnie się tam zjawiłem. Podczas najazdu Moskali na zamek Stolnika zastrzeliłem go pod wpływem emocji. Czułem się potem bardzo źle. Zdałem sobie sprawę, że mój czyn był bezsensowny. Okoliczni mieszkańcy uznali mnie za zdrajcę, który działał w zmowie z Moskalami.

Będąc obiektem drwin i obmowy, postanowiłem opuścić Soplicowo. Wpadłem w szpony pijaństwa. Wtedy też spotkałem Twoją matkę. Szybko wzięliśmy ślub, mimo że wcale jej nie kochałem. Niezadługo po Twoich narodzinach matka zmarła. Oddałem Cię na wychowanie Sędziemu - mojemu rodzonemu bratu. Wiele lat żyłeś w nieświadomości, myśląc, że Twój ojciec nie żyje.

Uwierz mi, Synu, że podczas mojej tułaczki, postanowiłem odkupić swoje grzechy. Byłem żołnierzem Legionów Dąbrowskiego. Walczyłem z odwagą i poświęceniem, przez co zdobyłem sobie szacunek. Bycie wzorowym patriotą po pewnym czasie przestało mi wystarczać, w związku z czym postanowiłem wstąpić do zakonu braci bernardynów. Już jako Ksiądz Robak wróciłem do Soplicowa w charakterze przygotowującego powstanie emisariusza.

Synu mój, piszę ten list, będąc prawie na tamtym świecie. Wiesz dobrze, że oddałem swoje życie za Hrabiego, zasłaniając go własnym ciałem w czasie najazdu Moskali. Mam nadzieję, że ta śmierć chociaż częściowo przyczyni się do mojej pośmiertnej rehabilitacji. Wybacz mi, synu, to, że dopiero teraz poznałeś prawdę. Nie zapominaj, że nigdy nie jest za późno, by przyznać się do swoich błędów i w porę je naprawić.

Bądź zdrów, Synu

Twój ojciec