Głównym bohaterem noweli "Szkice węglem" Henryka Sienkiewicza jest Zołzikiewicz, pisarz gminny, sprytny i inteligentny, jedyny człowiek we wsi Barania Głowa, który posiadał jakiekolwiek wykształcenie. Był szanowany i znany w okolicy, pisanie urzędowych pism przychodziło mu bez trudu. Uczył się w mieście Osłowice, edukacji jednak nie ukończył, ponieważ nastały "burzliwe czasy". "Uniesiony zwykłym młodości zapałem, pan Zołzikiewicz, którego zresztą jeszcze poprzednio prześladowała niesprawiedliwość profesorów, stanął na czele żywiej czujących kolegów, wyprawił kocią muzykę swym prześladowcom, podarł książki, połamał li-nie, pióra i porzuciwszy Minerwę wstąpił na nową drogę." Pisarz posiadał zamiłowanie do romansów, a w szczególności do utworu "Izabela hiszpańska, czyli tajemnice dworu madryckiego." Zołzikiewicz nie odpowiadał chłopom na pozdrowienia, uważał bowiem, że mu nie wypada, był poza tym sceptycznie nastawiony do kościoła.

Akcja noweli rozpoczyna się w kancelarii u wójta Baraniej Głowy. Pisarz namawia wójta, żeby oddać chłopa Rzepę "w sołdaty" zamiast syna wójta. Byłoby to bardzo wygodne dla Zołzikiewicza, ponieważ podoba mu się młoda Rzepowa a jej mąż stoi mu na drodze. Po rozmowie z wójtem pisarz udaje się do Rzepów i stara się pocałować młodą chłopkę, na pomoc młodej dziewczynie przychodzi pies, który kaleczy Zołzikiewicza i niszczy jego ubranie. Zdenerwowany bohater odchodzi odgrażając się, że Rzepa pójdzie za to do wojska.

Wawrzon Rzepa był chłopem bardzo silnym, pracowitym, kochał z wzajemnością swoją żonę. Gdy dowiedział się o zajściu, poszedł porozmawiać z pisarzem, został jednak przez niego wyrzucony. Kilka dni później Burak, ławnik Gomuła i Rzepa upijają się w karczmie. Przychodzi Zołzikiewicz i podsuwa pijanemu Wawrzonowi umowę, twierdząc, że dotyczy ona lasu, który będzie rozdzielony pomiędzy chłopów, przy czym państwo na ogrodzenie działki podaruje każdemu po 50 rubli. Pijany Rzepa podpisuje umowę a następnie zasypia. Następnego dnia dowiaduje się, czego dotyczył podpisany poprzedniego dnia dokument. Wraca do domu i opowiada o wszystkim żonie.

Na posiedzeniu sądu gminnego rozpatrywane są bieżące sprawy gminne. Zołzikiewicz odnotowuje niezbędne informacje. Na takie właśnie posiedzenie przychodzą zdesperowani Rzepowie. Chłopka widzi, że musi złożyć skargę na wójta, Gomułę i Zołzikiewicza do nich samych. Opowiada jednak o zajściu i niesprawiedliwości. Sędziowie byli by w stanie przyznać jej rację, gdyby nie ingerencja Zołzikiewicza, który przedstawia w taki sposób sprawę, że ostatecznie Wawrzon zostaje wysłany na dwie doby do aresztu a Rzepowa zostaje wyrzucona.

Młoda dziewczyna stara się szukać pomocy w różnych miejscach. Najpierw idzie do księdza i przedstawia sprawę. Zamiast rady słyszy, że powinna przyjąć to cierpienie, jako karę za pijaństwo męża. Później udaje się z dzieckiem do dworu, gdzie długo czeka, aż dziedzic Sorabiewski znajdzie chwilę dla niej. Jednak dziedzic usłyszawszy historię stwierdza, że nie może mieszać się do spraw gminnych. Po wyjściu z aresztu, do dworu idzie również Rzepa, ale słyszy to samo co żona, buntuje się i zostaje wyrzucony.

Ostatnią deską ratunku jest przedstawienie sprawy samemu Naczelnikowi z Osłowic. Miasto jest oddalone o trzy mile od Baraniej Głowy. Rzepowa wraz dzieckiem wyrusza, ale po przybyciu na miejsce jest zagubiona, nie zna miasta i nie wie, gdzie ma się udać. W końcu odnajduje człowieka, którego chce prosić o pomoc, jednak jest tak wystraszona, ze nie może się wysłowić. Zostaje wyśmiana, posądzona o pijaństwo i odprawiona. W drodze powrotnej widzi zbliżającą się burzę, prosi Boga o uratowanie dziecka, potem traci przytomność. Herszek z Wrzeciądzy spotkawszy ją po drodze, odwozi do domu.

Wawrzon codziennie się upija w karczmie. Pewnego dnia Rzepowa idąc po wodę spotyka Żyda, który sugeruje jej, że jedynym wyjściem z tej sytuacji jest iść do pisarza i przekonać go, aby zniszczył dokument. Zdesperowana żona, teraz już gotowa na wszystko, udaje się do Zołzikiewicza: "Rzepowa nie odrzekła nic, tylko chwyciła konewkę za ucho i poszła w stronę murowańca, a tymczasem ściemniło się na dworze..."

Po powrocie do domu kobieta prosi męża o wybaczenie. Wawrzon wpada w szał i zabija ją siekierą, następnie podpala zabudowania dworskie.

W epilogu autor przyznaje, że dokument, który podpisał Rzapa był niewystarczający, aby wzięli go do wojska. Zołzikiewicz wiedział o tym, wykorzystał jednak naiwność młodej żony i ciemnotę chłopów. Kobieta zginęła, dwór został spalony, a pisarz uniknął zemsty Wawrzona i pozostał dalej na swoim stanowisku w Baraniej Głowie.