Głównym bohaterem powieści Ireny Jurgielewiczowej, pt. "Ten obcy" jest Zenek Wójcik. Trafia on na wyspę odnalezioną przez grupkę przyjaciół, którzy nosili imiona: Ula, Pestka, Marian oraz Julek. Na początku przyjaciele niezbyt chętnie odnoszą się do Zenka, jednak potem zaprzyjaźniają się z nim, a nawet zaczynają go podziwiać.

Zenek udał się ze znajomymi do sklepu, znajdującego się przy warszawskiej ulicy, obok pegeeru. Kiedy koledzy opuszczali sklep, dostrzegli rozpędzoną bryczkę z małym dzieckiem, która zmierzała wprost pod koła traktora. Zenek, kiedy to zauważył, zaczął biec co sił w nogach, wskoczył do pędzącej bryczki i praktycznie w ostatnim momencie zdołał skierować ją łąkę. Uradowana matka tego dziecka, była Zenkowi niezmiernie wdzięczna, natomiast koledzy, a także ludzie, którzy byli świadkami całego zdarzenia, nie kryli swego podziwu dla Odwagi Zenka.

Następnym razem, kiedy wracali ze sklepu, przechodzili obok sadu. Zenek stwierdził wtedy, iż ukradnie trochę jabłek. Julek razem z Pestką z radością zgodzili się z tym pomysłem. Marian trochę się wahał, lecz bojąc się, że inni wyśmieją go i nazwą tchórzem, również na to przystaje. Z kolei Ula, zdecydowanie się temu sprzeciwia. Kiedy przyjaciele odchodzą, zanosi się płaczem. W głębi duszy wie, iż powinna pozostałym tego zabronić. Takie zachowanie, wzbudziło w Julku oraz w Pestce podziw. Lecz Ula z Marianem (mimo, iż on także brał udział w kradzieży), zaczynają być niechętni obcemu.

Według mnie, Zenek jest godzien uznania, mimo, iż niektóre jego czyny, jak przykładowo kradzież jabłek, nie zasługują na pochwałę. Jednak Zenkowi można to wszystko wybaczyć, gdyż to przez ciężką sytuację musiał się do tego posunąć. Gdy Ula zwróciła za niego, skradzione wcześniej pieniądze, potrafił zachować się z honorem i oddał jej. Tego typu zachowania, jak np. uratowanie małego dziecka, albo wspomniane wcześniej, świadczą o tym, że Zenek jest godzien podziwu.