Telimena należy do szlachty, ale nie jest wcale bogata, czego oczywiście nie chce pokazać, dlatego ubiera się bardzo modnie. Jej mąż umarł, dlatego też szuka kogoś, z kim mogłaby spędzić resztę swojego życia. Jej korzenie wywodzą się z rodu Horeszków, jednak przebywa w domu Sędziego, którego traktuje jak brata. Jest prawną opiekunką Zosi, która straciła rodziców.

Kolejne księgi pokazują nam charakter bohaterki "Pana Tadeusza". Najpierw postrzegamy ją poprzez spojrzenie Tadeusza: uroczą, skrytą, interesującą. Wydaje się, że ten związek ma szanse na powodzenie. Za chwile jednak "ciocia" młodego pana ukazuje rzeczywistą twarz. Widać, że nie jest aż tak pociągająca, jak chciałaby robić wrażenie. Nie ma w niej żadnych sekretów, a jedynie prawda, że jest sama i już sporo lat ma na karku. Szczególnie przykra cechą naszej heroiny jest skłonność do przechwałek, które nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości. Poważna broń, którą wytacza, żeby uwieść Tadeusza, to kokieteryjne zagrywki i podkreślanie przymiotów kobiecych. Nie chce też pozostać w tyle za najnowszymi trendami mody, dlatego ciągle śledzi jej zmiany. Z czasem dowiadujemy się, że mężczyźni to dla niej jedynie igraszka, bo ona uwielbia folgować swoim kaprysom. W jednej z samotnych kwestii opowiada swojemu kotu o swoich zapatrywaniach na związki. I okazuje się, że one są przede wszystkim dla niej swego rodzaju interesem. Nie chce żadnego mężczyzny zrazić do siebie, ale pozostawić sobie szansę na posiadanie obu. Planuje nawet życie swojej podopiecznej - Zosi. Chciałaby, żeby jej krewna postąpiła właściwie, ale tak jak ona wymyśli i jej podpowie. Nie rozumie, że Zosia może już sama zadecydować o tym , z kim chce być. Uważa się za wyrocznię w sprawie jej przyszłości.

Nic jednak nie wychodzi z jej intryg, ponieważ młodość wygrywa z wyrachowaniem i Tadeusz wybiera Zosię - prostoduszną i prawdomówną, a nie zmanierowaną starszą kokietkę. Młodzieniec krytykuje teraz postać Telimeny, mimo że wcześniej zajmowała jego umysł i serce. Całkowicie oddaje się uczuciu do młodej dziewczyny, która tak go ujęła swoim obejściem. Widzi już teraz sztuczki "cioci", żeby wyglądać młodziej - ona po prostu się maluje i to do reszty zniechęca jej niedawnego amanta do kontaktów z nią. Uróżowana wdowa nie robi na nim dobrego wrażenia, wręcz przeciwnie i wprawia go w zakłopotanie, bo nie wie jak wyplatać się z kabały, w którą sam się wpakował.

Na koniec Telimena pozostawia jednak Tadeuszowi wolną rękę i przygląda się z niejakim upodobaniem szczęściu swojej Zosi. Okazuje się, że nie tylko interesy maja dla niej znaczenie i ma wzgląd na uczucia innych. Nie jest przecież do końca zepsuta i wyprana z uczuć. Potrafi usunąć się w cień, żeby dać pole do działania młodszym. Dobrze to o niej świadczy i poprawia jej wizerunek w naszych oczach.

Telimena zmienia swoje postanowienia i trudno przewidzieć, co w danym momencie wymyśli. Denerwuje nas jej ciągłe zwracanie na siebie powszechnej uwagi. Wprowadza mimo to ciekawy element do sielankowego wręcz świata wiejskich przyjemności. Jest kobietą z krwi i kości, co nie jest aż tak częste w utworach Mickiewicza. Jego bohaterki są raczej ulotne i nie jest łatwo ich zdobyć. A tu pojawia się kobieta, która sama poluje na mężczyzn i próbuje usilnie zawrócić im w głowach.