Mam na imię Collin Craven. Mam dziesięć lat, zamieszkuję w mieście Misselwaite. Nie mam niestety rodziców. Moja matka umarła zaraz po moich narodzinach. Jestem wychowywany przez służące w domu, gdzie mieszkam. Mojego wyglądu nie można raczej nazwać najlepszym. Mam strasznie bladą twarz, dość duże zielone oczy oraz gęste, falowane włosy, które co chwilę muszę odgarniać z czoła, bo zasłaniają mi oczy. Dawniej jeździłem z tatą nad morze, lecz obecnie już tam nie przyjeżdżam, ponieważ wszyscy po prostu wgapiali się we mnie, bo musiałem nosić żelazny gorset, żeby mieć prostą sylwetkę.

Jestem ciągle przygnębiony, stale chce mi się płakać, ponieważ tata chyba mnie już nie kocha, a od wielu ludzi często słyszę, że wkrótce umrę. Nieznoszę spotykać się z ludźmi oraz wdawać się z nimi w rozmowy. Opiekunki muszą mnie słuchać, wykonywać moje rozkazy. Jestem niesamowicie kapryśny. Mam za mało wiary we własne możliwości. Nie potrafię sobie nawet siebie, jakbym był całkowicie zdrowym chłopcem. Dopiero gdy spotkałem Mary, która jest moją kuzynką oraz przyjaciółką, świat zaczął mi się wydawać ciekawy. Owładnęło mną pragnienie ujrzenia tajemniczego ogrodu, gdzie rośnie mnóstwo barwnych roślin, żyją zwierzęta. Dopiero wtedy zacząłem marzyć. Mary odmieniła moją osobowość na lepsze, a co najważniejsze, moja kuzynka bardzo podnosi mnie na duchu, pomaga wierzyć, że mogę kiedyś wyzdrowieć.

Uważam, że nie jestem zbyt szczęśliwy, ponieważ mój tato przestał mnie kochać, ale też, jeśli nie płakałbym wieczorami, to nie miałbym możliwości poznać Mary…