Według mnie współczesnym Prometeuszem był Marek Kotański, wyjątkowy człowiek, który zapisał się w dziejach Polski jako osoba, która poświęciła swoje życie na pomoc tym, których wszyscy odrzucali: narkomanom, alkoholikom, chorym na AIDS. Kotański był z zawodu psychologiem - terapeutą. Posiadał wiedzę jak dotrzeć do ludzi zagubionych, pogrążonych w nałogu, którzy utracili wszelką wiarę i nadzieję.

Swą działalność rozpoczynał od wielorakich przeciwalkoholowych komitetów społecznych. Od lat 70- tych Kotański zaczął szerzej interesować się problemem narkomanii w Polsce. W roku 1978 założył Ośrodek Resocjalizacji Narkomanów w Głoskowie. Społeczność była przeciwna jego działaniom. Uważano go za dziwaka, szaleńca jednakże to nie zniechęcało Kotańskiego do dalszych działań.

W 1981r. założył on MONAR- Młodzieżowy Ruch na Rzecz Przeciwdziałania Narkomanii. Określa się to przedsięwzięcie jako jego dzieło życia. Bardzo trudno było zorganizować miejsce na ośrodek, w którym mogłyby przebywać osoby uzależnione. Społeczeństwo bardzo się buntowało i nie zgadzało na sąsiedztwo z ludźmi uzależnionymi. Jednakże Kotański nie poddawał się nawet nie mając wsparcia. Starał się przekonywać do swojego projektu i stopniowo oswajać z myślą, że narkomanii to ludzie potrzebujący pomocy a nie odrzucenia.

Kotański przełamywał ogólnie przyjęte poglądy na temat ludzi uzależnionych. W latach dziewięćdziesiątych ludzie twierdzili, ze AIDS można zarazić się poprzez dotyk. Próbował on przekonywać (także na własnym przykładzie), że to nie prawda. Był bowiem blisko ludzi uzależnionych. Rozmawiał z nimi, przebywał, nie traktował ich jak odmieńców, lecz równych sobie.

Kolejnym krokiem było nakłonienie narkomanów, aby używali strzykawek jednorazowych. W ten sposób nie dochodziłoby do zakażenia krwi i zmniejszy się ilość osób zarażonych wirusem HIV, który przenosi się poprzez krew. Kotański sam rozdawał jednorazowe strzykawki narkomanom. Akcje te były bardzo głośnym tematem poruszanym w mediach. Początkowo spotkała się z dużym oburzeniem, jednakże stopniowo pomogła ona w przezwyciężyć w ludziach tak wiele obaw odnośnie ludzi uzależnionych.

W Monarze są stosowane najnowsze metody terapeutyczne. Ludzie potrzebujący pomocy nie czują się tam źli, odrzuceni, pozbawieni nadziei. Po terapiach odwykowych większość z nich nabiera chęci do życia, wiary w siebie i własne możliwości. Stają powoli na nogi, usamodzielniają się i odchodzą od nawyku.

Kilka lat temu Kotański rozpoczął także pomoc bezdomnym, którzy zaczęli masowo przybywać do ośrodka. Wyszukiwał on domy wymagające remontu, starał się zorganizować materiał i pozwalał, aby ludzie bezdomni sami remontowali sobie budynek. Ośrodki takie nazywane są MARKOTAMI. Nazwa ta pochodzi on imienia założyciela.

Marek Kotański zginął śmiercią tragiczną w wypadku samochodowym 19 sierpnia 2002r. Był osobą niezwykle wartościową i potrzebną. W swym życiu udzielił pomocy wielu młodym i zagubionym ludziom. Swą ofiarnością i poświęceniem dał dowód, że można dokonać cudów, jeżeli tylko się chce. Stworzył niepowtarzalny wzór tolerancji i zrozumienia wobec osób słabszych i innych od nas samych. Na zawsze zapisał się w historii jak człowiek bezgranicznie oddany innym i takim go zapamiętamy.