Mikołaj Sęp Szarzyński

Uważał, że człowiek jest zdany tylko na siebie. Musi więc odrzucić filozofię umiaru poznawczego, jedyne bowiem ocalenie leży w napięciu intelektualnym. Dlatego poeta musi być uczonym: artifex doctua.

W Napisie na statuę abo na obraz śmierci Sęp przeciwstawił się stereotypowi świadomości społecznej. Zastosował przejście od sytuacji statycznej do dynamicznej pointy. Korzysta z konwencjonalnego epigramatu, przywołuje potoczny, banalny obraz śmierci (po średniowieczu) i w długim, spokojnym zdaniu, obejmującym 12 wersów, przypomina podstawowe rysy obrazu. Po tym przypomnieniu buduje sytuację dialogu między wszechwiedzącym narratorem a czytelnikiem, skraca zdania, rytm przyśpiesza, odwołuje się do czytelnika osobiście, włącza go do tekstu wiersza.

Pieśń o Firidiuszupodejmuje zarysowaną wyżej alternatywę indywidualnej odpowiedzialności za postępowanie wobec sprzyjającego i nie sprzyjającego losu. Postawę wzorcową ujmuje Sęp jeszcze w renesansowych kategoriach umiaru: „świętym równy” jest człowiek, który kierując się umysłem statecznym i utwierdzonym w cnotach, kieruje swym losem niezależnie od warunków determinujących, gotowy jest przetrwać nieszczęście i wzgardzić szczęściem. Sęp uważa tę postawę za całkowicie dostępną człowiekowi, odbiera jej aureolę niezwykłości. Jest „tysiąc przykładów” takiej postawy, spośród których wybiera jeden: konflikt dowódcy, który ma wybrać między pożytkiem a honorem. Fridrusz uszedł z rąk wroga z resztą oddziału – to los szczęścia, ale dyshonor dla dowodzącego, a więc wybiega z murów twierdzy, ginie, ratując honor żołnierza, ale nie przynosząc tą śmiercią pożytku ojczyźnie.