Tym filozofem, który imponuje mi najbardziej ze wszelkich powodów jest Marek Aureliusz. Kiedy zastanawiałem się nad tym, jak poradzić sobie ze światem (nie mam zbyt wielu lat, ale mam już wiele kłopotów - kto powiedział, że młodzi ludzie nie mają kłopotów, najprawdopodobniej chciał pozbyć się odpowiedzialności za wiedzę o tym, że są nastolatki, które mają swoje kłopoty - tak podobne i tak różne od kłopotów, jakie mają dorośli). Już we wczesnej młodości jesteśmy atakowani przez presję społeczeństwa, które wymaga od nas tego, żebyśmy spełniali jego zachcianki. Presja społeczna, nastawienie na sukces sprawia, że możemy czuć się zagubieni, możemy stracić orientację i nie wiedzieć, co jest naprawdę w życiu ważne.

Ten filozof rzymski zajmował się sprawą dobrego życia. Jego pytania dotyczące dobrego sposobu na życie zawierały w sobie próbę harmonijnego zespolenia wszystkich elementów ludzkich. Marek Aureliusz był stoikiem, czyli wyznawał zasady charakterystyczne dla tego nurtu filozoficznego. Stoicyzm zakładał, że każdy człowiek powinien wyzerować swoje emocje i sprawić, by wszelkie wydarzenia bolały nas jak najmniej. Może stać się tak jedynie w przypadku, gdy staniemy się obojętnymi na wszelkie emocje (trzeba opanować emocje, ponieważ za pomocą rozumu jesteśmy w stanie sprawić, że nasze życie ma poważne szanse na to, żeby opanować wszelkie burze życiowe). To, bo najważniejsze w naszym życiu to konieczność zżycia się z własną naturą. Jeśli nie zaakceptujemy tego, jacy jesteśmy, nigdy nie będziemy w stanie podjąć żadnych konstruktywnych działań.

Marek Aureliusz zwracał uwagę na to, że nasze życie siłą rzeczy musi składać się z takich elementów, które są dla nas zadowalające, jak i z takich, które wymagają od nas podjęcia określonego trudu. Praca jest koniecznością nie tylko ze względów społecznych, ale przede wszystkim dlatego, że jest wpisana w naturalny porządek świata. Tak, jak pracują wszystkie stworzenia, tak powinniśmy pracować również i my. Praca pozwoli na harmonijne zespolenie się z pozostałymi częściami natury ponieważ z obserwacji przyrody wynika właśnie taki wniosek. Czyli nie tylko czerpać z życia to, co lekkie i przyjemne, ale ogarniać całość natury bytu.

Wpływy Marka Aureliusza widać bardzo wyraźnie w twórczości Czesława Miłosza, który w wierszu "Do mojej natury" z naciskiem mówi o konieczności pogodzenia się ze swoją naturą, czyli uprzedniego odkrycia jej i poznania. Postawa reprezentowana przez Marka Aureliusza wyraźnie odpowiada naszemu nobliście, któremu wyraźnie też zależy na stworzeniu zestawu jasnych zasad, na których można oprzeć swoje życie.

Sam Aureliusz może imponować, jeśli pomyśleć o tym, jak wiele obowiązków spoczywało na nim. Przede wszystkim był cesarzem rzymskim (nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak wiele to obowiązków), poza tym był wojskowym, politykiem, poetą i myślicielem.

Kiedy wstaję, co rano myślę o tym, co powiedział ten wybitny człowiek na temat stosunku do każdego przeżywanego dnia. Otóż każdy dzień jest darem. Tylko marnotrawca może od samego rana być skwaszony i zmartwiony - życie nie jest naszym, wynalazkiem, trzeba o niego dbać i właściwie brak radości jest grzechem nie do wybaczenia. Nie chodzi tu o wesołkowatość, która może wyprowadzać z równowagi. Chodzi raczej o głębokie zadowolenie, jakie płynie już z samego faktu istnienia. To moja życiowa maksyma: jak dobrze, że żyję, jak dobrze, że jestem.