Od czasów starożytnych ludzie zastanawiali się nad sensem życia. Myśleli nad tym czy to, co zrobimy w swoim życiu zależy od nas, czy może jest jakaś istota wyższa, która kieruje naszym losem. Tragedia „Król Edyp” Sofoklesa jest przykładem tezy, która twierdzi, iż każdym ruchem człowieka kieruje przeznaczenie, a co gorsza każda próba walki z przewyższającymi go siłami i tak musi skończyć się niepowodzeniem. Czy jednak człowiek jest całkowicie bezsilny wobec swojego losu?

Edyp główny bohater „Króla Edypa” był idealnym władcą, troszczył się o swój lud, odznaczał się sprawiedliwością, uważał, że najgorsza prawda, jest lepsza niż kłamstwo. Jego los był jednak przesądzony jeszcze przed narodzinami. Wszystko, co czynił główny bohater, było z góry skazane na niepowodzenie z powodu ciążącego nad nim Fatum.

Kiedy zaraza ogarnęła Teby, Edyp kazał Kreonowi dowiedzieć się, co zrobić, aby „zbawić” miasto. Kreon po powrocie z pytyjskich wyroczni Apollina oświadczył, iż aby odegnać zarazę, trzeba odnaleźć i ukarać zabójcę poprzedniego władcy Teb - Laiosa. Pragnąc jak najlepiej dla swojego miasta, Edyp na nieszczęście dla siebie ustanowił karę dla winnego przyjścia zarazy, nie znając jego tożsamości. Kiedyś podczas podróży do Teb zdarzył się wypadek, podczas którego Edyp zabił nieznajomego człowieka. Jak się później okazało, był to Laios - jego biologiczny ojciec. Dowiadując się prawdy, że to on sam jest winien śmierci ojca, wydłubuje sobie oczy i idzie na wygnanie, pozostawiając swoje dzieci pod opieką Kreona.

Edyp nie wiedział o tym, że w młodości źle zinterpretował przepowiednię, którą kiedyś usłyszał od Pytii. Mówiła ona, że zabije on swojego ojca i ożeni się z własną matką. Słysząc to przyszły władca Teb postanowił nie wracać do opiekunów, których mylnie uznał za rodziców i porzucił na zawsze miejsce, w którym się wychował. Postępując w taki sposób podjął ciężką próbę walki z przeznaczeniem. Była to dla niego bardzo trudna decyzja. Żeby ją podjąć musiał zdobyć się na wielką odwagę i przełożyć nad własne dobro, dobro najbliższych. Tym gestem dowiódł także ogromnej miłości do ludzi, którzy go wychowali. Jednak próba obejścia losu „dookoła” nie wyszła mu na dobre.

Wydawałoby się, że człowiek, który dokonuje wyborów, determinowanych przez istoty wyższe nigdy nie zazna szczęścia. Przecież dla bogów ludzkie życie nie miało większego znaczenia. Człowiek nie był dla nich nikim ważnym, a wręcz przeciwnie, uważali oni człowieka za kukiełkę, zabawkę i tak go też traktowali. Nigdy nie mógł być, więc pewny losu, jaki przez bogów był mu przygotowany. Trzeba było być przygotowanym nawet na najgorsze. A jednak Edyp w czasach, kiedy był nieświadomy swojej winy był szczęśliwy. Miał owszem za sobą ciężkie chwile, ale nauczył się z tym żyć. Kiedy był dzieckiem został uratowany przed śmiercią i dostał się w ręce ludzi, którzy traktowali go jak własnego syna. Otoczyli go troską i opieką. Później, kiedy stał się dorosły udało mu się uwolnić Teby od Sfinksa, za co został ich władcą. Doskonale spełniał się w tej roli, lud go szanował i był mu wdzięczny. Ożenił się z Jokastą, urodziły mu się dzieci, które nie opuściły go aż do samego końca. W życiu każdego człowieka są tzw. „wzloty i upadki”. Gdyby nie to, że są chwile złe, nie dostrzegalibyśmy chwil, które są szczęśliwe. Czasami nieszczęście nie jest tak wielkie jak lęk przed nim, a czasami jest ono straszne, a człowiek pomimo wszystko potrafi odnaleźć w sobie na nowo siłę, wiarę, nadzieję i radość.

W czasach antycznej Grecji wierzono, że los zależy od bogów. Każdy rodząc się, był przypisany do konkretnego scenariusza. To bogowie pisali treść ludzkiego życia. W przypadku Edypa widzimy, że im bardziej człowiek ucieka od przeznaczenia, tym szybciej się do niego zbliża. Jednak, gdyby nie to, że próbował odciąć się od swojego losu nie poznałby życia w Tebach, nie miałby kochającej żony i dzieci. Uważam, że człowiek nie jest bezsilny wobec swojego losu, zawsze jest szansa, aby coś zmienić.