Od wielu lat naukowcy zastanawiali się nad tym jak i kiedy powstał Wszechświat. Obserwacje ruchu galaktyk i wielu innych zjawisk doprowadziły ich do teorii, że cały Wszechświat się rozszerza. Musiał więc istnieć moment, gdy był on nieskończenie małym punktem, z którego rozpoczął się rozprzestrzeniać we wszystkich kierunkach z niewiarygodną prędkością. Ta najbardziej prawdopodobna teoria powstania Wszechświata nosi nazwę "Wielkiego Wybuchu". Według niej początkowi Wszechświata towarzyszyło zjawisko podobne do ogromnej eksplozji, która nastąpiła ok. 15 miliardów lat temu. Zwykły wybuch kojarzy się nam z gwałtownym rozrzuceniem pewnej ilości materii w już istniejącym otoczeniu innej materii. Natomiast Wielki Wybuch różnił się znacznie od takiej zwykłej eksplozji. Można powiedzieć, że z niczego - z nieznanej nam próżni, w której nie było materii, energii, ani też przestrzeni, czasu czy oddziaływań - i na dodatek w maleńkim ułamku sekundy pojawił się Wszechświat i zaczął się rozprzestrzeniać - jakby był rozdmuchiwany w nicości. Wszystko to działo się w bardzo wysokich temperaturach, a kolejne przemiany zachodziły niewiarygodnie szybko. Najpierw pojawiła się energia w postaci fotonów. Z każdym kolejnym ułamkiem sekundy wszechświat gwałtownie się rozprzestrzeniał i stopniowo oziębiał, a jego skład ulegał kolejnym przemianom. Gdy po upływie 10-6 sekundy temperatura spadła do 1013 w skali Kelvina, porcjom energii - fotonom w znacznej części udało się przekształcić w cząstki materii, głównie w protony i neutrony. Natomiast dopiero kolejne ich oziębienie umożliwiło powstawanie jąder atomowych.

Gdy po ok. 3 minutach temperatura Wszechświata opadła do ok. 0.9×109 K, umożliwiło to łączenie się protonów i neutronów - w ten sposób powstały jądra atomów helu, który już wtedy stanowił 26% masy Wszechświata. Ciekawy jest fakt, że atomy mogły się utworzyć tylko w czasie tak gwałtownych przemian Wszechświata, gdyż spowolnienie tego procesu mogłoby spowodować zanikanie neutronów. Po około pół godziny od początku Wielkiego Wybuchu wszystkie przemiany jądrowe zostały zakończone. A po 700 000 lat dzięki temu, że zjonizowane gazy utworzyły trwałe atomy helu i wodoru Wszechświat stał się przeźroczysty dla promieniowania świetlnego. Od samego Wielkiego Wybuchu historii Wszechświata towarzyszą niezliczone ilości przemian i zjawisk, niektóre z nich już się zakończyły, inne dopiero nastąpią, ale jedno jest pewne, że Wszechświat nadal się rozprzestrzenia i oziębia. Teraz naukowcy zastanawiają się nad tym dokąd Wszechświat zmierza - czy ku końcowi swego istnienia, czy też w kierunku dalszej ewolucji.

Wiemy już, że Wszechświat to ogólna nazwa dla czasoprzestrzeni i poruszającej się w niej materii. Materia Kosmosu, to głównie chmury pyłów i gazów, które w zależności od swej drogi ewolucji przybierają różnorodne postacie. Jej główne i największe skupiska nazywamy galaktykami. Ich ilość określa się na wiele miliardów, ale nie jesteśmy stwierdzić, ile dokładnie i czy jest to skończona ilość. Galaktyka to gigantyczne układy gwiazdowo-pyłowe. Ta, w której żyjemy nosi nazwę Drogi Mlecznej. A najbliższe jej "siostry" to tzw. Wielki i Mały Obłok Magellana. Powstanie Drogi Mlecznej, a w niej Układu Słonecznego uczeni datują na 4,5 miliarda lat temu - wtedy to w zagęszczeniach obłoków materii międzygwiazdowej, która przywędrowała w obecne okolice naszej galaktyki powstał prototyp Słońca, a następnie okrążających go planet. Z atomów wodoru i helu oraz pyłów w wyniku zderzeń i postępującego zagęszczania "ulepiło" się tzw. protosłońce. Wokół niego skupiały się cząstki, które były najbardziej odporne na jego wysoką temperaturę, a w dalszych, chłodniejszych obszarach powstawały zagęszczenia ziarenek pyłu pokrytych lodem, dwutlenku węgla, metanu, a także związków wodoru, tlenu, węgla i azotu. Resztę dzieła w tworzeniu planet dokonały siły wzajemnego przyciągania grawitacyjnego oraz zderzenia poszczególnych większych grudek. Obecny kształt nasz Układ Słoneczny uzyskał w momencie umocnienia sił grawitacyjnych największych brył i z czasem w ruchu całego układu zapanował orbitalny ład i harmonia.

Z pyłowo - gazowej materii Wszechświata powstała olbrzymi Układ Słoneczny, najwięcej materii zostało zużyte na powstanie Słońca, następnie 9 planet (taka ich ilość na razie odkryliśmy) i ich satelitów. Z pozostałych resztek powstały takie twory jak: planetoidy, komety, meteory oraz inne gazy i pyły.

PLANETOIDY

Inna ich nazwa to asteroidy lub po prostu planetki. Planetoidy są na ogól nieregularnymi bryłami o średnicach od kilkudziesięciu metrów do kilkuset kilometrów. Powyżej 500 km średnicy mają planetoidy o nazwach: Ceres, Pallas i Westa. W samym Układzie Słonecznym ilość planetoid okrążających Słońce szacuje się na ok. 2 000. A ich okresy obiegu wokół Słońca wahają się od 2 do 6 lat ziemskich.

Według przypuszczeń naukowców planetoidy powstały albo w wyniku rozpadu większego ciała, albo też są niewykształconą do końca planetą, w której scaleniu przeszkodziło potężne pole grawitacyjne Jowisza. Przemawia za tym fakt, że główne skupisko orbit planetoid (99,8%) mieści się między orbitami Marsa i Jowisza - w tak zwanym pasie głównym. Według wzoru określającego możliwe odległości planet od Słońca właśnie w miejscu planetoid powinna istnieć jeszcze jedna planeta.

Oprócz planetoid krążących między orbitami Marsa i Jowisza istnieją również:

  • planetoidy poruszające się wokół Słońca po bardzo nietypowych orbitach Nazywamy je planetoidami bliskimi Ziemi lub planetoidami grupy Apollo. Ich ilość szacuje się dzisiaj na ponad 300, a ich orbity mogą przecinać orbity Marsa, Ziemi, Wenus, a nawet Merkurego. Niestabilność ich ruchu świadczy o wieku znacznie młodszym od wieku całego Układu Słonecznego, a także może być przyczyną ich zderzeń z planetami.

Jedną z takich planetoid jest Eros, który ma średnicę 35 km i który co około 2 lata zbliża się do naszej planety. Dzięki temu możemy dokonać bezpośredniego pomiaru jego odległości od Ziemi, a także wyznaczyć odległość Ziemia - Słońce.

  • Planetoidy krążące poza orbitą Neptuna - w tak zwanym pasie Kuipera

Planetoidy te z racji powstawania w znacznie większej odległości od Słońca niż te w pasie między orbitami Marsa i Jowisza, mają inny skład chemiczny i z tego względu często są one jądrami komet, dla których astronomowie rezerwują ogólną nazwę planetoid dopóki nie wykazują one tzw. aktywności kometarnej. (patrz temat poniżej). Szacuje się, że pas Kuipera zawiera 10 mld obiektów, ale obecnie znamy tylko ich małą część - do roku 2000 ok. 200 ciał.

  • krążące po zewnętrznej stronie pasa głównego

Z tej grupy planetoid jako pierwszy został odkryty planetoid Hidalgo - jego maksymalne oddalenie się od Słońca sięga aż 10 j.a., a okres jego obiegu wokół Słońca wynosi 14 lat ziemskich. Nieco później odkryto równie fascynujący planetoid Chejron, którego nazwa pochodzi od imienia mitycznego centaura. Co z kolei wpłynęło na nadanie całej grupie omawianych planetoid miana centaurów. Chejron porusza się wokół Słońca zupełnie poza pasem głównym planetoid, a jego okres obiegu wokół Słońca wynosi aż 51 lat ziemskich.

Przypuszcza się, że centaury mogą być obiektami przejściowymi między pasem Kuipera a najbliższym sąsiedztwem Słońca. Co wyjaśniałoby problem pochodzenia planetoid bliskich Ziemi.

Wiele planetoid ma wydłużony kształt i obraca się wokół własnej osi - można to stwierdzić dzięki obserwacji ich okresowych zmian blasku, o okresach rzędu kilku godzin i niewielkich amplitudach. Planetoidy bywają widoczne z Ziemi jako maleńkie świecące punkciki, natomiast w momencie ich zbliżania się do Ziemi można je nawet dostrzec gołym okiem.

Największe znane planetoidy to:

  • Ceres (768 km średnicy)
  • Pallas (492 km średnicy)
  • Juno (204 km średnicy)
  • Eros (35 km średnicy)

Natomiast po względem wewnętrznej budowy, o której nie wiemy jeszcze zbyt wiele, planetoidy dzielimy na:

  • typu C - to obiekty ciemne, bogate w krzemiany, związki węgla
  • typu S - to obiekty znacznie jaśniejsze, czerwonawe, bogate w minerały z domieszkami metali

Wyraźne zróżnicowanie w budowie wewnętrznej obydwu typów planetoid znajduje również odzwierciedlenie w ich odległości od Słońca.

Zdarza się, że planetoidy zderzają się ze sobą wytrącając się ze swoich orbit i czasami pod wpływem zderzenia rozpadają się na jeszcze mniejsze ciała niebieskie zwane kometami.

KOMETY. To niewielkie ciała niebieskie - do kilku kilometrów długości - powstałe w odległych krańcach naszego Układu Słonecznego i od czasu do czasu przybywające stamtąd ze znaczną prędkością w kierunku Słońca. Ruch komet odbywa się po spłaszczonej orbicie eliptycznej, albo o kształcie zbliżonym do paraboli lub hiperboli. Nazwa tych niezwykłych ciał niebieskich wiąże się bezpośrednio z ich charakterystyczną budową. W "otchłaniach" Układu Słonecznego krąży ona w postaci jądra - zespolonego lodem (głównie wodnym 50 - 80%) zlepku skał, pyłu kosmicznego, tlenku i dwutlenku węgla, metanu, amoniaku, krzemianów i metali. Natomiast w momencie wędrówki w kierunku Słońca już w okolicy orbity Jowisza jądro komety pod wpływem kontaktu z coraz mocniej oddziałującą energią słoneczną zaczyna się gwałtownie ogrzewać. Z lodu, w wyniku jego sublimacji uwalniają się gazy, które tworzą otoczkę wokół jądra, a z nimi zaczyna się również unosić pył. Pod wpływem wiatru słonecznego oderwane od komety drobne części jej materii odchylane są w kierunku odsłonecznym. W ten sposób powstaje najbardziej charakterystyczna część wędrującej komety - jej warkocz. Stąd greckie (kometes) określenie komety jako gwiazdy z warkoczem. Warkocz może mieć długość dochodzącą nawet do wielu milionów kilometrów. Wyróżniamy dwa typy warkoczy komet: jonowy oraz pyłowy. Warkocz jonowy składa się z cząstek zjonizowanych przez promieniowanie słoneczne. Dlatego też warkocz takim nie tylko odbija światło słoneczne, ale i sam emituje światło. Nie stawia on również oporu wiatrowi słonecznemu i poddając się jego kierunkowi przepływu - przybiera kształt prostej linii skierowanej od Słońca. Natomiast warkocz pyłowy składa się z mikroskopijnych pyłków, które nie emitują światła, a jedynie go odbijają. , które mimo swych maleńkich rozmiarów są bardziej odporne na wiatr słoneczny. Kierunek ułożenia się warkocza pyłowego nadawany jest mu głównie przez ciśnienie promieniowania słonecznego, które odpycha warkocz od Słońca. Ale ze względu na ruch komety po orbicie jej warkocz dodatkowo, lekko się zakrzywia. Wszystko to powoduje, ze oba warkocze - jonowy i pyłowy odchodzą od komety pod innym kątem. Sam pył nie emituje światła, więc warkocz pyłowy świeci jedynie odbitym światłem słonecznym.

Szczególny wygląd komet i spektakularność ich pojawia się sprawiły, że ludzie obserwowali ich pojawianie się od wieków, ale początkowo sądzono, że są to zjawiska zachodzące w ziemskiej atmosferze, a nawet nadprzyrodzone znaki wróżące złe wydarzenia. Dopiero Mikołaj Kopernik wysunął przypuszczenie, że są to ciała niebieskie pochodzące z Kosmosu. Uczeń Izaaka Newtona, Edmund Halley, w szczególny sposób zajmował się badaniem komet i ich orbit. Uwieńczeniem jego prac był fakt (1682r.) zaobserwowania bardzo jasnej komety, którą nazwano od jego nazwiska kometą Halleya. Analizując historyczne dokumenty Halley odkrył, ze jego kometa obserwowana była wcześniej już co najmniej 28 razy. A z częstotliwości zapisków o jej pojawianiu się na niebie określił jej okres na 76 lat ziemskich. Przełom w odkrywaniu prawdy o kometach przyniosły dopiero udoskonalone w XX w. teleskopy, a następnie sondy i próbniki wysyłane z Ziemi bezpośrednio w przestrzeń kosmiczną.

Współczesna astronomia określa Komety jako niewielkie ciała niebieskie o masie ok. 1011 - 1017 kg. Ogólnie można powiedzieć, że są to takie "niesforne" planetoidy, które nie mogą "usiedzieć" na jednym miejscu. Planetoidy prawie w całości mieszczą się w pasie między orbitami Marsa i Jowisza, natomiast komety "narodziły" się znacznie dalej od Słońca, w tzw. obszarze kondensacji planet zewnętrznych. Stamtąd zostały albo wyparte jeszcze dalej, gdzie utworzyły obłok Oorta (poza orbitą Plutona, w promieniu ok. 1 roku świetlnego wokół Słońca), lub też krążą we wspomnianym już w opisie planetoid pasie Kuipera - za orbitą Neptuna. W pasie tym znajduje się również Pluton.

Obłok Oorta jest często obrazowo nazywany "wylęgarnią komet", albo też swoistym składowiskiem resztek materii, z której powstały Słońce i planety. Z niego to właśnie co jakiś czas w wyniku oddziaływań grawitacyjnych gwiazd, obłoków materii międzygwiazdowej lub innych oddziaływań Galaktyki, jedna z komet zostaje "wyrzucona" z obłoku i wyrusza w podróż do wnętrza Układu Słonecznego.

Podobnie też dzieje się w pasie Kuipera, gdzie jądra komet znajdują się pod znacznym wpływem sił grawitacyjnych planet zewnętrznych Układu Słonecznego oraz narażone są na zderzenia. I dlatego co ok. 2-3 lata, któraś z komet zostaje "wysłana" w kierunku Słońca.

Komety w czasie swojej wędrówki do wewnętrznych obszarów Układu Słonecznego, poruszają się po różnych orbitach. Jeżeli ich ruch zostanie "wychwycony" przez odpowiednie siły grawitacyjne pochodzące od ciał Układu, to tor lotu komety może przybrać postać orbity okresowej. Mówimy wtedy o kometach krótkookresowych. Ich przykładem jest kometa Halleya. Natomiast, jeśli orbita komety nie zostanie "okiełznana" przez siły grawitacyjne, to najprawdopodobniej kometa po wizycie w Układzie Słonecznym na zawsze się od niego oddali. Taki rodzaj komet nazywamy kometami jedopojawieniowymi.

Obserwacje doprowadziły naukowców do wniosku, że komety, które przybywają z pasa Kuipera to komety krótkookresowe. Krążą one wokół Słońca po torach eliptycznych, a ich okres, jak się umownie przyjmuje, nie może być dłuższy niż 200 lat.

Natomiast komety pochodzące z obłoku Oorta , to komety jednopojawieniowe, których orbity są przeważnie w kształcie hiperboli lub podobnym do paraboli. Są to orbity otwarte, które wyprowadzają komety z Układu Słonecznego w nieznane nam jeszcze przestworza. Naukowcy szacują, że ok. 80% komet odwiedzających nasz Układ, to niestety komety jednopojawieniowe. Także najczęściej mamy tylko jedną szansę, by obserwować pojawienie się danej komety w naszych "okolicach" galaktyki.

Część komet tworzy tzw. rodziny komet - są to komety, które w czasie swej wędrówki zostały przechwycone przez grawitację którejś z planet i krążą wokół niej. Rodzina komet Jowisza liczy aż 70 sztuk. Znamy również rodzinę Saturna (8 komet), Urana (10 komet), Neptuna (10 komet) i Plutona (5 komet). Ciekawostką jest fakt odkrycia rodziny ośmiu komet, która krąży w znacznej odległości od Plutona, nie wiemy jednak czy wokół jakiego ciała. Może to sugerować nam istnienie kolejnej planety naszego Układu.

coraz silniejszym jej ogrzewaniem przez Słońce, bowiem złożona głównie z lodu kometa zaczyna parować i tworzy się mglista otoczka. W miarę zbliżania

W czasie swej wędrówki w kierunku Słońca kometa wytraca swoją materię. W tzw. peryhelium - czyli punkcie najbliższej odległości orbity komety od Słońca, kometa jest narażone na bardzo mocne oddziaływanie Słońca. Powoduje to spotęgowanie i tak już gwałtownych procesów zachodzących wewnątrz komety, jądro uzyskuje maksymalną temperaturę, kosztem "główki" komety powiększa się jej warkocz. Częściowe zniszczenie komety następuje przy każdym przejściu przez peryhelium. Kometa staje się znacznie słabsza i mniejsza. Wszystkie procesy zachodzą teraz w odwrotnym kierunku - jądro się studzi, a warkocz zanika. Jeżeli kometa jest okresowa, to wraca w okolice Słońca tyle razy, na ile starczy jej materii. Jednak, gdy jest już małych rozmiarów - kończy się jej materiał lotny, oddziaływanie grawitacyjne innych ciał niebieskich może zmienić jej dotychczasową orbitę. W ten sposób wygasłe jądro komety najczęściej przyłącza się do roju planetoid bliskich Ziemi, albo też zostaje "wyrzucone" w odległe krańce galaktyki. Może się również zdarzyć, że pod wpływem oddziaływania Słońca kometa ulegnie nagłemu i całkowitemu zniszczeniu poprzez rozerwanie na drobne części. Los tych odłamków jest najczęściej podobny do losu wygasłych jąder komet. Jeżeli jednak trafią w okolice Ziemi, lub też Ziemia przetnie ich orbitę, to mogą zostać wchłonięte przez jej atmosferę, co z kolei wywołuje tzw. zjawisko meteorów. Przypuszcza się, że z częściowego rozpadu komety Halleya wywodzą się roje meteorytów Akwarydy i Orionidy.

Znamy obecnie ok. 900 komet, a odkryć następnych nie brakuje. Komety budzą zainteresowanie nie tylko astronomów, coraz częściej nowe komety odkrywają ich miłośnicy. się

METEORY

Meteoroidy, meteory, meteoryty - te trzy znane nam choćby ze słyszenia nazwy określają tak naprawdę kosmiczne okruchy skalne. Choć nazwy te są bardzo podobne, to jednak różnią się i umożliwiają sklasyfikowanie tych odłamków skalnych w zależności od tego czy "błąkają się" w przestrzeni kosmicznej, czy wpadły w atmosferę ziemską, i czy udało im się przez nią przedostać do powierzchni Ziemi.

Meteoroidy ważą od 10-9kg do 103kg i krążąc wokół Słońca po własnych orbitach. Większość z nich to fragmenty planetoid, oderwane od nich w wyniku zderzeń (wiek ok. 4,5 mld lat). Obserwuje się również meteoroidy pochodzące z Księżyca lub Marsa (wiek ok. 360 mln lat), a także najbardziej "egzotyczne" - chondryty węgliste, które przybywają najprawdopodobniej aż spoza Układu Słonecznego (ponad 4,5 mld lat).

Meteoroidy, które "zabłądzą" zbyt blisko Ziemi, zostają wciągnięte ze znaczną prędkością do górnych warstw atmosfery - ok. 90 km od powierzchni Ziemi. Ich prędkość wynosi od kilku do kilkudziesięciu km/s. Trochę niżej na skutek oporów powietrza wyhamowują, a pod wpływem wysokiej temperatury i tarcia, ulegają spalaniu - powoduje to pojawienie się charakterystycznej smugi światła na niebie. Meteoroid, który trafia do ziemskiej atmosfery i wywołuje to zjawisko nazywamy meteorem. Są one bardzo dobrze widoczne na niebie, gdyż już meteor o wadze ok. 0,25g spalając się w atmosferze, emituje światło o jasności, która dla ziemskiego obserwatora, dorównuje najjaśniejszym gwiazdom. Stąd potoczna interpretacja meteorów jako "spadające gwiazdy". Szacuje się, że co noc do ziemskiej atmosfery wpada ok. kilkuset milionów meteoroidów. Ich liczba jeszcze się zwiększa, gdy Ziemia napotka ich strumień. Meteory, które powstają z jednego strumienia meteoroidów nazywamy rojem meteorów. Nazwa danego roju nadawana jest od nazwy gwiazdozbioru, z którego rejonu "wypłynął" strumień meteoroidów. A punkt na niebie, będący źródłem tego strumienia nazywamy radiantem roju meteorów. Najpopularniejszy rój meteorów, to perseidy - które można obserwować na niebie ok. 11 sierpnia.

ROJE METEORÓW

Nazwa roju

Data maksimum

Radiant w gwiazdozbiorze

Liczba meteorów, widocznych w ciągu godziny podczas maksimum

kwadrantydy *)

3-4 stycznia

Wolarz

100

lirydy

21-22 kwietnia

Herkules/Lutnia

10

eta-akwarydy

5-6 maja

Wodnik

35

delta-akwarydy

28-29 lipca

Wodnik

20

perseidy

12-13 sierpnia

Kasjopea/Perseusz

75

orionidy

22 października

Bliźnięta/Orion

25

taurydy

4-5 listopada

Byk

10

leonidy

17-18 listopada

Lew

10

geminidy

13-14 grudnia

Bliźnięta

75

*) Nazwa pochodzi od nie istniejącego już gwiazdozbioru Kwadrantu Ściennego

Większość z meteorów ulega zniszczeniu w czasie spalania w atmosferze, ale niektóre z nich, te bardziej odporniejsze lub też większych rozmiarów potrafią przetrwać cieplną "obróbkę" z jaką wita je Ziemia. W ten sposób spadają one na Ziemię i otrzymują nazwę meteorytów. Niestety tylko niewielka ich część udaje się odnaleźć i przebadać. Od zwykłych ziemskich skał odróżnia je przede wszystkim skład chemiczny, czasami kolorystyka i znaczne właściwości magnetyczne. Ich badania dostarczają nam informacji o skaldzie chemicznym kosmosu i historii powstania naszej galaktyki.

Największy z dotąd zidentyfikowanych meteorytów ma rozmiary 3 x 2,8 x 1,2 m i masę około 60 t, a znajduje się w miejscu swego spadku: w Hoba w południowo-zachodniej Afryce. Największy meteoryt znaleziony w Polsce - w Morawsku pod Poznaniem - waży 78kg. Świetnym miejscem do poszukiwania meteorytów jest Antarktyda, gdzie w śniegu wolnym od zanieczyszczeń pochodzących z Ziemi, łatwiej jest zauważyć "gości" z kosmosu. Nawet te najmniejsze tzw. mikrometeoryty - powoli opadające ziarnka o rozmiarach do 0,2 mm. Spadające nam "na głowy" meteoryty mogą być niebezpieczne już dla samych sond i satelitów, a także bezpośrednio dla powierzchni Ziemi i ludzi.

Ze względu na budowę chemiczną meteoryty dzieli się na:

  • Kamienne - aerolity (około 66% wszystkich znalezisk) - zawierają głównie minerały krzemianowe. Większość z nich, to wspomniane wyżej chondryty, zawierające dodatkowo minerały żelaza niklonośnego, inne minerały niespotykane na Ziemi oraz tzw. chondry - czyli kuliste ziarnka krzemianowe o średnicy nawet do kilku milimetrów, będące pozostałościami pyłu z pierwotnej mgławicy, protoplasty Układu Słonecznego.
  • żelazne - syderyty (około 30%) - zawierają stop żelaza metalicznego, kobalt i znaczne ilości niklu. Są silnie magnetyczne.
  • żelazno-kamienne - syderolity (około 4%) - zawierają prawie po równo minerałów krzemianowych i stopu niklowo - żelazowego. Występują najrzadziej.

Większość meteorytów - nie tylko żelazne - wykazują znaczne właściwości magnetyczne. Co znacznie ułatwia ich odnajdywanie. Ale trzeba pamiętać, ze może być też mylne ze względu na wykazywanie takich właściwości przez niektóre skały ziemskie.