Człowiek od dawna marzył o tym, żeby polecieć w kosmos. Kiedy technika stała się na tyle rozwinięta, że możliwe stało się wysyłanie ludzi w przestrzeń kosmiczną, coraz więcej lotów załogowych było organizowanych przez bogate państwa. Dziś możliwe jest nawet kupienie sobie za kilkadziesiąt milionów dolarów "wycieczki" w kosmos. Jednak wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, na co narażeni są astronauci wylatujący w przestrzeń kosmiczną.

Przede wszystkim w kosmosie nie ma tlenu, nie ma powietrza. Aby astronauci mogli tam przeżyć, konstruuje się specjalne statki kosmiczne, na których jest aparatura wytwarzająca tlen, usuwająca nadmiar dwutlenku węgla, utrzymująca odpowiedni ciśnienie powietrza zbliżone do ciśnienia na Ziemi oraz odpowiednią temperaturę. Bez tego astronauci zginęliby w ciągu kilku sekund.

Mimo zapewnienia jak najlepszych warunków, astronauci nie zawsze dobrze znoszą podróże kosmiczne. Amerykański astronauta Eugene Cernan, po trzech dniach spędzonych na Księżycu w misji Apollo w 1972 roku był tak wykończony, że jego rekonwalescencja zajęła ponad pół roku. Również wielu rosyjskich astronautów, wracających z podróży w kosmos, było tak wyczerpanych, że nie mogli ustać na nogach i mdleli po wyjściu ze statku kosmicznego. Astronauci, którzy spędzili kilka miesięcy na stacji kosmicznej MIR wracali chudzi, osłabieni, a ich kości traciły gęstość. Bardzo trudno jest poznać mechanizmy zmian procesów fizjologicznych podczas długiego przebywania w przestrzeni kosmicznej. Astronauta David A. Wolf, po półrocznym pobycie na stacji MIR, stracił ponad 40% masy mięśniowej, 12% masy kostnej oraz 10 kg wagi. Gdy wylądował na Ziemi nie potrafił się poruszać, miał kłopoty ze zmianą kierunku. Jego całkowita rehabilitacja zajęła ponad 2 lata.

Podczas pobytu w kosmosie w organizmie następują tak duże zmiany, że każde uszkodzenie ciała, na przykład złamanie, może prowadzić do kalectwa. Złamana kość może się nie zrosnąć, przez co astronauta do końca życia pozostanie kaleką.

Bardzo dokuczliwe podczas przebywania w kosmosie jest brak grawitacji, czyli stan nieważkości. Powoduje on, że wielu astronautów uskarża się na problemy ze spaniem, jest osłabionych, zmęczonych, mają także kłopoty z myśleniem. Astronauci nie mogą zasypiać, gdyż w miejscach nie przeznaczonych do snu dryfowaliby w powietrzu i przeszkadzali innym. Aby iść spać, astronauta musi przypiąć się specjalnymi pasami do łóżka. Dodatkowo astronauci mają co pół godziny wschód i zachód Słońca, przez co muszą spać z opaskami na oczach, aby nie budziło ich Słońce.

W wyniku braku grawitacji zostają zaburzone zmysłów, mdłości, trudności w orientacji. Ucho wewnętrzne, w wyniku braku istnienia kierunków, wysyła do mózgu nieskładne sygnały, przez co astronauta czuje się oszołomiony. Dodatkowo, brak grawitacji utrudnia wykonywanie normalnych czynności, takich jak zakładanie spodni, picie czy załatwianie potrzeb. Również płyny w organizmie, których równy rozkład w organizmie jest uzależniony od grawitacji, przemieszczają się do górnych części ciała powodując obrzęk twarzy i zmiany kształtu kończyn dolnych. Organizm wydala więcej makroelementów, zmniejsza się także produkcja czerwonych krwinek. Zmianom ulega struktura błon komórkowych, kręgosłupa, mięśni oraz serca.

Jak widać, podróż w przestrzeń kosmiczną nie jest lekka i przyjemna, a dla słabszych organizmów może być zabójcza. Gdyby nie wielomiesięczny trening astronautów, podróż w kosmos bardzo źle by się dla nich skończyła. Mimo to ludzie prześcigają się w chęci polecenia w przestrzeń kosmiczną, i są w stanie wydać na to ogromne pieniądze. Coraz więcej mówi się również o planach załogowych lotów na Marsa, zwłaszcza po dokonaniu w 2000 roku odkrycia na Czerwonej Planecie wody. Wydaje się jednak, że przy obecnym stanie techniki dalekie podróże kosmiczne byłyby dla astronautów koszmarem.

Wielu naukowców stara się odpowiedzieć na pytanie, czy człowiek może przetrwać podróż z Ziemi na Marsa. Pytanie wciąż pozostaje jednak otwarte. Przy użyciu obecnej technologii, podróż między Ziemią i Marsem i z powrotem trwałaby trzy lata, około 970 dni: 260 dni w jedną stronę, rok spędzony na Marsie, a następnie rok podróży z powrotem. Taka podróż wymagałaby olbrzymiej ilości paliwa, a także wynalezienia nowego typu rakiet. Również warunki lotu musiałyby być dobrane tak, aby podróż zabrała jak najmniej paliwa. Odpowiednie ustawienie Ziemi i Marsa zdarza się raz na 26 miesięcy, w innym razie podróż do Czerwonej Planety zajmie znacznie więcej.

Oprócz problemów z technologią, bardzo ważnym problemem są trudności medyczne, jakie zagrażałyby astronautom podczas tak długiej podróży. Przebywanie w przestrzeni kosmicznej spowodowałoby zmniejszenie mięśnia sercowego, zanik mięśni nóg, zmniejszenie gęstości kości, a także wiele innych zmian organizmu. Dodatkowo, bardzo niebezpieczne jest promieniowanie kosmiczne, które do Ziemi nie dociera dzięki jej polu magnetycznemu. W otwartej przestrzeni jego natężenie jest jednak bardzo duże, i cząstki jonizujące stają się śmiertelnie niebezpieczne. Promieniowanie galaktyczne zawiera wiele ciężkich pierwiastków, wyrzucanych z jej centrum z olbrzymią energią. To promieniowanie jest tak przenikliwe, że kadłub statku kosmicznego nie stanowi dla niego żadnej przeszkody. Powoduje ono niszczenie oraz mutację komórek, które może prowadzić do bardzo szybkiej śmierci.

Powstają również problemy psychiczne: czy astronauci są w stanie przebyć tak długą podróż, zamknięci ze sobą na małym statku i odcięci od jakiejkolwiek pomocy? Komunikacja z Marsem zajmuje około 40 minut, więc astronauci w wypadku jakiejkolwiek awarii byliby zdani tylko na siebie. Podczas tak długiej podróży bardzo możliwe jest pojawianie się u astronautów silnych stanów depresyjnych, związanych z odizolowaniem i przebywaniem na małej przestrzeni w towarzystwie ciągle tych samych ludzi. Niektóre stany emocjonalne są bardzo trudno rozpoznawalne, a ich skrywanie może doprowadzić do nagłego wybuchu emocji i poważnych problemów psychicznych. Niestety, naukowcy nie dysponują komputerami umożliwiającymi analizę stanu psychicznego ludzi, które umożliwiałyby szybkie rozpoznanie i pomoc w razie załamania nerwowego.

Misja na Marsa wymagałaby zaangażowania wielu państw, gdyż żadne państwo samodzielnie nie jest w stanie sfinansować tak kosztownej wyprawy. Każde z tych państw na pewno chciałoby, aby to jego astronauta znalazł się na pokładzie statku. W ten sposób mogą powstać znaczne różnice kulturowe między członkami załogi, które mogą mieć wpływ na przebieg misji.

Widać więc, że w obecnej sytuacji wysłanie ludzi z misją na Marsa spowodowałoby na pewno znaczne zmiany w ich organizmach, silne napromieniowanie, osłabienie, zmęczenie, wykończenie psychiczne. Nawet jeśli sama podróż nie zabiłaby astronautów, to każda awaria czy uszkodzenie ciała byłoby równoznaczne z porażką misji i śmiercią wszystkich członków załogi - żadna pomoc z Ziemi nie byłaby w stanie do nich dotrzeć.