Zajęcia stacjonarne czy zdalne? 

W połowie sierpnia minister edukacji i nauki podał informację o uchyleniu rozporządzenia czasowo ograniczającego działalność uczelni, co dało polskim szkołom wyższym zielone światło do powrotu do nauczania stacjonarnego. W poprzednim roku akademickim większość rektorów zdecydowała się na wybór zdalnego trybu prowadzenia zajęć, w tym dominuje nauka hybrydowa, choć niektóre uczelnie, jak Politechnika Warszawska, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu czy Uniwersytet Medyczny w Łodzi od początku stawiają na naukę stacjonarną. Zgodnie z zaleceniami resortu wszystkie zajęcia stacjonarne na uczelniach mają odbywać się z zachowaniem rygorów sanitarnych, a MEiN zapowiada również, że w razie wzrostu zakażeń może pojawić się decyzja o obowiązkowym przejściu wszystkich uczelni w tryb hybrydowy lub w skrajnych przypadkach – zdalny. 

Nauczanie hybrydowe: które zajęcia będą zdalne, a które stacjonarne? 

W szkołach wyższych, które zdecydowały się na wybór hybrydowej formy nauczania, zajęcia wykładowe i teoretyczne najczęściej będą prowadzone w formie zdalnej, a praktyczne, jak ćwiczenia czy laboratoria, które często odbywają się w mniejszych grupach, mają być stacjonarne. Niektóre uczelnie, jak m.in. Uniwersytet Jagielloński, apelują do studentów o dobrowolne zaszczepienie się w trosce o bezpieczeństwo swoje i innych członków społeczności akademickiej, jednak zaznaczają też, że osoby niezaszczepione nie będą przez fakt nieprzyjęcia szczepionki gorzej traktowane. 

Studenci boją się wynajmować mieszkania 

Dla części studentów niepewność co do tego, jak będzie zmieniała się sytuacja dotycząca trybu nauki zależnie od ilości zakażeń COVID-19, budzi duży niepokój. Ci, którzy studiują poza rodzinną miejscowością boją się wynajmować mieszkania czy pokoje, w obawie, że po miesiącu czy dwóch nastąpi powrót do nauki zdalnej, a oni nadal będą musieli płacić za mieszkanie, w którym nie będą mieli już potrzeby mieszkać. 

Joanna Cwynar