Na początek warto odpowiedzieć sobie kim jest autorytet. W tym celu posłużę się "Słownikiem współczesnego języka polskiego" wydawnictwa Reader's Digest. Definicja słownikowa brzmi tak:

I - człowiek budzący zaufanie, będący ekspertem w jakiejś dziedzinie albo wyrocznią w sprawach moralnych, cieszący się poważaniem i mający wpływ na zachowanie i myślenie innych ludzi.

II - instytucja, pismo itp., które mają wpływ na opinię społeczną, cieszą się popularnością i poważaniem, gdyż reprezentują wartości lub treści akceptowane i uznawane za własne przez jakaś grupę ludzi.

A więc ogólnie - ktoś (lub coś) kto swoja postawą, lub czynami jest wzorem do postępowania dla innych osób.

Na początek zastanówmy się, czy to dobrze, że istnieją autorytety? Czy w ogóle dobre jest dla człowieka brać kogokolwiek, czy cokolwiek wzór? Czy to nie uczy bierności człowieka? Może zapatrzenie w autorytet sprawić, iż człowiek przestaje myśleć nad swoim zachowaniem i postępowaniem, i jedynie ślepo kopiuje swojego bohatera?

Hm… nie ma na świecie człowieka, który wiedziałby wszystko i wiedział także jak w każdej sytuacji się zachować. Dlatego logiczne jest, iż bierzemy przykład z innych ludzi - takich, którzy już byli w danej sytuacji. Którzy poradzili sobie z nią.

Niebezpieczeństwem prawdziwym jednak jest - wybrać sobie nieodpowiedni autorytet.

Ileż to razy w jednakowej sytuacji ludzie zachowywali się diametralnie różnie. A każdy z nich może stać się wzorem dla człowieka.

Jednak chyba najtragiczniejsze jest, gdy ludzie, najczęściej młodzi wybierają sobie za autorytet życiowy np. gwiazdę muzyki, czy sportowca. Mnóstwo młodzieżowych pokoi jest oblepionych ich plakatami. I o ile o gustach (np. muzycznych) się nie dyskutuje, to jednak kiepsko jest brać przykład chociażby z życia osobistego tych gwiazd. I w tym przypadku nastąpiło pomieszanie pojęć, tragiczna pomyłka, dotykająca młode pokolenie.

W tych wymienionych przypadkach mamy do czynienia z idolem. I tu znów posłużę się słownikiem Reader's Digest.

Idol to m.in. "ktoś lub coś, co jest przedmiotem uwielbienia, kultu.", a więc właśnie - słownik pisze dalej: "bardzo popularny piosenkarz, aktor, sportowiec lub inna osoba z kręgu kultury masowej, podziwiany i naśladowany przez liczne rzesze wielbicielek i wielbicieli".

A jednak te osoby potrafią wypowiadać się na wszystkie tematy - łącznie ze stylem życia i propagują go wśród swoich fanów.

Podkreślam tu ten aspekt wpływu idoli, ponieważ uważam, iż on jest najbardziej niszczący życie innych ludzi.

A tu zachodzi sytuacja - gdy kogoś kto jest idolem może mieć wpływ na nasze całe życie.

Autorytetu się nie uwielbia. Autorytet się szanuje.

Ale tu mi przychodzi pewna refleksja - dopóki jakiś sportowiec gra w piłkę, świetnie drybluje, podaje i strzela bramki - dopóty jest idolem dla wielu ludzi.

Jeśli on jednak przemówi - i powie jak to robi - będzie starał się innym pomóc osiągnąć taki poziom jaki on sam ma - to wielu ludzi go posłucha, zrobi tak jak on robi - bo jest on dla nich autorytetem. Ponieważ on tak rzeczywiście robi. Jest w tym autentyczny.

Byleby tylko nie rozciągać czyjegoś autorytetu z jednej dziedziny na wiele innych dziedzin naszego życia.

Naprawdę nie ma ludzi, którzy znaliby się na wszystkich. Dla wielu ludzi autorytetem jest Jan Paweł II. I o ile może być takim w kwestii moralności i wiary - naprawdę! To jednak myślę, że w kwestii np. haftowania takim być nie musi.

Co jest jednak w życiu ważniejsze - wiara, czy haftowanie - to już niech każdy odpowie sobie sam.