Brat Albert wiernie naśladował świętego Franciszka pochodzącego z Asyżu. Bardzo dużo czerpał z jego duchowości oraz z myśli świętego Jana od Krzyża, a także od świętego Wincentego a Pulo. W Krakowie w Sanktuarium Ecce Homo znajduje się namalowany przez brata Alberta obraz, na którym znajduje się umęczony wizerunek Jezusa Chrystusa. Jezus przedstawiany jest w ciernistej koronie. Purpurowy płaszcz opada Jezusowi Chrystusowi z ramion. Na jego biczowanej piersi Boga i człowieka widnieje duże serce. Autorka żywota brata Alberta Chmielowskiego, Maria Winowska, która na samym wstępie swojej książki wymieniła okresy życia brata Alberta:

  • żołnierz
  • inwalida
  • malarz
  • mnich
  • żebrak
  • cudotwórca
  • człowiek, który z Bogiem się zbratał

W wyniku ciężkiej sytuacji gospodarczej oraz ekonomicznej, jaka miała miejsce w Krakowie oraz w innych miastach ówczesnej Polski pod koniec dziewiętnastego w. powstają siedliska nędzy. Do głównych problemów należało: bezrobocie, bezdomni, liczne kradzieże, umieranie z głodu oraz z zimna. Znacznym skupiskiem dla ubogich stał się w Krakowie Kazimierz. Krakowskie władze nie umiały sobie poradzić z problemem bezdomności. Dużą pomocą dla niemających domu było otwieranie szczególnie w okresie zimowym, tak zwanych ogrzewalni miejskich. W takiej ogrzewalni znajdowała się sala, w które tłoczyło się pełno robactwa. Z ogrzewalni korzystało około dwustu osób, które tłoczyły się na tak małej przestrzeni. Obok siebie kładli się ludzie w różnym wieku oraz różnego pokroju, nie brakowało także dzieci. Pod ścianą zbierali się złodzieje. Niejednokrotnie, a nawet i codziennie kłócono się. Ogrzewalnia ta była miejscem zła oraz grzechu. Święty Brat Albert, który był krakowskim artystą śledziła sytuację społeczną, która z dnia na dzień była coraz bardziej groźniejsza. Wiedział on również, że filantropia nie jest rozwiązaniem dla tego problemu. Wiedziony dziwnym wewnętrznym niepokojem, który związany był z biednymi zetknął się również z ogrzewalnią. Tutaj zdecydował się na radykalizm poprzez zamieszkanie z biednymi, aby stać się nędzarzem, przez, co chciał stworzyć warunki na miarę ludzkiej godności i atmosferę podobną do domu rodzinnego. Do serca wziął sobie słowa Jezusa Chrystusa, które dotyczą uczynków względem swojego brata. Dotknął wielkiej tajemnicy poprzez utożsamienie się Jezusa Chrystusa z samym człowiekiem. To w najbiedniejszych widział umęczonego Jezusa Chrystusa, przez, których upomina się, aby mu pomóc. Jezus Chrystus w namalowanym obrazie brata Alberta zdawał się pytać człowieka: Czy oddasz mi duszę? Czy oddasz siebie całego? Dla brata Alberta Chmielowskiego od tej pory nic się nie liczyło, nawet to, co obiecywało karierę oraz sławę. Jego zamieszkanie w ogrzewalni spowodowało, że stał jednym z nędzarzy. Chcąc się upodobnić do nędzarzy i ubogich założył na siebie skromny habit świętego Franciszka oraz przyjął imię brata Alberta. W ten sposób oddał się całkowicie bezdomnym mieszkając razem z nimi w ogrzewalni. Do zasadniczych zasad jego zgromadzenia należy radykalne ubóstwo, wolne serce od wszelkiego materializmu oraz przywiązania, naśladowanie Jezusa Chrystusa. Poprzez zwyczajny styl życia oraz ciężką pracę pragnął zbliżyć się do biedaków. Brat Albert miał w sobie wielką ufność oraz wielkie zawierzenie się Boskiej opatrzności. Następną cechą charakterystyczną dla jego zgromadzeń stała się ofiarna i przepełniona miłością służba najuboższym. Bracia oraz siostry mają przekonanie, że służąc najbardziej ubogiemu służy samemu Jezusowi Chrystusowi. Wierzył, że w zbolałej osobie ratuje się samego Chrystusa. Zakładał domy dla nędzarzy i dawał im nazwę przytulisk. Mogły w nich przebywać osoby będące w największej potrzebie. Tutaj można było znaleźć dach, odzież oraz pożywienie. W przytuliskach mieszkały siostry oraz bracia. W ten sposób towarzyszyli najbiedniejszym, stanowiąc wspólnotę rodzinną. Dla świętego Brata Alberta bardzo ważna była zasada powszechności, którą stosował podczas służenia najuboższym. Zasada ta polegała na niesieniu każdemu pomocy, kto jej potrzebuje bez patrzenia się na jego narodowość jak również wyznanie oraz pochodzenie. Człowiek biedny był dla niego odbiciem Jezusa Chrystusa. Obecnie zgromadzenia albertyńskie wracają do formy posługi, jaką zostawił im Brat Albert. Swoją opieką obejmują bezdomnych mieszkających w przytuliskach.

Matka Boża w życiu św. Brata Alberta miała bardzo duże znaczenie. Brat Albert Chmielowski głęboko włączył Marię w swoją posługę miłosierdzia. Jej opiece oddał wszystko, a przede wszystkim siebie samego. Podczas rozpoczęcia pracy zawiesił na jednej ze ścian obrazek z wizerunkiem Matki Boskiej, aby ona otoczyła szczególną opieką biednych oraz bezdomnych. Odtąd był spokojny. Wierzył, że Matka Boska nigdy ich nie opuści. Św. Brat Albert zgodnie z zadami ewangelicznymi, odkrywał w człowieku jego wielkość, dlatego zwłaszcza w człowieku będącym najuboższym ratował jego godność. Aby cel ten osiągnąć najpierw zaspakajał podstawowe potrzeby. Przez miłosierne podejście do ciała ludzkiego docierał również do duszy człowieka i podnosił w człowieku moralność. Przytuliska dla osób starszych oraz schorowanych są nadal prowadzone. Siostry Brata Alberta kontynuują to wspaniałe dzieło. W Krakowie jest otwarta noclegownia. Siostry odnoszą się z wielką miłością do człowieka, który jest wyrzutkiem społeczeństwa, który jest na jego marginesie. Święty brat Albert to wzór godny naśladowania, gdyż wykazał się on postawą heroiczną. Wybrał najtrudniejszą drogę do Jezusa Chrystusa. Pracował pośród biednych, pośród robactwa, smrodu oraz ubóstwa. Widział w najbardziej potrzebujących odbijającą się twarz samego Jezusa Chrystusa. Od niego można się uczyć rozdawania samego siebie najbardziej niekochanym oraz wyrzuconym poza środowisko i życie społeczne. Tymi ludźmi, którymi nikt się nie chce już opiekować. Święty Brat Albert Chmielowski pokazuje ciągle współczesnemu człowiekowi, że należy być tak samo dobrym jak ten chleb, który Jezus Chrystus na swoim stole codziennie nam go ofiaruje. Jego kanonizacji dokonał papież Jan Paweł II, który nazwał świętego Brata Alberta Chmielowskiego " patronem naszego trudnego przełomu."

Nazwano go także: Szarym Bratem lub Polskim Biedaczyną z Asyżu, inna jeszcze nazwa to Brat wszystkich ludzi. Z kolei Karol Wojtyła nazwał go w jedne z napisanych przez siebie sztuk Bratem naszego Boga.

Brat Albert Chmielowski wziął sobie do swojego serce wezwanie ewangeliczne, aby czynić dobrze najmniejszym swoim braciom, bo to w nich szczególnie widział oblicze umęczonego Jezusa Chrystusa. Poświęcił całe swoje życie na niesieniu pomocy tym najuboższym z ubogim, można by rzecz, że jego duchową kontynuatorką oprócz założonego przez niego zgromadzenia stała się Matka Teresa z Kalkuty, która podobnie jak Brat Albert poświęciła całe swoje życie ubogim i opuszczonym. Te dwie postacie stają się w obecnym świecie wzorcem do naśladowania oraz podjęcia działań tam, gdzie świat nie chce już nic robić.