„Przestań się lękać!

Zaufaj Bogu, który

bogaty jest w miłosierdzie.

Jest z Tobą Chrystus dawca nadziei”

Jan Paweł II

W słowach wyżej zacytowanych przeze mnie, mieści się tak naprawdę cała prawda o miłości Boga do człowieka. O tym jak wielkie i głębokie jest boskie miłosierdzie mówił Jan Paweł II  podczas swojej ostatniej pielgrzymki do Polski pod hasłem „Bóg bogaty w miłosierdzie”. Zarówno to hasło jak, również przesłanie Ojca Świętego uderzyło mnie najbardziej, ponieważ ukazuje nam jak niezmierna jest miłość Boga do człowieka. Nasz Papież, mówiąc o boskiej miłości starał się nam jednocześnie przekazać, że każdy z nas może się zdobyć na ten szlachetny gest, jakim jest miłość do bliźniego. Tak naprawdę każdy gotowy jest do niesienia miłości miłosiernej innym, tylko bardzo często zapomina o tym, zatracając się we własnych dobrach, stawiając siebie na piedestale własnego życia. Zwraca również uwagę na to, że często zapominamy o Bogu, odwracamy się od „wspaniałego dawcy miłości”.  A przecież każdy ma w sobie chociażby odrobinę dobra, szlachetności, a przede wszystkim miłości, którą może okazywać ludziom i dawać im w darze

Ojciec Święty kierując te słowa do nas chciał nas również zachęcić do korzystania z miłosierdzia bożego. Wskazuje on na to, że to od Naszego Pana powinniśmy się nauczyć daru miłości, bo tego właśnie oczekuje on od nas. Chce abyśmy nauczyli się niesienia pomocy potrzebującym, dawania wsparcia i pocieszenia. Starał się nam także przekazać, że dzisiejszemu światu potrzeba miłosierdzia, które jest nadzieją, źródłem zbawienia człowieka. To właśnie dzięki miłosierdziu potrafimy ocalić swoje człowieczeństwo.

Ojciec Święty nie tylko mówił nam o tym, abyśmy „korzystając z daru miłosiernej miłości Boga, sami z dnia na dzień oddawali życie czyniąc miłosierdzie wobec braci”, ale sam był pierwszym sługą tego przesłania, dlatego w pełni zasługuje na nazwanie go „Sługą Miłosierdzia”. Przychodził jako apostoł miłosierdzia w najgłębszym i najbardziej wzruszającym aspekcie miłości, w gotowości do zaspokojenia wszelkich potrzeb, a zwłaszcza jej bezgraniczną zdolnością przebaczania. Całe jego życie jest niejako  świadectwem niesienia miłosierdzia: od stawania w obronie życia ludzkiego, poprzez niestrudzone nawoływanie do pokoju i ludzkiej solidarności, do stawiania drogowskazów młodym, błądzącym, umacniania rodzin jednoczenia się z samotnymi i cierpiącymi. Był wszędzie tam, gdzie wzywały go potrzeby, tych którzy się źle mają . Różnymi drogami docierał do ich serc, bezpośrednio w osobistych spotkaniach, a gdy było to niemożliwe, to słowem, a zwłaszcza to modlitwą.

Jan Paweł II przez całe swoje życie podążał szlakiem miłosierdzia. Przez cały swój pontyfikat od początku do ostatnich swoich dni otwierał swoje serce na potrzeby innych, na cały świat. Wszystkim zarówno chorym, cierpiącym i nieszczęśliwym, jak również tym zadowolonym z życia okazywał miłość i wsparcie. Zawsze na pierwszym miejscu stawiał dobro innych, starał się za swoim przykładem zachęcać nas do niesienia miłosierdzia. Realizował miłosierdzie w duchu Jezusowego nakazu skierowanego do św. Faustyny: „Podaję Ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy - czyn, drugi- słowo, trzeci - modlitwa”

O tym, że Jan Paweł II był prawdziwym Sługą Miłosierdzia nikogo nie należy przekonywać, wystarczy tylko spojrzeć na jego stosunek do cierpiących, zagubionych i ubogich. Stwierdzenie, że Jan Paweł II to Sługa Miłosierdzia oznacza dla mnie przede wszystkim to, że Nasz Papież był człowiekiem przenikniętym do głębi miłością do bliźniego. Miłości tej nauczył się czerpać od samego Boga, a przekazywał ją, według mnie w najprostszy sposób poprzez skromny uśmiech, delikatne podanie ręki czy duchowe wsparcie.

Nawet po jego odejściu nie zapominamy jak ważną rolę odegrał w posłudze niesienia miłosierdzia. Dla mnie był on autorytetem i pomimo tego, że już go tutaj nie ma to nadal czuje jego bliskość i pamiętam o jego wielkim miłosierdziu.

Wszystkie czyny miłosierdzia zawarte w przesłaniu Ojca Świętego Jana Pawła II mają swój głęboki wymiar, jednak dla mnie najważniejsze jest to aby docierać do ludzi najbardziej potrzebujących. Docierać tam, gdzie ludzie poszukują nadziei w Chrystusie, prowadzić ich do Niego, pozwolić im poznać i zakosztować Jego miłości. Należy wspierać ich nie tylko duchowo ale także materialnie, pomagać im, otaczać ich miłością i opieką. Ten przykład miłosierdzia jest mi najbardziej bliski, ponieważ w przyszłości chciałabym zostać misjonarzem świeckim i tym samym nieść dar miłosierdzia.