Harry jak zwykle spędzał wakacje u swojego wujostwa na Privet Drive 4. Były to najgorsze miesiące w całym roku. Dodatkowo niepokoił go fakt, że nie miał prawie żadnych wiadomości ze świata czarodziejów. Jego przyjaciele Ron i Hermiona spędzali wakacje razem, ale ich listy nie mówiły gdzie są i czym się zajmują. Wydarzenia z czerwca zeszłego roku jeszcze bardziej potęgowały strach i niepewność Harrego. Potter był świadkiem powrotu Voldemorta, ale poza małą grupka przyjaciół nikt mu nie wierzył. Chłopiec z ukrycia codziennie wysłuchiwał wiadomości. Sądził, że gdyby Voldemort zaatakował, taka informacja została by podana nawet mugolom (niemagicznym ludziom). Miał więc nadzieje, że brak wiadomości na ten temat oznacza, iż najokrutniejszy czarodziej jeszcze nikogo nie pozbawił życia. Harry, zdenerwowany swoja bezradnością i niewiedzą, postanowił się przejść. Niestety podczas spaceru spotkał swojego kuzyna Dudleya i bandę jego kolesi. Dursleyowie byli przekonani, że ich ukochany syn spędza wieczór na podwieczorku u przyjaciół, a on tymczasem włóczył się po ulicach miasta, niszczył wszystko, co mu wpadło w ręce i dręczył słabsze dzieci. Jak zwykle między chłopcami doszło do sprzeczki, podczas której wyszło na jaw, że Harry mówi przez sen i Dudley słyszał coś na temat Cedrika (chłopca, który zginął na oczach Harrego z ręki powracającego Voldemorta). Wściekły Harry, chcąc nastraszyć kuzyna, wyciągnął różdżkę i wycelował nią w Dudleya. W tym momencie zrobiło się strasznie ciemno i niewiadomo skąd na ulicy pojawili się Dementorzy. Okropne postacie, mogące wyssać z człowieka całe szczęście, przystąpiły do ataku. Na szczęście Harry potrafił wyczarować Patronusa i w ten sposób obronić siebie i kuzyna przed ich napaścią. Gdy pokonani Dementorzy odpłynęli, na miejscu zdarzenia pojawiła się pani Figg. Okazało się, że zwariowana staruszka nie jest zwykłą sąsiadką, lecz charłakiem (osobą pochodzącą z rodziny czarodziejów, ale nie posiadająca zdolności magicznych). Pomogła Harremu podnieść oszołomionego Dudleya i szybko wrócić do domu.

Tu Harrego spotkały kolejne nieprzyjemności. Ciotka i wuj oskarżyli go o atak na ich dziecko. Na domiar złego z Ministerstwa Magii przyleciała sowa z listem zawiadamiającym młodego Pottera, że za niezgodne z przepisami użycie magii, zostaje on usunięty ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Na szczęście chwile potem pojawiła się kolejna sowa, przynosząca tym razem wiadomość od Syriusza. Ojciec chrzestny Harrego prosił go, żeby pod żadnym pozorem nie opuszczał domu wujostwa. Uspokoił również chłopca pisząc, że Dumbledore próbuje wytłumaczyć go przed Ministerstwem i umożliwić mu powrót do szkoły. Kolejny list z Ministerstwa Magii zawierał już znacznie pomyślniejsze dla Harrego wiadomości. Postanowiono wstrzymać decyzje o natychmiastowym wydaleniu chłopca z Hogwartu i rozpatrzyć tę sprawę po przesłuchaniu świadków. Decyzja, co do dalszych losów chłopca miała zostać podjęta 12 sierpnia.

Początkowo Dudleyowie chcieli wyrzucić Harrego z domu. Mimo iż ciotka Petunia słyszała już o Dementorach, nadal oskarżała siostrzeńca o atak na swojego ukochanego Dudziaczka. Postanowiła niezwłocznie pozbyć się Harrego. Zdanie zmieniła dopiero wtedy, gdy otrzymała wyjca. Jego treść była niezrozumiała dla reszty zgromadzonych, ale Petunia zbladła i rozkazała Harremu iść do swojego pokoju i tam pozostać. Zachowanie pani domu zdziwiło wszystkich, nawet młodego czarodzieja, ale nikt nie ośmielił się jej sprzeciwić.

Harry pozostał w swoim pokoju aż do chwili, gdy w domu przy Privet Drive pojawił się cały zastęp czarodziejów. Po Pottera przyszli: Szalonooki Moody, Remus Lupin, Dedalus Diggle, Nymphadora Tonks, Kingsley Shacklebolt, Elphias Doge, Emmeline Vance, Sturgis Podmore i Hestia Jones. Jak się okazało byli to członkowie Zakonu Feniksa, organizacji zrzeszającej przeciwników Voldemorta. Aż tylu dorosłych i bardzo zdolnych czarodziejów miało czuwać nad bezpiecznym przelotem Harrego Pottera do siedziby głównej wspomnianej wcześniej organizacji.

Okazało się, że znajduje się ona w Londynie przy ulicy Grimmauld Place pod numerem 12. Harry był ogromnie zdziwiony, gdy zorientował się, że dom jest ukryty przed wzrokiem wszystkich przechodniów - nawet osób magicznych. Tylko Ci, którzy należeli do Zakonu, wiedzieli gdzie i jak go szukać. Gdy Harry znalazł się wreszcie w jego wnętrzu, spotkała go miła niespodzianka. Okazało się, że w kwaterze czekają na niego: Syriusz, Hermiona, Ron i reszta rodziny Weasleyów. Brakowało jedynie Percyego. Okazało się, że syn, z którego Weasleyowie mogli być najbardziej dumni, pokłócił się z rodziną, bo nie wierzył, że jego szef może mieć coś wspólnego z powrotem Voldemorta.

Harry od Rona i Hermiony dowiedział się, że przez cały czas, gdy on przebywał u wujostwa, tutaj odbywały się tajne spotkania, w których niestety oni nie mogli brać udziału.

Dom, w którym znajdował się siedziba Zakonu Feniksa należał do rodziny Syriusza. Niestety, ojciec chrzestny Harrego nie był dumny ze swojego pochodzenia. W jego rodzinie było wielu zwolenników Voldemarta. Sam Syriusz został uznany za jej czarną owcę. Jego osobę usunięto nawet z drzewa genealogicznego rodziny. Harry odkrył też, że Syriusz jest spokrewniony z Malfoyami. Dom Blacków był ponury, ciemny, pełen kurzu i pajęczyn. Lecz najgorsze były portrety. Gdy tylko uwieczniona na nim postać na chwile się przebudzała, od razu w stronę gości leciał grad wyzwisk. Nieznośny był też stary skrzat opiekujący się domem. Jemu też nie podobały się hasła głoszone przez członków Zakonu Feniksa. Nikt z krewnych Syriusza nie był zadowolony z tego, na co został przeznaczony budynek. Mimo tych niedogodności, Harry czuł się tam wprost wyśmienicie. Wreszcie miał przy sobie przyjaciół i gdyby nie wisząca nad nim groźba wydalenia go ze szkoły, z pewnością uznałby ostatnie dni za wyjątkowo udane. Jego radosny nastrój zakłócały też artykuły z ,,Proroka Codziennego". Na ich podstawie można było wywnioskować, że nikt nie wierzy w powrót Voldemorta. Na łamach gazety szydzono też z Harrego i Dumbledorea, ten drugi stracił nawet posadę w magicznym sądzie.

12 sierpnia odbyło się przesłuchanie Harrego i innych świadków niedawnego zajścia na Privet Drive. Knot za wszelka cenę chciał doprowadzić do usunięcia młodego Pottera ze szkoły, ale na szczęście sąd postanowił inaczej. Harremu nie odebrano różdżki i we wrześniu mógł wrócić do Hogwartu.

Czas mijał szybko. Ostatnie dni sierpnia upłynęły trójce przyjaciół na przygotowaniach do szkoły. Okazało się też, że Gryffindor ma - nie jednego - lecz dwóch nowych Prefektów. Zostali nimi Ron i Hermiona. Harrego mocno zdziwiła ta wiadomość. Miał nadzieję, że to on zostanie Prefektem Gryffindoru.

Kolejne rozczarowanie przeżył już w pociągu do Hogwartu. Po raz pierwszy nie mógł podróżować ze swoimi przyjaciółmi. Ron i Hermiona musieli udać się do specjalnego wagonu, przeznaczonego dla Prefektów. Smutny i trochę zły Harry zaczął studiować magazyn "The Quibbler". Niestety nie był to najlepszy pomysł. Wypisywane w nim bzdury jeszcze bardziej rozsierdziły Pottera. Okazało się, że siedząca w przedziale Krukonka - Luna Lovegood, jest córka redaktora tejże gazety.

Gdy wreszcie dotarli do szkoły, Harrego spotkała kolejna niemiła niespodzianka. Do tej pory wydawało mu się, że pojazdy, którymi dostawali się z dworca pod wrota uczelni, są zaczarowane i nie ciągnie ich żadne zwierzę. Jednak tym razem ujrzał demoniczne, skrzydlate konie, zaprzęgnięte do ich bryczek. Okazało się, że zwierzęta te zawsze ciągną szkolne powozy, ale mogą je dojrzeć tylko ci, którzy na własne oczy widzieli śmierć innej osoby.

Już w samym Hogwarcie, trójką naszych przyjaciół uderzyły kolejne zmiany. Co prawda jak zwykle zaproszono ich na ucztę z okazji rozpoczęcia roku szkolnego, ale ceremonia przydziału nowych uczniów do ich domów tym razem była niezwykła. Wszystko za sprawą Tiary Przydziału, która niewiadomo czemu postanowiła zmienić swoja pieśń. W tym roku brzmiała ona wyjątkowo złowieszczo i zawierała wiele budzących niepokój przestróg.

Uczniowie zdążyli już przywyknąć do ciągłych zmian profesorów od Obrony Przed Czarną Magią, ale tym razem nowy nauczyciel tego przedmiotu zasiał w sercu Hermiony prawdziwą grozę. Sprytna dziewczyna od razu zorientowała się, że profesor Umbridge została przysłana przez Ministerstwo Magii. Nie trudno było się domyślić, że jej praca będzie polegała na kontrolowaniu całej szkoły, a zwłaszcza jej dyrektora i Harrego.

Nie było też Hagrida. Ulubiony nauczyciel - gajowy został wysłany z tajną misją. Tylko Dumbledore wiedział gdzie jest i co robi.

Kolejny dzień znowu nie należał do najlepszych. Rozpoczęły się lekcje i każdy z nauczycieli straszył uczniów SUM- ami, czyli egzaminami zdawanymi po piątym roku nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa. To od wyników tychże egzaminów miało zależeć czego młodzi czarodzieje będą się uczyć w kolejnych latach i jaki zawód będą mogli zdobyć. Snape jak zwykle dręczył Harrego na lekcji eliksirów, ale najkoszmarniejszą okazała się lekcja z prof. Umbridge. Wstrętna czarownica oznajmiła, że nie ma zamiaru uczyć uczniów praktycznych zaklęć, a jedynie wpoić im wiedzę teoretyczną. Takie rozwiązanie nie podobało się żadnemu z uczniów, ale tylko Harry miał odwagę głośno zaprotestować. Niestety zapłacił za to 50 punktami, które Umbridge odebrała Gryffindorowi i koniecznością odbycia kary.

Kara zadana przez profesor Umbridge tylko z pozoru przypominała zwykłą, szkolną nauczkę. Harry dostał zadanie polegające na stukrotnym napisaniu zdania: ,,Nie będę kłamać". Z pozoru nic trudnego, ale gdy tylko chłopiec przystąpił do jego realizacji, okazało się, że nowa nauczycielka jest wyjątkowo okrutna. Słowa pisane na kartce pojawiały się w postaci małych nacięć na dłoniach piszącego. Ranki szybko goiły się, ale nie zmieniało to faktu, że kara była wyjątkowo bolesna. Do tej pory żaden z uczących nie stosował kar cielesnych.

W przeciągu paru tygodni sytuacja niewiele się zmieniła. Nadal nie było Hagrida, a profesor Umbridge coraz bardziej gnębiła uczniów, zwłaszcza Harrego. Chłopiec nie mógł już tego znieść. Coraz bardziej doskwierała mu blizna i cierpiał z powodu braku wiadomości od Syriusza. Rozgoryczony Harry coraz częściej wdawał się w kłótnie z najbliższymi mu osobami Ronem i Hermioną.

Umbridge całymi dniami snuła się po szkolnych korytarzach, przysłuchiwała się rozmowom uczniów, wszystko kontrolowała. Jej władza jeszcze się zwiększyła, gdy Ministerstwo powołało nowy urząd Wielkiego Inkwizytora Hogwartu. Nie trudno się domyślić kto nim został. Od tego czasu Umbridge miała pełna kontrolę nie tylko nad uczniami, ale też nad pozostałymi profesorami, a nawet nad samym dyrektorem. Teraz to jej zdanie było najważniejsze. Wszyscy musieli się podporządkować jej decyzjom, które z dnia na dzień stawały się coraz bardziej absurdalne. W szkole nie dało się już normalnie funkcjonować.

Ulubione niegdyś przez Harrego zajęcia Obrony Przed Czarną Magią, stały się teraz najnudniejszymi lekcjami. Harry, Ron i Hermiona zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie tylko zawisła nad nimi groźba nie zaliczenia SUM -ów, ale istniało też realne zagrożenie ich życia. Przyjaciele wierzyli Harremu i obawiali się ataku Voldemorta. Wiedzieli, że tylko doskonale opanowane praktyczne umiejętności dadzą im jakiekolwiek szanse na ocalenie życia, jeżeli doszłoby do potyczki z potężnym czarodziejem. W tym celu postanowili zorganizować własne lekcje Obrony Przed Czarna Magią. Wiedzieli, że żaden z profesorów nie może im pomóc, więc postanowili iż nauczycielem będzie ten z nich, kto ma największe doświadczenie w tej kwestii. Wybór padł więc na Harrego. Zorganizowano pierwsze tajne spotkanie dla zainteresowanych osób. Oczywiście było ono ściśle tajne i dopuszczono do niego tylko zaufanych uczniów. Niewiadomo skąd, ale Umbridge musiała się jednak o wszystkim dowiedzieć. Już następnego dnia pojawił się dekret zabraniający organizowania jakichkolwiek grup pozalekcyjnych. Karą za złamanie rozkazu miało być natychmiastowe wyrzucenie ze szkoły. Mimo to niektórzy uczniowie postanowili zaryzykować i stworzyć tzw. Armie Dumbledorea. Jej członkami zostali uczniowie, którzy chcieli podciągnąć się z przedmiotu, a jednocześnie byli gotowi walczyć po stronie Dyrektora, gdyby zaistniała taka konieczność.

Największym problemem było zorganizowanie odpowiedniego miejsca do prowadzenia zajęć. Musiało to być pomieszczenie do którego rzadko ktoś zagląda, a przy tym odpowiednio przystosowane do trudnych i ryzykownych ćwiczeń. Nieoczekiwanie pomocnym okazał się Zgredek. Wiedział on o tajemniczym pokoju, który przybiera formę takiego pomieszczenia, jakie jest w danej chwili potrzebne. O magicznej sali wiedziało niewiele osób, a kiedy trafili tam członkowie Armii Dumbledorea, pomieszczenie zmieniło się we wprost wymarzoną klasę do ćwiczenia zaklęć obronnych.

Na treningach regularnie pojawiała się jedna z Krukonek Cho Chang. Dziewczyna była bardzo ładna i od dawna podobała się Harremu. Nie miał jednak śmiałości porozmawiać z nią. Cho była kiedyś dziewczyną Cedrska i Harry bał się, że jak tylko zostaną sami, młoda czarownica zacznie robić mu wyrzuty i oskarżać o śmierć narzeczonego. Nic takiego się nie stało. Wprost przeciwnie, okazało się, że i Cho podoba się Harry i gdy zostali sam na sam, zamiast zaatakować go - pocałowała Pottera. Od tej chwili wszyscy sądzili, że Potter i Cho są parą, ale sprawa wcale nie była taka prosta. Harry nie zachowywał się tak, jakby chciała tego Cho. Ciągle przebywał ze swoimi przyjaciółmi, a dla dziewczyny miał mało czasu. Dodatkowo w nic jej nie wtajemniczał. Nadal powierniczką wszelkich tajemnic pozostawała Hermiona. Cho była okropnie o nią zazdrosna. W końcu i Harry i Cho nie wytrzymali. W kilka miesięcy później, w walentynki, pokłócili się i zakończyli swój dziwny związek.

Niekorzystne zmiany nie ominęły również boiska Quidditcha. Drużyna Gryfonów musiała poszukać nowego obrońcy. Nieoczekiwanie został nim Ron. Niestety w pierwszym meczu nie poszło mu najlepiej. Gryfoni walczyli ze Ślizgonami i rudowłosy przyjaciel Harrego nie wytrzymał napięcia. Kilkakrotnie przepuścił kafla i tym samym naraził się na drwiny ze strony przeciwników. Malfoy i jego kolesie ułożyli nawet specjalną piosenkę, w której ośmieszali nowego zawodnika Gryfonów. Nucąc ją chcieli sprowokować Pottera i Weasleya, niestety udało im się to. Pewnego razu Harry nie wytrzymał i rzucił się na przeciwników. Światkiem całego zajścia była profesor Umbridge, która z miejsca wymierzyła karę. Tym razem był to zakaz gry w Quidditcha nałożony na Harrego. Miał on obowiązywać tak długo, jak długo Umbridge pełni funkcję Wielkiego Inkwizytora. Na pozycji szukającego zastąpiła Harrego Ginny. Niestety nie był to koniec zmian w szeregach Gryfonów. Boisko musieli na stałe opuścić również bracia Rona - bliźniacy Fred i George. W ten sposób niepokonana kiedyś drużyna Gryfonów prawie całkowicie się rozpadła.

Jedynym pozytywnym wydarzeniem z ostatnich dni był powrót Hagrida. Co prawda wrócił okropnie poraniony, ale najważniejsze było to, że żył i był z powrotem w Hogwarcie. Teraz mógł wyjawić Harremu, Ronowi i Hermionie przyczynę swojej nieobecności. Okazało się, że Hagrid jako krewniak olbrzymów dostał specjalne zadanie. Miał dotrzeć do krainy swoich przodków ze strony matki i poprosić ich o pomoc dla Dumbledorea. Niestety jego misja nie powiodła się.

Harrego od jakiegoś czasu dręczyły coraz bardziej przerażające koszmary. Często śnił mu się Voldemort. Najbardziej przestraszył go jednak sen dotyczący pana Weasleya. Chłopcu śniło się, że jest wężem, który atakuje ojca Rona. Gdy tylko Harry się przebudził, pobiegł do Dumbledorea. Niestety, tak ja przypuszczał, nie był to tylko koszmarny sen, a coś w rodzaju wizji. Ojciec Rona rzeczywiście tej nocy został zaatakowany przez węża. Nie zginął, ale jego stan był na tyle poważny, że musiał na jakiś czas pozostać w szpitalu św. Munga.

Minęła połowa roku szkolnego i niestety nic nie zapowiadało zmiany na lepsze. Nerwowa atmosfera wpływała na wszystkich, nawet na trójkę wiernych przyjaciół. Między Ronem , Hermioną i Harrym coraz częściej dochodziło do sprzeczek. Harry nie chciał obciążać przyjaciół wszystkimi swoimi tajemnicami, a oni mieli mu za złe, że coś ukrywa. Na domiar złego Harrego coraz częściej dręczyły sny, w których był Voldemortem. Ich scenariusz był zawsze bardzo podobny. Harry - Voldemort przemierzał nieznane mu korytarze Ministerstwa Magii i czegoś szukał. Kiedy chłopiec wreszcie zwierzył się Dyrektorowi ze swoich wizji, Dambledore od razu kazał chłopcu ćwiczyć trudną sztukę zamykania własnego umysłu. Dzięki tej umiejętności nikt z zewnątrz nie mógłby sterować myślami Harrego. Niestety nauczycielem Pottera stał się Snape. Lekcje były dla Harrego kolejnym koszmarem, a do tego nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Chłopiec miewał coraz gorsze i zarazem coraz bardziej realistyczne sny.

Groźne wydarzenia miały też miejsce poza murami Hogwarrtu. Okazało się, że z Azkabanu uciekło wielu śmierciożerców. Niestety zbyt mało osób wierzyło w powrót Voldemorta. Ministerstwo nadal utrzymywało, że nic takiego nie miało miejsca, a gazety przedstawiały zwolenników tej teorii w wyjątkowo niekorzystnym świetle. Przyjaciele Harrego postanowili to zmienić. Na własną rękę zorganizowali wywiad dla gazety The Quibbler. Harry po raz pierwszy miał okazje przedstawić na łamach prasy swoją wersję historii, która miała miejsce w zeszłym roku podczas finału Turnieju Trójmagicznego. Dzięki temu więcej osób zaczęło wierzyć młodemu Potterowi. Oczywiście po tym incydencie Umbridge zakazała czytania Quibblera na terenie Hogwartu.

Spór pomiędzy Wielkim Inkwizytorem a uczniami szkoły z każdym dniem przybierał na sile. Udręczeni coraz to nowymi zakazami ni nakazami wychowankowie Szkoły Magii i Czarodziejstwa, zorganizowali prawdziwy ruch oporu. Najaktywniejszymi działaczami stali się w nim bracia Rona - Fred i George. Bliźniacy tak aktywnie walczyli z Inkwizytorem, że, nie mając już innego wyjścia, w końcu musieli uciekać ze szkoły.

Któregoś dnia Umbridge wpadła na tajna lekcje Obrony Przed Czarną Magią. Uczniowie Harrego i on sam uratowali się tylko dzięki szybkiej interwencji Dyrektora. Albus Dumbledore zapewnił Inkwizytora, ze nie jest to tajna organizacja uczniowska, lecz jego prywatna armia. W ten sposób uratował podopiecznych przed wyrzuceniem ze szkoły, ale sam przepłacił to stanowiskiem. Został odwołany z funkcji dyrektora i musiał uciekać przed Ministerstwem.

Hogwart bez swojego dyrektora był wyjątkowo nieprzyjaznym miejscem. Umbridge miała już nieograniczona kontrole nad wszystkim i wszystkimi. Z przywileju tego korzystała na każdym kroku. W tych dniach Harry odkrył też wyjątkowo nieprzyjemną tajemnicę. W myślodsiewni - specjalnym urządzeniu do zamykania nieprzyjemnych wspomnień - Harry zobaczył scenę, która rzuciła nowe światło na Snapa. Zobaczył swojego profesora sprzed wielu lat. Tak jak on był uczniem Hogwartu, ale w niczym nie przypominał dumnego i pewnego siebie nauczyciela, jakim stał się teraz. Kiedyś był zakompleksionym, trochę niezdarnym chłopcem. Najgorsze było to, że osoby, które Harry uważał za wzory godne naśladowania (jego ojciec James Potter i chrzestny Syriusz Black), należały do najgorszych dręczycieli Severusa Snapea. Ich zachowanie było okropne. Harry po raz pierwszy szczerze współczuł profesorowi od eliksirów.

Na jaw wyszła też inna tajemnica. Okazało się, że Hagrid nie powrócił ze swojej misji sam. U Olbrzymów odnalazł swojego przyrodniego brata Graupa. Hagrid i Graup mięli wspólna matkę, ale w przeciwieństwie do gajowego, jego brat był pełnowymiarowym olbrzymem. Hagrid poprosił Harrego i Hermionę o to, by podszkolili jego brata w angielskim i innych potrzebnych mu w świecie ludzi umiejętnościach. Przyjaciele byli początkowo przerażeni pomysłem Hagrida, ale szybko przekonali się, że Graup jest naprawdę wdzięcznym uczniem. Szczególnie polubiła go Hermiona.

Nastał czas egzaminów. Tak jak zapowiadano były one trudne i męczące, ale cała trojka głównych bohaterów poradziła sobie z zadaniami wyznaczonymi im przez zewnętrznych egzaminatorów.

Niestety radość Harrego z zaliczenia SUM - ów nie trwała długo. Chłopca dopadła kolejna przerażająca wizja. Śniło mu się, że widzi Syriusza walczącego z Voldemortem na korytarzach Ministerstwa Magii. Obawiając się, że i tym razem może być to prawdą Harry postanowił za wszelka cenę skontaktować się z Syriuszem i upewnić się, że jest bezpieczny w siedzibie Zakonu Feniksa. Niestety, aby tego dokonać musiał skorzystać z jedynego niekontrolowanego łącza. Był nim kominek w salonie Umbridge. Niebezpieczna misja nie powiodła się. Pani Inkwizytor nakryła Harrego i chłopiec zmuszony był uciec się do kłamstwa. Potter stwierdził, że próbował skomunikować się z Dumbledorem ukrywającym się w Zakazanym Lesie. Umbridge nabrała się na to i zażądała, aby natychmiast zaprowadzono ją w miejsce ukrycia dyrektora. Hermiona chętnie zajęła się wykonaniem polecenia. Wyprowadziła profesorkę w odległe części zakazanego Lasu i uciekła, pozostawiając Umbridge na pastwę wściekłych na nią centaurów i zaprzyjaźnionego z Hermioną olbrzyma.

Niestety pozbycie się Umbridge nie załatwiło wszystkich problemów. Do domowego skrzata Blacków, Harry dowiedział się, że Syriusz opuścił bezpieczne schronienie. Chłopiec bez zastanowienia ruszył na pomoc ojcu chrzestnemu. Oczywiście Ron i Hermina nie mięli zamiaru pozwolić Harremu na samotną walkę i ruszyli za nim. Do całego orszaku dołączyli się jeszcze Ginny, Luna i Neville. Tym sposobem, przez kominek w salonie Inkwizytora, szóstka uczniów opuściła Hogwart i udała się do Ministerstwa Magii.

Okazało się, że tajemnicze korytarze to Departament Tajemnic. Kiedy przyjaciele znaleźli się tu, trafili do bardzo dziwnego pomieszczenia. Było ono wypełnione regałami, na których stały dziwne szklane kule. Na każdej z nich napisane było czyjeś imię. Okazało się, że są to przepowiednie. Jedna z nich dotyczyła Harrego. Gdy tylko chłopiec ściągnął ja z półki, pojawili się pomocnicy Voldemorta. Teraz wszystko stało się jasne. Przepowiednie mógł wziąć z regału tylko ten, kogo ona dotyczyła. Voldemort wiedział, że nie będzie mógł niepostrzeżenie przedrzeć się do Ministerstwa Magii i postanowił wykorzystać Harrego. W tym celu zaimprowizował walkę pomiędzy nim a Syriuszem, zwabił Pottera do Departamentu Tajemnic i skłonił go do zabrania przepowiedni. Teraz zwolennicy złego czarodzieja mięli odebrać chłopcu szklaną kulę i dostarczyć ją swemu panu.

Nawet tak zdolni uczniowie jak Harry i jego przyjaciele nie mięli szans na pokonanie dorosłych magów. Sprawa wyglądała beznadziejnie, ale na szczęście w porę pojawili się członkowie Zakonu Feniksa z Dumbledorem na czele. Walka była zacięta. Szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na drugą stronę. Kiedy wreszcie zwycięstwo Zakonu Feniksa było bardzo blisko, doszło do tragedii. Jedna z śmierciożerczyń zdołała zabić Syriusza. Scenę widział Harry. Zrozpaczony rzucił się na czarownicę, ale nic nie mógł już zrobić. Najbliższa mu osoba odeszła na zawsze.

Kiedy upadek śmierciożerców był już tylko kwestią minut, do akcji wkroczył sam Voldemort. Teraz już nikt nie mógł mieć wątpliwości, że okrutny czarodziej powrócił. Voldemort ponownie chciał zabić Harrego, ale na szczęście chłopca uratował Dumbledore i zbliżający się Aurorzy Ministerstwa. Wiedząc, że sobie nie poradzi, Voldemort uciekł.

Podczas walki proroctwo zostało zniszczone, ale wreszcie już nikt nie mógł kwestionować prawdomówności Harrego. Tej nocy wiele osób na własne oczy widziało odrodzonego, potężnego czarodzieja. Niestety tej nocy Harry Potter stracił coś więcej niż szansę podglądnięcia przyszłości. Stracił Syriusza.

Po tej pełnej wrażeń nocy wszystko wróciło do normy. Knot wreszcie uwierzył Dumbledorowi i cofnął swoją decyzję dotyczącą jego odwołania z funkcji dyrektora. Zlikwidował też urząd Inkwizytora i odebrał Umbridge wszelkie prawa do zarządzania szkołą.

Dumbledore wezwał do siebie Harrego i przeprowadził z nim poważną rozmowę. Wyjaśnił mu dlaczego Voldemort zagraża nie tylko jemu, ale również Nevillowi. Wytłumaczył, czemu potężny czarodziej obawiał się małego chłopca i za wszelką cenę chciał go zabić. Harry nie chciał wracać na wakacje do wujostwa, ale dyrektor wyjawił przed nim jeszcze jedną tajemnicę. Chłopiec był bezpieczny na Privet Drive jak nigdzie indziej. Broniła go krew ciotki, ta sama która płynęła w żyłach matki Harrego.

Tuż przed wyjazdem uczniów do domu na wakacje ,,Prorok Codzienny" wydrukował artykuł, w którym oficjalnie potwierdzono pojawienie się Voldemorta i odwołano wszystkie wcześniejsze kłamstwa dotyczące Harrego i dyrektora.

W pociągu Harry dowiedział się, że Cho ma nowego narzeczonego. Wiadomość ta nie zasmuciła jednak chłopca. Widocznie Krukonka nie zawładnęła sercem młodego Pottera.