Walery Przyborowski pisał swą książkę w czasach zaborów, gdy cenzura zabraniała mówić wprost o realnej sytuacji Polski. Jak Sienkiewicz zatem, posłużył się kostiumem historycznym, by pokazać jak ciężki jest czas zniewolenia kraju przez wrogów. Szwedzi w Warszawie rozgrywają się bowiem w wieku XVII.

ROZDZIAŁ I - W którym jest opowiedziane, jak przekupka Maciejowa pokonała trzech żołdaków szwedzkich

O zachodzie słońca, w czerwcowy wieczór spotykają się dwaj przyjaciele, Kacper - pracujący w ratuszu i Kazik Ginter, syn wdowy po rajcy miejskim, u której wynajmuje kwaterę szwedzki lejtnant, zatruwając swym gospodarzom życie ciągle nowymi zachciankami. Kazika bardzo irytuje rozpasanie i samowola okupujących stolicę Szwedów, Kacper się przyzwyczaił i zachowuje pogodę ducha. 

Chłopcy umawiają się na spotkanie u rajcy, pana Rafałowicza, na ulicy Św. Marcina, w kamienicy Sebastiana, cyrulika. Tymczasem handlującą przekupkę, wdowę po szewcu, panią Maciejową, zaczepiają jak inne kumoszki pijani szwedzcy żołdacy, którzy wywracają kramiki. Krewka Maciejowa zdziela jednego ze Szwedów garnkiem z barszczem, kalecząc go i oblewając zupą, i wdaje się z nimi w walną potyczkę, srodze ich kalecząc orężem, jaki wpadnie w jej ręce. 

Przed klęską ratuje ją pomoc Kazika oraz uradowanych obrotem sprawy mieszczan. Ront rozgania gapiów, do kordegardy zostają wzięci zarówno poturbowani pijacy, jak i Maciejowa.

ROZDZIAŁ II - W którym Kazik zapoznaje się w przykry sposób z piernikami pani Maciejowej

Po uwinięciu się z przysługą dla matki, Kazik pędzi na spotkanie z Kacprem. Po drodze spotyka jednak lamentującego Maćka Dratewkę, syna kumoszki zabranej przez straż. Chłopak usiłuje zebrać coś z rozrzuconego kramiku matki, ale jest to ciężkie zadanie, zwłaszcza że mało jest w stanie dokonać pośród ciągłego płaczu. 

Kazik pomaga mu, ostro poganiając marudera i chłopcy zapakowawszy, ile się dało w wielki kosz, biegną do pana Rafałowicza. Po drodze Maciek zatrzymuje się tak raptownie, że Kazik wpada do kosza i brudzi twarz piernikami.

ROZDZIAŁ III - W którym pani Hipolitowa występuje na scenę 

Pan Rafałowicz, u którego spotykają się chłopcy, ma kucharkę, panią Hipolitową, która czyni sporo ceremonii przed wpuszczeniem Maćka z Kazikiem. Pełna podejrzliwości zostawia ich jednak z panem Rafałowiczem oraz Kacprem podając podpiwek.

ROZDZIAŁ IV 0 Jako Kacperek obrzydzenia dostaje na myśl o postępku pana Gizy

Kacper opowiada o wizycie w ratuszu, u swego krewniaka, pana Gizy, fałszywego zakonnika, który okazuje się mieć przy sobie list od samego Jana Kazimierza, nakazujący wysłuchać osobistego poselstwa posłańca. Posłaniec, czyli tak naprawdę Seweryn z Żurawińca Boskiego, rotmistrz chorągwi pancernej, oznajmia wiadomość o rychłym szturmie króla polskiego w celu odbicia miasta, co mieszczanie mają ułatwić zbrojąc się po cichu oraz otwierając bramy miasta. 

Tchórzliwy pan Giza, ku pogardzie swego młodego krewniaka oraz posła, zaczyna się wykręcać i kluczyć. Poseł opuszcza ratusz zagniewany, a burmistrz udaje się do domu, by chorować do czasu rozwiązania sprawy. Na tym kończy się opowieść Kacpra. Pan Rafałowicz duma chwilę, a potem postanawia wtajemniczyć chłopców w jakiś swój tajny plan.

ROZDZIAŁ V - W którym jest nieco o tajemnicy, o architekcie Ascolim i śpiochu Maćku

Po uzyskaniu od Kacpra i Kazika przysięgi, że zachowają tajemnicę, pan Rafałowicz opowiada im historię sięgającą czasów Zygmunta III, kiedy to w mieście działał zdolny architekt włoski, Silvio Ascoli, będący zresztą szwagrem pana Rafałowicza. Szwagier ów zostawił mu w spadku swą kamienicę oraz tajemniczy plan Warszawy z czerwoną linią biegnącą od kamieniczki Ascolego do zamku. Opowieść przerywa spadnięcie śpiącego Maćka z ławy.

ROZDZIAŁ VI - W którym jest mowa o tajemnicy mistrza Ascolego

Po wyrzuceniu Maćka do kuchni, pan Rafałowicz podejmuje opowieść o tym, jak po śmierci krewniaka z Włoch mozolnie rozwiązywał pozostawioną przez niego tajemnicę, która w ostatecznym kształcie oznaczała obecność pod miastem podziemnego przejścia łączącego jego kamienicę z pałacem królewskim. 

Może to być bardo fortunny zbieg okoliczności wobec perspektywy odbijania miasta przez Jana Kazimierza, jednak stan podziemi najpierw trzeba zbadać, gdyż mogą okazać się śmiertelną pułapką. Pan Rafałowicz oraz chłopcy postanawiają to uczynić, gdy właściwe oświetlenia słońca wskaże wejście, co będzie miało miejsce za dwa dni.

ROZDZIAŁ VII - W którym Maciek wydobywa z kołnierz talary i opowiada o piwie wareckim

Przygotowania do wyprawy pochłaniają nie tylko czas, ale i pieniądze, których Kazik nie ma. Ma za to je Maciek, który zostaje dopuszczony do tajemnicy, gdyż większa liczba osób gwarantuje większe bezpieczeństwo. Maciek zapewniony, że wyprawa daje szansę na uwolnienie jego matki, z ochotą wydobywa ukryte w kołnierzu piętnaście talarów. 

Kacper i Kazik wydostaną się z miasta do kamienicy pana Rafałowicza za oficjalną zgodą, którą on wcześniej załatwił. Maciek zaś skorzysta z dziury w murze, którą wymykał się wcześniej podczas wypraw na piwo.

ROZDZIAŁ VIII - W którym Maciek opowiada, jak zakłuł szpadą Szweda 

Panu Rafałowiczowi, Kacprowi oraz Kazikowi udaje się bezpiecznie wyjść za miasto. Maciek wymyka się przez swą dziurę, ale musi poradzić sobie ze Szwedem, który tam się niespodziewanie pojawił, w efekcie czego go zabija. Ta nowina nie cieszy pana Rafałowicza, ale Maciek Szweda ukrył i nie można już nic z tym więcej zrobić. Towarzysze zaczynają mozolną robotę z rozbijaniem muru i wreszcie w południe korytarz zostaje otwarty.

ROZDZIAŁ IX - Jako Msciek przekonany jest, że w podziemiu sam Lucyper do przedrzeźnia

Po wpuszczeniu do lochu odpowiedniej ilości powietrza i zamaskowaniu otworu obrazem, śmiałkowie schodzą stromymi schodami do lochu. Każdy szept rozlega się tutaj złowrogim echem, dlatego Maciek jest przekonany, ze przedrzeźnia go sam Lucyper. Powoli jednak wszyscy nabierają otuchy i przygoda Maćka, który wykłada się prosto w błoto i cały nim brudzi, wywołuje nawet w nim samym śmiech.

ROZDZIAŁ X - W którym jest trochę o szczurach, trochę o Szwedach i o opończy Maćkowej

Chwila pełna grozy następuje, gdy bohaterów nieoczekiwanie opadają wielkie stada szczurów. Ponieważ szczególnie wabi je Maciek z tobołkiem pełnym kiełbasy z czosnkiem, on robi straszny hałas, co jest na tyle niefortunne, że bohaterowie znajdują się akurat pod basztą szwedzką. Wkrótce otwiera się wejście do lochu i zaintrygowani Szwedzi zaglądają do środka, a ich oczom ukazuje się opończa porzucona przez uciekającego z towarzyszami Maćka.

ROZDZIAŁ XI - Jako Maciek nabiera przekonania, że mu się do brzucha szczur dostał

Ponieważ trwającym w znieruchomieniu bohaterom szczury tak dają się we znaki, że grozi im śmierć z paszczy żarłocznych gryzoni, ruszają do przodu w zupełnych ciemnościach drwiąc z Maćka, który jest przekonany, że szczur wgryzł mu się do wnętrza. Żarty ucina pełen grozy widok świateł płonących za nimi w ciemnościach.

ROZDZIAŁ XII - Jako czterej peregrynanci przekonani byli, że umarli

Tajemnicze światła gonią w szybkim tempie bohaterów, którzy nie mogą pojąć fenomenu tak szybkiej pogoni, bo teren jest coraz trudniejszy do przebycia. Wreszcie rozlega się świst kuli, która uderza w mur, a potem nagle znajdujące się za nimi sklepienie zawala się i oddziela bohaterów od pogoni. Szok jest tak wielki, że wszyscy tracą przytomność. Pierwszy przytomnieje Maciek, potem Kacper.

ROZDZIAŁ XIII - W którym Maciek postał się niespodziewanie w objęcia kościotrupa

Odzyskawszy siły cała czwórka rusza do przodu, wiedząc jednak, że nie ma już możliwości cofnięcia się. Powietrze robi się coraz gorsze, a w miejscu, gdzie plan oznaczony jest tajemniczym krzyżykiem, ukazują się bohaterom zaryglowane solidne z pozoru drzwi żelazne. Na szczęście są na tyle zniszczone przez rdzę, że dają się porąbać, a nagły wyłom w nich powoduje, że wpada tam z impetem Maciek. 

Słychać jeszcze jego wrzask z głębi: Śmierć, śmierć, laboga... śmierć mnie dusi!- bohaterowie ruszają mu na pomoc, pierwszy pan Rafałowicz, który cofa się ze zgrozą. Maciek spoczywa w ramionach szkieletu

ROZDZIAŁ XIV - Jako Maciek, ujrzawszy śmierć z kosą, - omdlał i cc potem nastąpiło

Pierwszy zimną krew odzyskuje Kacper, który rusza Maćkowi na pomoc, wołając towarzyszy. Szkielet okazuje się należeć do więzionego kiedyś człowieka, który tu zmarł. Docucenie Maćka zawdzięczają tylko przedniemu węgrzynowi, który niesie ze sobą pan Rafałowicz. 

Loch, jak się okazuje, ma wyjście i to na dodatek oznaczone przez Ascolego własnym pismem oraz zaopatrzone w klucz. Nim bohaterowie opuszczają złowrogie miejsce, pan Rafałowicz zarządza pochowanie zmarłego. Chłopcy czynią to posłusznie, oznaczając na ścianie miejsce pochówku krzyżem i napisem A.D. 1656.

ROZDZIAŁ XV - W którym jest nieco o nietoperzach i o zamkniętej ze wszech stron piwnicy

Podążając dalej, bohaterowie trafiają na obszerną wnękę, w której zaskakują ich roje nietoperzy. One to upewniają ich, że wnęka musi mieć wyjście, choć pozornie ją zamurowano. Okazuje się, że rzeczywiście jest ono dostępne, ale tylko dla nietoperzy, tak bardzo jest wąskie. Konieczne jest wyrąbanie go w celu powiększenia, co kończy się efektem tak złowrogim, że zajrzawszy, Kacper się wzdraga.

ROZDZIAŁ XVI - W którym Maciek wśród szkieletów i trumien ujrzał czarnego diabła

Ponieważ znajdując się pod kościołem, bohaterowie mogą spodziewać się cmentarzyska, widok trumien i mnóstwa szkieletów nie powinien robić na nich wrażenia, ale jednak doznanie jest tak mocne, że trudno się z nim uporać. Jedynie Maciek śmiało rusza do przodu wiedziony zawodowym zainteresowaniem obuwiem zmarłych, które w niektórych przypadkach zachowało się w świetnym stanie. 

Na szczęście otuchy dodaje im wyryta przez Ascolego strzała wskazująca kierunek, dzięki której śmielej ruszają do przodu. Wtedy nagle otwierają się drzwi i czarno ubrany człowiek w kapturze zaczyna na ich widok wrzeszczeć przerażony, po czym ucieka wziąwszy ich za zmartwychwstałych nieboszczyków. 

Szybko, by nie wyprowadzić go z błędu, bohaterowie umykają, prowadzeni w kłopotliwym labiryncie strzałami Ascolego. Tylko Maciek jest przekonany, że nie był to człowiek, a sam szatan, który umknął przerażony prawym chrześcijaństwem bohaterów.

ROZDZIAŁ XVII - W którym nowa osoba, pan Żórawski jest przekonany, że diabeł przybrał na się postawę pana Rafałowicza

Znajdują się już bardzo blisko celu, korytarz zaopatrzony jest w zakratowane okienka, które wpuszczają światło i powietrze. Ostatnią przeszkodą, na którą trafiają, jest ściana z desek, zaopatrzona jednak w szpary na tyle wielkie, że pan Rafałowicz dostrzega przez nie burgrabię zamkowego Żórawskiego, swego znajomka. 

Zagaduje go, jednak ten nie daje wiary, że ma do czynienia z prawdziwym Mikołajem Rafałowiczem, przekonany jest raczej, że to diabelskie sztuczki wypróbowujące jego lojalność wobec króla szwedzkiego. W efekcie rozmowy Maciek dowiaduje się, że obok siedzi jego matka, która ma być wzięta na tortury następnego dnia. To go tak wzburza, że z pomocą chłopców wyburza ścianę.

ROZDZIAŁ XVIII - W którym Maciek jeszcze jednego Szweda wyprawia na tamten świat

Pan Żórawski zostaje uwolniony, zdradzając wcześniej istotną informację, że loch dalej prowadzi do Wisły. Gdy bohaterowie rozmawiają o tym, co zrobią dalej, nagle w drzwiach staje Frytjof, strażnik więzienny, niosący dzienną rację żywności. Maciek zrywa się gwałtownie i przeszywa Szweda rapierem, zdobytym wcześniej na Szwedzie zabitym przy dziurze, którą wymykał się z miasta.

ROZDZIAŁ XIX - W którym jest nieco o panu Żórawskim, o płaszczu białym Maćka i o generale Wittenbergu

Dalszym etapem peregrynacji bohaterów ma być uwolnienie kramarki Maciejowej, bez czego Maciek nie wyobraża sobie misji. Jednak by ją wydobyć, trzeba ukraść klucze spod poduszki zaufanego adiutanta Wittenberga, pana Manderstorna. 

Ma to zrobić Maciek, który tuż przed wkroczeniem do pana Żurawskiego zgarnął leżącą po drodze wielką białą opończę. Planuje w niej straszyć jak duch, co według Żurawskiego ma spore szanse powodzenia, bo samego generała szwedzkiego nawiedzają tu złe duchy i mary.

ROZDZIAŁ XX - Jako Maciek został białą marą i co z tego wynikło

Tym razem prowadzi ich pan Żurawski, który najpierw sprytnie ukrył ciało Frytjofa. Lochy zamkowe nie mają dla burgrabiego zamkowego tajemnic, gdyż jeszcze jego ojciec pełnił taką funkcję i przekazał synowi całą swą wiedzę. Idąc mogą w pewnym momencie swobodnie już spoglądać na zewnątrz i widzą obozowisko Jana Kazimierza, który nadciągnął pod Warszawę. 

Postanawiają rozdzielić się - Kazik ma szybko popłynąć przez Wisłę do króla i przekazać mu wiadomość o lochu. Reszta zaś ma uwolnić Maciejową. Tymczasem Maciek rusza z panem Żurawskim zdobyć klucz, przedtem odpowiednio ucharakteryzowany i przybrany w białą opończę.

ROZDZIAŁ XXI - Jako Maciek, zdobywszy klucze, obudził pana Manderstornę

Maciek wędruje za panem Żurawskim, który wreszcie wskazuje mu drzwi wiodące do sypialni Wittenberga, poprzedzoną komnatą jego adiutanta, pana Manderstorna, posiadającego klucze do celi Maciejowej. Maciek rusza, długo mocuje się z wydobyciem spod ciężkiej głowy Szweda cennego pęku kluczy, w końcu się jednak udaje. 

Powoli wycofuje się, teraz dopiero uczuwszy strach i nie zauważa stojącego ogromnego krzesła, które zwala się z ogromnym hukiem. Przerażony Szwed przebudza się i ujrzawszy złowrogą postać w bieli, ucieka ze straszliwym krzykiem.

ROZDZIAŁ XXII - W którym Maciek twierdzi, że Kazik Ginter jest głupim chłopakiem

Przybyły z kluczami Maciek wzbudza rozczulenie w panu Żurawskim, poruszonym dobrym sercem chłopaka przez cały czas zatroskanego o matkę. Natomiast sama przekupka widząc syna, który zjawia się, by ją uwolnić, głównie jest zdumiona i nawet nieco zirytowana. Tusza i chore nogi przeszkadzają jej w szybkiej ucieczce, ale niesiona chwilami niemal przez Maćka, zjawia się razem z nim i panem Żurawskim w pomieszczeniu, gdzie czekają pan Rafałowicz z Kacprem i Kazikiem. 

Wszyscy razem wędrują dalej ku wyjściu nad Wisłę, Maciek wyśmiewa po drodze Kazika, który według niego naiwnie liczy na wpuszczenie go przed oblicze samego króla.

ROZDZIAŁ XXIII - W którym Kazik Ginter puszcza się na wątłym czółnie do obozu polskiego

Szczęśliwie uniknąwszy straży, wędrowcy dłuższy czas naciskają napotkanego rybaka z czółnem, by dał się namówić na przewiezienie Kazika przez rzekę, czemu on bardzo się opiera, zdradzając m.in. że do króla Kazik już nie dotrze, bo się przeniósł z wojskami dalej, jest szansa jedynie na spotkanie hetmana Czarnieckiego. Uradowany i tą perspektywą Kazik wyrusza, żegnany z rozrzewnieniem przez przyjaciół, którzy czekać mają w domu pana Rafałowicza.

ROZDZIAŁ XXIV - Jako Maciek został nazwany przez oberstlejtnanta Gizę gburem

Do kamieniczki, w której znużeni bohaterowie zasnęli kamiennym snem, zaczynają docierać odgłosy walki. Kacperek decyduje się poczynić wypad w celu orientacji i być może skierowania polskich wojsk do otworu prowadzącego do podziemi. Rzeczywiście szybko wpada z powrotem, nie sam, a z Kazikiem i dowodzącym oddziałem oberstlejtnantem Gizą. 

Pada szybka decyzja o wejściu w podziemia, by wydostać się niezasypanym fragmentem lochów pod basztą, która znajduje się przecież już na terenie miasta. Z wojskiem wyruszają wszyscy chłopcy oraz pan Rafałowicz. Pan Żurawski zostaje z przekupką w kamienicy rajcy. Pan Giza w podziemiach niejednokrotnie wyłożyłby się na ziemię, gdyby nie pomoc Maćka, który wszakże nie skąpi komentarzy o "niezgrabności pana generała". To tak obrusza tego ostatniego, że nazywa Maćka gburem. Docierają pod basztę zwaną Furtą Boczną. Są na miejscu.

ROZDZIAŁ XXV - Jako trzej kompanowie legli w bitwie ze Szwedami i co potem się stało

Drzwi baszty wydają się problemem, ale nie dla Maćka, który poprosiwszy o pomoc jednego z dragonów, wysadza je samym impetem natarcia swą posturą. To że spada w dół, ratuje mu życie, żołnierz za nim zostaje od razu rozsiekany przez Szwedów zauważających niebezpieczeństwo. Niezrażeni żołnierze, a z nimi Kazik i Kacper pną się po drabinach i ruszają do walki. 

Podczas dramatycznego boju wszyscy trzej przyjaciele zostają poważnie ranieni. Pierwszy otrzymuje cios w głowę Kacper, potem Maciek pada raniony kulą, wreszcie Kazik pada w starciu z potężnym, doświadczonym Szwedem. Odzyskuje przytomność dopiero po dwóch tygodniach, znajdując się w mieszkaniu pana Rafałowicza, gdzie znajdując się pod opieką pana Żurawskiego, Maciejowej i Hipolitowej, chłopcy dochodzą powoli do siebie. Miasto jest już uwolnione od Szwedów. 

Chłopcy nie liczą na nagrodę od króla i słusznie, Rzeczpospolita ma jeszcze wiele nowych trosk. Niemniej po latach miasto odwdzięcza się bohaterom; Kazik zostaje rajcą miejskim, Maciejowej miasto zrzuca się na wspaniały kram, Maciek ma imponujący warsztat szewski i się żeni oraz dorabia sporego majątku. Kacperek zostaje zaś prezydentem miasta.