Trudno podać definicję szczęścia. Każdy człowiek sam usiłuje określić, czym jest dla niego szczęście. Każdy człowiek jest również inny, jeśli chodzi o sposób i rodzaj uszczęśliwienia - ludzie po prostu cenią różne wartości. Niektórzy potrzebują od życia bardzo niewiele, inni zdają się być nienasyceni. Wszyscy dążymy do szczęścia i chcemy osiągnąć jak najwięcej i jak najszybciej. Dla nielicznych, szczególnych ludzi kluczem do szczęścia jest pomaganie innym. Czy pomoc innym ludziom może nas uszczęśliwiać? Uważam, że tak.

Od zawsze wiadomo, że człowiek czuje się szczęśliwy w towarzystwie drugiego człowieka. to dzięki drugiemu człowiekowi można znaleźć szczęście - wzajemną miłość, wierną przyjaźń. To właśnie druga osoba i wzajemne stosunki uszczęśliwiają, lecz czy to prawda, że "lepiej dawać, niż brać"? Czy to właśnie pomoc bliźniemu jest drogą do szczęścia?

Najsłynniejszym literackim i religijnym przykładem człowieka, który znalazł szczęście w pomaganiu innym jest święty Franciszek z Asyżu. Do historii przeszedł głównie dzięki zbiorowi pod tytułem "Kwiatki świętego Franciszka", zawierającym opowieści z XIV wieku na temat uczynków i cudów dokonywanych przez świętego. Święty jawi się jako osoba ciepła i optymistyczna. Zakonnik promieniuje wręcz dobrocią i pogodą ducha. Od czasu nawrócenia zajmował się pomocą innym i czerpał z tego szczęście. Żył pogodzony z sobą, światem i Bogiem. Pomagając innym sprawiał przyjemność sobie.

Współczesnymi spadkobiercami świętego Franciszka są różnego rodzaju wolontariusze. Osoby takie pomagają dzieciom, osobom starszym, zbierają także pieniądze i dary przeznaczone dla biednych i chorych. W zamian oczekują tylko dobrego słowa i satysfakcji, że mogli pomóc. Zgłaszając się do wolontariatu robią to z własnej i nieprzymuszonej woli i z pomagania innym czerpią szczęście.

W tym roku odbył się kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To wydarzenie i związana z nim organizacja jest dziełem Jerzego Owsiaka. Jest on przykładem człowieka czerpiącego przyjemność z pracy dla słabych i chorych. Jest tylko skromnym człowiekiem, ale dzięki pomysłowi pomógł wielu potrzebującym, zwłaszcza chorym nieuleczalnie dzieciom. Kiedy "orkiestra zaczęła grać", jej twórca jego życie zmieniło się nie do poznania. Stał się osobą publiczną i symbolem. Od kilkunastu lat Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra co rok i co rok zbiera więcej pieniędzy dla tych, którzy najbardziej ich potrzebują. Myślę, że będzie grała jeszcze nieraz.

Podsumowując uważam, że pomoc bliźnim może być drogą do osiągnięcia szczęścia. Powyższe przykłady dowodzą tego znakomicie. To prawda, że szczęście łatwo znaleźć w drugim człowieku, a najłatwiej - pomagając mu.