We współczesnej wersji baśni młodsza siostra chodziłaby do sklepu po ciężkie zakupy. Musiałaby wracać z nimi na piechotę, bo macocha nie dawałaby jej pieniędzy na bilet. Wróżka pokazałaby jej się w postaci staruszki obładowanej torbami. Poprosiłaby o pomoc w niesieniu ich. Starsza siostra zostałaby wysłana po jakiś drobny zakup. Spotkałaby elegancko ubraną panią, która poprosiłaby o zaniesienie siatki do samochodu.

  Młodsza siostra pomogłaby staruszce. W nagrodę dostałaby kartę do bankomatu, która działa w każdym bankomacie i zawsze można dzięki niej wyciągnąć tyle pieniędzy, ile się chce.

  Starsza siostra wyśmiałaby bogatą panią. Wróżka ukarałaby ją, przenosząc do szkoły z internatem dla dziewcząt. Musiałaby bardzo dużo się uczyć. Do tego w tej szkole wszystkie prace wykonywałyby uczennice, więc musiałaby prać, sprzątać, gotować i szyć.