Majątek i pochodzenie to dwa kryteria, które jeszcze do niedawna bardzo mocno wpływały na relacje międzyludzkie. Wydaje się zresztą, że dzisiaj także mają znaczenie, choć chyba nie aż tak fundamentalne, jak na przykład w XIX wieku.

Przykładem wpływu, jaki pieniądze i pochodzenie mają na relacje między ludźmi, jest historia Stanisława Wokulskiego. Bohater własną pracą i zawziętością, skrupulatnością, gotowością do poświęceń dorabia się majątku. O ile pierwszym jego kapitałem jest spadek po poślubionej wcześniej wdowie po Janie Minclu, o tyle jego pomnażanie jest wyłącznym sukcesem Wokulskiego.

Zdobyte pieniądze pozwalają Wokulskiemu funkcjonować całkowicie inaczej niż kiedy był biedny. Otwierają się przed nim kolejne biznesowe możliwości, może bez problemu korzystać z różnorodnych rozrywek (w tym teatru, w którym widzi po raz pierwszy z Łęcką), stać go na książki, ubrania, lepszy ekwipunek. Z tych wszystkich możliwości Wokulski korzysta jednak bardzo rozsądnie, dalej inwestując. Pieniądze sprawiają jednak, że coraz więcej osób jest od niego zależnych. Stanisław Wokulski ma prawo mieć wątpliwości, kto szanuje go ze względu na niego samego, a kto ze względu na majątek. Nawet możliwość wejścia do świata arystokracji, jaką otwierają przed nim pieniądze, obciążona jest ryzykiem, że ludzie ci nie chcą u swego boku jego samego, tylko jego pieniędzy, ewentualnie zdolności do ich pomnażania.

Pieniądze w przypadku Wokulskiego to jednocześnie wielkie możliwości, z których bohater korzysta. Umożliwiają mu one niesienie pomocy wielu innym bohaterom w tej powieści jak choćby byłej prostytutce Mariannie. Niestety sprawiają także, że wiele osób w Wokulskim upatruje łatwy cel pozwalający na szybkie wzbogacenie się. Coraz więcej osób proponuje mu interesy, współpracę, a wybór między tymi ofertami wymaga od Wokulskiego niemałej czujności.

Bardzo dobrze widać to szczególnie na przykładzie jego relacji z arystokracją. Nie tylko Łęccy, ale także większość z zaprezentowanych przez narratora Lalki bohaterów z wyższych sfer dostrzega Wokulskiego tylko dlatego, że dysponuje on niemałym majątkiem. Można byłoby jednak uznać, że w związku z tym mimo wszystko Stanisław ma szansę wejść na stałe do tego świata. Nic bardziej mylnego. Dla XIX-wiecznej arystokracji bardziej niż pieniądze liczy się jednak pochodzenie, mit szlachectwa i ziemiaństwa polskiego, niewiele już mający wspólnego z rzeczywistością, ale wśród arystokracji dalej żywy. Sprawia on, że członkowie tej warstwy społecznej mają się za lepszych, nawet jeśli muszą się zapożyczać, a z ich dawnych majątków (najczęściej przez rozrzutność i niechęć do pracy) niewiele zostało. Traktują warstwy pracujące z góry, z dystansem, a zarobione przez tak przedsiębiorczych ludzi, jak Stanisław Wokulski majątki traktowali jako gorsze.

Właśnie przez to nastawienie polskich „elit” stosunki Łęckich i pozostałych przedstawicieli inteligencji z Wokulskim są bardzo niejednoznaczne. Z jednej strony traktuje się w tych kręgach Wokulskiego jako gorszego, niewykształconego, nieobytego, z drugiej – chętnie czerpie z jego majątku i biznesowej wiedzy (jak robi to choćby Łęcki). Jak bardzo błędne było to podejście, przekonuje zestawienie Wokulskiego ze Starskim, który jest całkowitym przeciwieństwem Stanisława. Ma pochodzenie, tylko co z tego, skoro skupia się jedynie na rozrywkach, nie pracuje, a jedynie dalej traci majątek. To jednak właśnie on jest szanowany przez warszawską arystokrację, Wokulskiego zaś się tylko brutalnie wykorzystuje. Wdzięczność i prawdziwe relacje znaleźć on może jedynie w swoim naturalnym środowisku, które wyznacza mu jego pochodzenie. Tutaj jednak w pewnej mierze także jest obcy, ponieważ udało mu się wyrwać z biedy, odniósł sukces, teraz zaś może pomagać innym. Jest za to szanowany, ale czy postrzegany jako „swój”?

Niedługo po Bolesławie Prusie podobny temat, jako jeden z wątków swojego dramatu, podejmie Stanisław Wyspiański w Weselu. Z pozoru mamy tutaj odwrotną sytuację. Inteligencja chce się bowiem „bratać” z ludem, czego najlepszym dowodem ma być małżeństwo Pana Młodego – poety oraz Panny Młodej – chłopki, inspirowane rzeczywistym związkiem przyjaciela Wyspiańskiego – Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną. Wyspiański jednak przez cały dramat odsłania wielką mistyfikację, jaką jest pojednanie tych dwóch warstw. Okazuje się, że pochodzenie dalej odgrywa ważną rolę w postrzeganiu innych ludzi przez inteligencję. Nawet bogaty chłop nadal traktowany jest przez jej przedstawicieli jako nieco gorszy, mniej rozumny. Wyspiański w swoim utworze pokazuje, jak trudno jest się nam wyrzec tego schematycznego postrzegania innych przez pryzmat pochodzenia i majątku.

Innym utworem, który w sposób chyba najbardziej dobitny pokazuje, jak bardzo granice wyznaczane przez majątek i pochodzenie (najczęściej postrzegane razem) determinują relacje międzyludzkie, jest Granica Zofii Nałkowskiej. Utwór już nie z XIX, a XX wieku bardzo wyraźnie prezentuje, że to, co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem. Ten symboliczny obraz trzypiętrowej kamienicy, której właścicielką była Cecylia Kolichowska, przemawia do wyobraźni lepiej niż niejeden esej społeczny.

Bohaterowie oddzieleni od siebie kolejnymi piętrami nie mają ze sobą właściwie żadnego kontaktu. Oddzielają ich od siebie granice majątku i pochodzenia, które sprawiają, że nie są oni w stanie znaleźć ze sobą wspólnego języka. Jedni zadzierają głowę, aby spojrzeć nieco powyżej tego, co ich otacza. Wyższe warstwy społeczne patrzą zaś z wysokości, z pogardą i niezrozumieniem na warstwy niższe. Ten symboliczny obraz znajduje także odzwierciedlenie w przemocowej, a z pewnością nierównorzędnej relacji między Justyną z Zenonem. Relacja między tą dwójką z racji różnicy w pochodzeniu i majątku wygląda zupełnie inaczej niż znacznie bardziej „partnerska” relacja, jaka łączy Zenona i Elżbietę.