Wielu z nas sądzi, że satyra jest gatunkiem literackim, który ukształtował się w osiemnastym wieku, to jest w okresie oświecenia. Nic bardziej mylnego, choć niewątpliwie czasy stanisławowskie stanowiły "złoty wiek" dla gatunku, który przeżywał wówczas swój rozkwit. Powstał on jednak znacznie, znacznie wcześniej - jego historia sięga aż czasów starożytnych, zaś wśród najsławniejszych satyryków doby antycznej wymienia się między innymi samego Horacego i Juwenalisa (jego uważa się w ogóle za twórcę poetyki satyry). A czymże ona tak w zasadzie jest? Otóż satyrą są nazywane zazwyczaj krótkie utwory, których głównym celem jest ośmieszenie i w konsekwencji napiętnowanie wad i przywar pewnej grupy, warstwy czy społeczności ludzkiej. Bardzo często zdarza się, że twórcy w swoich utworach podnoszą tematykę związaną z postawami światopoglądowymi, organizacją życia publicznego, systemu szkolnictwa czy też najaktualniejszych problemów politycznych. Należy dodać, że każda wypowiedź utrzymana w duchu satyry jasno określa stosunek emocjonalny autora do opisywanego tematu, bowiem chętnie wykorzystywana ironia czy też negacja zastanej rzeczywistości, nie pozostawiają złudzeń co do tropu interpretacyjnego. Oświecenie, co zostało wspomniane już na początku, było okresem rozkwitu gatunku, toteż dziś można dokonać podziału wewnętrznego, wyróżniając satyry: społeczno - obyczajowe, polityczne, osobiste i literackie.

Dziś poświęcę kilka chwil na omówienie utworu, który śmiało zaliczyć można do pierwszego z wymienionych podgatunków, a mam na myśli Świat zepsuty Ignacego Krasickiego. Zanim jednak do tego przejdę zatrzymam się na biografii samego autora, ta bowiem jest niezwykle istotna w kontekście interpretacyjnym. Otóż X. B. W., bo tak pseudonimem publikował swoje teksty na łamach Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych, jest jednym z największych pisarzy polskiego oświecenia. Pozostawiona przezeń literacka spuścizna obejmuje kilka tomów najróżniejszych pod względem gatunkowym i tematycznym. Samych satyr napisał około 22, jednak tak naprawdę nie można podać ich liczby dokładnie, bowiem często obdarowywał nimi swoich przyjaciół albo po prostu niszczył, kiedy z takich czy innych względów nie odpowiadały jego wyśrubowanym oczekiwaniom względem literatury i własnej osoby. Właśnie takie rygorystyczne podejście pozwoliło mu być wiarygodnym a przede wszystkim żyć w zgodzie z własnym imperatywem moralnym. Słowami, które według mnie najlepiej opisują czy też może nawet definiują znany dorobek satyryczny Krasickiego pochodzą z innego utworu opublikowanego w pierwszym cyklu tych utworów, a mianowicie z satyry Do króla:

Satyra prawdę mówi, względów się wyrzeka

Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka.

Aby nie przedłużać niepotrzebnie dywagacji na temat osoby Krasickiego, przejdę teraz do analizy i interpretacji treści utworu. I od razu warto zwrócić uwagę na pewną analogię pomiędzy zacytowanymi słowami a czterema wersami inicjalnymi interesującego nas tekstu:

Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,

Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić,

Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną;

A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?

Widać tutaj wyraźnie rozgoryczenie poety, który musiał czuć się głęboko nieszczęśliwym, kiedy opinia publiczna, sama tak dalece przecież niedoskonała, poddawała jego utwory ostrej krytyce i uznawała je za małowartościowe pod względem tak literackim, zaś zdawała się nie dostrzegać jego wymiaru dydaktycznego. W dalszej części Krasicki zdaje się jednak podejmować rękawicę rzuconą przez społeczeństwo i odpowiedzieć atakiem na atak, co więcej wytoczyć najcięższe działa, które były w jego posiadaniu - sarkazm i ironię. Po kolei zaczyna wyliczać wady, przywary, niedoskonałości intelektualne, próżność oraz wolnomularstwo większości Polaków. Dalej poddaje ostrej krytyce złamanie starych, dobrych tradycji szlacheckich, które rozmyły się w toku postępującego zepsucia moralnego i obyczajowego polskiej szlachty. Wreszcie zadaje niewygodne pytania, które nigdy nie uzyskają odpowiedzi - po prostu odpowiedź na nie jest zbyt niewygodna dla pytanych, którymi są przedstawiciele polskiej szlachty. Krasicki wciąż jednak wierzy w tych, których krytykuje. Wskazując poszczególne wady, a wymienia tu między innymi: lenistwo, nieuctwo, rozpustę moralną i obyczajową, pragnie je im uświadomić, a tym samym dać kolejną szansę poprawy. Starał się także uświadomić, że dobro ogólne oraz dobro naszego wspólnego kraju, zależy tylko i wyłącznie od indywidualnej postawy jego obywateli. I to właśnie ma być głównym przesłaniem satyry - powiedzieć wszystkim i każdemu z osobna, jaka jest jego rola we współczesnym świecie i co może zmienić w samym sobie, aby ten świat ulepszać.

Analizowany utwór Krasickiego należy, jak zostało stwierdzone już wcześniej, do gatunku satyry społeczno - obyczajowej, zatem opisuje wszystko, co wiąże się z problematyką obecności człowieka we współczesnym świecie. Poeta wykorzystuje ogólne przykłady, bowiem wyłącznie w ten sposób może zapewnić swojemu utworowi szeroką rzeszę odbiorców, która w większym lub mniejszym stopniu, utożsami się z opisanymi problemami ludzkimi. Oczywiście wyrażona krytyka oraz jej niezwykle szeroka amplituda tematyczna nie nastraja optymistycznie, jednak wyłącznie w ten sposób można osiągnąć zmiany lub chociażby dokonywanie się tych zmian zapoczątkować. Sądzę, że Krasicki czułby się usatysfakcjonowany, gdyby chociaż kilku obywateli w wyniku lektury Świata zepsutego zaczęło zmieniać swój tryb życia a w konsekwencji stało się człowiekiem oświeconym, czyli ideałem przedstawionym przez największych filozofów epoki.