Kiedy byłam nad morzem to spotkałam dziewczynkę, z którą się zaprzyjaźniłam. Była bardzo miła, ale niepełnosprawna. Lubiłam z nią się bawić i rozmawiać. Często jadłam z nią wtedy lody lub naleśniki, które mi babcia usmażyła na gorącej patelni. Gdy byłam nad morzem to nie tylko się zaprzyjaźniłam z Roksaną, ale i kąpałąm się  z rodziną w ciepłym morzu oświetlanym przez żółte słoneczko, które było tak jasne jak latarka, która świeci w ciemności.

Było wesoło, gdy rozmawiałam z mamą i tatą. Ogólnie było super, ale tylko do czasu, kiedy tata skręcił nogę i potłukł kolano, jak jechał na desce surfingowej. I do tego czasu, gdy musiałam już opuścić moją przyjaciółkę, lecz  ona nadal wysyła mi listy i podcztówki z nad morza latem i zimą. Po jakimś czasie okazało się, że Roksana przeprowadza się do Paryża, czyli tam, gdzie ja mieszkam i znowu prowadzimy wspaniałe życie. Mój tata szybko wyzdrowiał, a później okazało się, że mama jest w ciąży. Było super! Marzę o takich wakacjach co roku.