Najjaśniejszy Książę!

Do Was kieruję swą prośbę, jako do rycerza mężnego i światłego. Ośmielam się prosić Waszą Wielmożność nie w swoim imieniu, lecz w sprawie memu sercu bliskiej, a dla Was myślę nie błahej. Niejaki Zbyszko z Bogdańca, syn szlachecki herbu Tępa Podkowa, dotąd giermek ino, w przekonaniu moim, swymi czynami i bohaterstwem swoim, zasłużył na miano rycerza. Toteż upraszam, iżby mu ofiarować pas i ostrogi, jako symbol przynależności do rycerskiego stanu.

Sam gotówżem zaświadczyć o prawości i odwadze tego młodzieńca, którego znam już od dawna. Jego świętej pamięci ojciec, rycerzem będąc, wiernie służył ojczyźnie. Niestety, wcześnie osierocił syna. Żona jego zginęła jeszcze w czasie wojny Grzymalitczków z Nałęczami, kiedy to Bogdaniec został podpalony. Mąż jej a ojciec Zbyszkowy, odszedł z tego świata niedługo po niej. Chłopaka młodego wówczas bardzo wziął pod opiekę stryj, Maćko z Bogdańca. Rycerz to dzielny, który młodzieńca pokochał i wychowywał niczym potomka rodzonego, ucząc tego, co dla rycerza najważniejsze. Wyrósł więc młodzieniec na dzielnego sługę króla i obrońcę Kościoła.

Choć jeszcze nie pasowany na rycerza zachowuje się iście po rycersku. Obyczaje naszego stanu zna i zgodnie z nimi postępuje. Wybrance swej śluby prawdziwe złożył, przyrzekając pawie czuby z krzyżackich głów zedrzeć. Odwagi swej dowiódł niejednokrotnie. Wsławił się podczas polowania w Ciechanowskim grodzie, kiedy to na rozpędzonego tura się porwał, by bestyja dzika damom nijakiej krzywdy nie wyrządziła.

Nie brakło mu też rezonu przed Jurandem ze Spychowa, groźnym rycerzem, przed którym drżą wszyscy wrogowie. Zbyszko córkę jego umiłowaną, Danuśkę, za żonę pojął wbrew woli ojca i choć teść człowiekiem groźnym mu się wydawał, prawdy przed nim nie zataił. Z oddaniem żony swej poszukiwał i z narażeniem życia Krzyżakom odebrał. Los jednak srodze go doświadczył, zabierając mu tę pociechę.

O waleczności Zbyszka z Bogdańca niech zaświadcza jego uczynki. On to podjął wyzwanie niejakiego Rotigera, rycerza Zakonu. On też dzielnie stanął do boju, kiedyśmy przeciwko krzyżakom pod Grunwaldem stanęli. Tam się wsławił pokonaniem komtura człuchowskiego, Henryka.

Jakem dowodził Waszej Książęcej Mości, Zbyszko z Bogdańca jest odważnym mężczyzną, oddanym sługą króla, gotowym na każde jego wezwanie stawić się do walki, czego dowód dał przybywając pod Grunwald, choć jego młoda małżonka, Jagna, córka Zycha ze Zgorzelic w stanie błogosławionym była. Woj. Z niego dzielny i człek pobożny. Choć młodość popycha go czasem do czynów nierozważnych, w doniosłych sprawach Boga i duchownych się radzi, coby nie uchybić dobrym obyczajom ani moralności. Zanoszę więc prośbę przed Wasz Majestat, iżby dzielność i pobożność młodziana nagrodzić, pozwalając mu do stanu rycerskiego wstąpić.