Dziennikarz: Witam serdecznie piękną Panią.

Telimena: Dzień dobry. Ależ schlebia mi Pan.

Dz.: Nie jest to moja prywatna opinia, w opinii ogółu uchodzi Pani za kobietę niezależną i nieprzeciętnej urody, a nawet uwodzicielkę i pożeraczkę męskich serc!

T.: Och, przesada...

Dz.: A więc z innej strony. Znana jest Pani jako dama oczytana, która ma wyrobione zdanie na temat sztuki i światowej mody. Pani rozmówcy zawsze mówią o Pani: "To kobieta, z którą można prowadzić ciekawą dyskusję na każdy temat. Obyta w towarzystwie, zna się na wszystkim i ma interesującą osobowość". Gdzie zdobyła Pani tak szeroką wiedzę i wyrobiła sobie niepospolity gust?

T.: Zawsze dużo podróżowałam po świecie, wielokrotnie spędzałam zagranicą długie okresy czasu. Sporo więc widziałam, sporo miejsc odwiedziłam, wielu interesujących ludzi poznałam. Obracając się w wyższych sferach, poznałam zwyczaje tych ludzi, ich gusta i zapatrywania na ważne sprawy. Dzięki temu poszerzyłam horyzonty, lepiej poznałam świat, a dało mi także świeższe spojrzenie na nasz własny kraj. Należy też wspomnieć, że jestem kobietą dojrzałą w kwiecie wieku, mam już więc sporo życiowego doświadczenia.

Dz.: Wszyscy zgadzają co do tego, że jest Pani piękna i inteligentna, ale mimo tego budzi Pani w ludziach sprzeczne uczucia. Jak to jest?

T.: Niestety zdarza się, że jestem postrzegana jako uwodzicielka, kusicielka, próżna kokietka, która tylko szuka mężczyzny do usidlenia. Zdążyłam się już jednak przyzwyczaić do niesprawiedliwej oceny mojej osoby i niepochlebnych komentarzy. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy wiedzą, że to tylko pozory i efekt plotek rozpuszczanych przez moich nieprzyjaciół. Może i jest w nich ziarno prawdy, ale to nie powód do szykanowania wolnej, niezależnej i odważnej kobiety, jaką jestem.

Dz.: Z Pani słów można by wnioskować, że nie myśli Pani o stałym związku...?

T.: Jak każda kobieta chciałabym kiedyś wyjść dobrze za mąż, jednak nie jest to kwestia zależna tylko od mojego widzimisię. Mężczyźni z reguły boją się mnie, czują respekt, a to nie jest komfortowa sytuacja do szukania partnera. Jeśli znajdę odpowiedniego kandydata, który dostrzeże moją siłę i nie przelęknie się jej to prawdopodobnie się ustatkuję.

Dz.: Przyznaje Pani więc, że lubi prowokować.

T.: Tak, można śmiało uznać mnie za kusicielkę, lubię ładnie wyglądać i intrygować tym mężczyzn, może nawet odrobinę manipulować.

Dz.: Czy ewentualny kandydat musiałby się wykazać dużym majątkiem?

T.: Znam swoją wartość i muszę przyznać, że przywykłam do luksusów. Po prostu lubię komfort i wygodę, sądzę więc, że przydałoby się trochę pieniędzy na wspólne życie. Nie jest to jednak dla mnie najważniejsze. Miłości przecież kupić się nie da.

Dz.: Niedawno przez dość długi okres przebywała Pani w Soplicowie. Czy tam nie znalazł się mężczyzna godny Pani ręki?

T.: Och, wśród mężczyzn w Soplicowie nie znalazłabym partnera. To nie są ludzie, którzy mogli by stanowić dla mnie przedmiot zainteresowania. Owszem są uprzejmi, dobrze wychowani, ale jednak to nie to.

Dz.: A czy Tadeusz nie nadawałby się?

T.: To młody i niedoświadczony chłopak, można co najwyżej pobawić się z nim lekko, ale to jeszcze nie materiał na dobrego męża. Owszem oczarowałam go, ale to była tylko miłostka.

Dz.: Nie cierpiała Pani więc, kiedy Tadeusz zaręczył się z Pani wychowanką, Zosią?

T.: Byłam może nieco rozczarowana, ale nic ponadto. To szczerzy młodzi ludzie, którzy są dopiero na początku swojej drogi i życzę im jak najlepiej. Zosia to przemiłe dziecko i cieszę się, że zaznała szczęścia. A ja zajęłam się Hrabią, mężczyzną dobrze sytuowanym i prawdziwym romantykiem. Musze w tym momencie przyznać, że moje sercowe porywy i romantyczne zapędy czasem ustępują rozsądkowi. Przyznaję, że lubię być adorowana i dobrze się czuję w towarzystwie Hrabiego. Ze swej strony postaram się, aby on także się ze mną nie nudził. To może być bardzo interesujący związek i może przynieść nawet kilka niespodzianek.

Dz.: Dziękuję za szczerą rozmowę i liczę na kolejne spotkanie.

T.: Do widzenia i do zobaczenia, miejmy nadzieję.