Adamie! Chciałabym ci opowiedzieć o moim ulubionym miejscu w Raju i o tym jak je znalazłam.

  Pewnego razu, przechadzając się po Edenie, myślałam o tym, jaki on jest piękny, jaki cudowny, jakie ogromne szczęście spotkało mnie, że mogłam tu zamieszkać.

  Gdy tak spacerowałam, podziwiałam drzewa, kwiaty, zwierzęta, poczułam się bardzo, bardzo szczęśliwa! Do tej pory cały czas byłam taka, ale to uczucie okazało się jakieś inne, wyjątkowe. Chciałam się dowiedzieć, dlaczego zawładnęły mną takie emocje. Coś mnie tchnęło i odwróciłam się. Przed sobą ujrzałam piękne drzewo! Chyba najwyższe i najpiękniejsze w ogrodzie. Przyglądałam mu się uważnie. Jego rozłożyste gałęzie tworzyły nad ziemią jakby baldachim. Wokół niego biegały zwierzęta i fruwały ptaki różnego gatunku. Po chwili zauważyłam, że to drzewo ma pąki. Postanowiłam podejść bliżej i dotknąć jednego. W momencie, gdy lekko musnęłam ten znajdujący się najbliżej, na jego miejscu pojawiło się piękne jabłko. Już chciałam je skosztować, lecz wtedy uświadomiłam sobie, że stoję przed drzewem życia.

  Byłam w szoku. Zadawałam sobie pytanie: jak mogłam nie domyślić się, że to owo drzewo wprawia mnie w znakomity nastrój? Dlaczego szybko nie zorientowałam się, że jest to drzewo życia? Może Bóg tak chciał…? Nie znalazłam odpowiedzi  na te pytania, ale znalazłam sobie ulubione miejsce w ogrodzie. Teraz spędzam całe dnie po d tym cudem natury, cudem stworzenia. Czasami kusi mnie, by skosztować jedno z jego owoców, ale powstrzymuję się. Uwielbiam uczucie, jakiego doznaję przebywając w tej okolicy, przechadzając się obok najwspanialszego okazu i pragnę, aby ono trwało wiecznie.