Czy warto tracić życie dla kogokolwiek, czy czegokolwiek? Są ludzie, dla których zdolność do nawet tak daleko idących poświęceń jest wielką zaletą, godną najwyższego szacunku. Jednak są też realiści, którzy twierdzą, że nie ma nic tak ważnego, by warto było poświęcać za to życie. Antygona, bohaterka tragedii Sofoklesa, oddała życie bronić ludzkiej godności, prawa człowieka do pochówku, stanęła w obronie praw boskich, narażając się królowo Teb, Kreonowi. Wydał on zakaz grzebania zwłok zdrajcy - Polinejkesa, który był bratem Antygony. Polinejkes sprowadził na swoją ojczyznę wrogie wojska, z jego powodu wielu Tebańczyków zginęło w walce, a Teby zostały narażone na klęskę i zniszczenie. Oceniając Polinejkesa jako człowieka, który zasługuje na najwyższe potępienie, Kreon skazał jego ciało na zbezczeszczenie, mimo iż wiedział, że sama bogini Atena nakazuje nigdy nie zostawić zwłok bez pochówku. Wykroczył przeciw prawu boskiemu, zbuntował się przeciwko temu prawu. Co w tej sytuacji mogła zrobić Antygona, dla której prawa boskie były najważniejsze? Stanęła w ich obronie. Okazała się człowiekiem bezkompromisowym.

Czy jednak postąpiła słusznie? Trudno mi ją oceniać. Nie znamy właściwie uczuć Antygony, w ogóle jej nie znamy, bo tragedia grecka ma to do siebie, że dotyczy tylko wycinka z życia bohaterów - 24 godzin! to bardzo krótko, zbyt krótko, by poznać bohaterów, ich cechy charakteru, sposób myślenia, to, co dla nich bardziej lub mniej ważne. Antygona to dla mnie kobieta silna, bezkompromisowa, a jednocześnie bardzo nieszczęśliwa. Wie, że ciąży na niej klątwa bogów, jej rodzice i bracia już nie żyją, w każdej chwili spodziewa się ciosu od losu. co warte jest takie życie?

Czytając tragedię, zadajemy sobie pytanie, dlaczego to zrobiła, przecież mogła być szczęśliwa, pochodziła z królewskiego rodu, była narzeczoną królewskiego syna, była zakochana. Na pierwszy rzut oka tak się wydaje. Ale przecież ciążył na niej gniew bogów, klątwa, którą dotknęli cały ród. Z pewnością życie z tą świadomością nie było łatwe. Może bała się, że ściągnie klątwę na tych, których kocha, na Hajmona? widząc, że z jej sytuacji nie ma dobrego wyjścia, zdecydowała się raczej sama zginąć niż narazić bliskich na niebezpieczeństwo. Dlatego pochowała Polinejkesa, zapewniając spokój jego duszy i możliwość stanięcia przed sądem bogów w Hadesie, a potem przyjęła wyrok. Powiesiła się w swoim więzieniu i to oceniać nieco mniej pozytywnie. Nie musiała się tak spieszyć, mogła jednak zachować nadzieję, że Kreon zmieni swój rozkaz, przecież popierały ją całe Teby.

Myślę, że postępowanie Antygony było z wielu względów słuszne. Ta mądra kobieta znała podstawową prawdę - od losu nie można uciec. Dlatego swój przyjęła z godnością i spokojem.