Rozdział dwunasty w którym pan Fileas i jego towarzysze zapuszczają się w gąszcz lasów indyjskich i co z tego wynika

 

Pars wybrał drogę na skróty. Podczas drogi mężczyźni musieli znosić niewygody, jednak starali się nie tracić humoru. Okolica stawała się coraz bardziej dzika i zamieszkałą przez radykalnych hindusów. Obieżyświat zastanawiał się co pan Fogg zrobi ze słoniem po dotarciu do celu. Noc spędzili w opuszczonym bungalowie. O szóstej ruszyli w dalszą drogę. Pars omijał tubylcze wioski. O czwartej po południu wystraszony słoń zatrzymał się. Okazało się, że niepokoi go kolorowa procesja braminów. Podróżnicy ukryli się obserwując dziwny pochód z posągiem bogini Kali, fakirami, młodą kobietą prowadzoną przez straż. Kobieta której mąż zmarł miała zostać żywcem spalona na stosie zgodnie z lokalnym zwyczajem. Fileas Fogg postanowił ją uratować.