Momo - streszczenie szczegółowe
Część pierwsza - Momo i jej przyjaciele
Rozdział pierwszy - Wielkie miasto i mała dziewczynka
Tysiące lat temu istniały piękne miasta, z pałacami i świątyniami, wypełnione marmurowymi rzeźbami, pełne krętych uliczek. Znajdowały się wśród nich także place, gdzie odbywały się targi. Ponadto w miastach mieściły się wielkie teatry w formie ogromnych amfiteatrów. Ludzie tamtych czasów uwielbiali tam przychodzić i oglądać wystawiane sztuki.
Po latach stare budowle uległy zniszczeniu i zapomnieniu. Zachowały się jedynie fragmenty dawnych miast, które wpisały się w krajobraz współczesnego świata, wypełnionego samochodami i ulicznym gwarem. W południowej części miasta znajdują się ruiny mniejszego amfiteatru dla ubogich. Współcześnie rzadko ktokolwiek się tam wybiera i miejsce znane jest głównie okolicznym mieszkańcom.
Właśnie tutaj mieszkała mała dziewczynka o imieniu Momo. Była chuda i wyglądała na 8-12 lat. Miała kręcone, poplątane loki i piękne, czarne oczy. Najczęściej chodziła boso, czasem zakładała za duże trzewiki. Ubrana była w połataną, kolorową, długą spódniczkę oraz męski, za duży kubrak z wieloma kieszeniami.
Pewnego dnia samotną dziewczynkę odwiedziło kilka osób, które martwiły się o nią i chciały jej pomóc. Momo powiedziała, że ma 102 lata (zapewne nie potrafiąc liczyć), a imię nadała sobie sama. Nie miała rodziców ani bliskich i twierdziła, że mieszka w tym miejscu od zawsze. Przybyli ludzie zaproponowali, że mogłaby zamieszkać w domu dziecka, ale stanowczo się temu sprzeciwiła, dodając, że kiedyś uciekła z takiego miejsca. Nie chciała także zamieszkać z żadną z rodzin, więc postanowiono, że dziewczynka zostanie w amfiteatrze, a wszyscy będą jej pomagać. Kiedy każdy przyniósł jej jakiś drobiazg do jedzenia, szybko zebrało się tego tak dużo, że urządzono przyjęcie. W ten sposób narodziła się przyjaźń między sąsiadami i Momo.
Rozdział drugi - Niezwykła właściwość i zupełnie zwykła kłótnia
Przyjaźń między sąsiadami i Momo kwitła. Ludzie przynosili jej jedzenie, ale również dziewczynka zaczęła im pomagać. Kiedy ktoś z mieszkańców miał problem, mówiono: „Idźże z tym do Momo”. Ciągle było słychać tę radę.
Momo nie miała nadzwyczajnych umiejętności, ale potrafiła uważnie słuchać drugiego człowieka, pomagając mu w ten sposób rozwiązywać każdy problem. Ludzie zatem chętnie przychodzili do niej po pomoc.
Pewnego razu wysłano do niej dwóch zwaśnionych sąsiadów: Nicolę i Nino. Mężczyźni początkowo nie chcieli iść do niej po pomoc, a gdy dotarli, usiedli i długo milczeli. Momo usiadła w równej odległości między nimi, aby żaden nie czuł się wyróżniony lub poszkodowany. Po pewnym czasie odezwał się Nicola, który stwierdził, że dziewczynka im nie pomoże, po czym zaczął obrażać sąsiada. Mężczyźni zaczęli wymieniać oskarżenia, a Momo słuchała ich uważnie. W końcu sami doszli do tego, co było początkiem ich zwady i zrozumieli, że oboje błędnie czuli się oszukani. W ten sposób się pogodzili.
Innym razem pomogła chłopcu, którego kanarek przestał śpiewać. Momo słuchała nie tylko ludzi, ale także zwierząt i świata natury.
Rozdział trzeci - Sztorm na niby i prawdziwa burza
Momo była także bardzo lubiana przez dzieci z sąsiedztwa, które uwielbiały się bawić w jej towarzystwie. Nie wiedzieć czemu, zabawa zawsze układała się idealnie, kiedy uczestniczyła w niej Momo.
Pewnego dnia dzieci czekały na schodkach amfiteatru na Momo. Zanosiło się na burzę i jedna z dziewczynek, która miała pod opieką młodszą siostrzyczkę, zamierzała wracać do domu, bo bała się burzy. Chłopiec w okularach namówił ją, aby zostały, bo przecież burza nie byłaby mniej straszna niż w domu. Inny, gruby chłopiec zaproponował zabawę w statek. On został kapitanem, chłopiec w okularach profesorem, dziewczynka pierwszym sternikiem, a reszta dziewczynek marynarkami. Zdecydowali, że rozpoczną zabawę jeszcze przed przyjściem Momo, ale zabawa średnio im wychodziła. Rozkręciła się na całego, dopiero wtedy, gdy przybyła dziewczynka. Dzieci wyobrażały sobie, że statek „Argo” walczy ze sztormem i wpływa w sam środek tajfunu. Spotkali ludzi-żaby, walczyli z wirującym stworem sum-sum. W końcu tubylka zdradziła im tajemniczą pieśń, która rozgoniła wędrujący tajfun i sztorm ucichł. Dzieci bawiły się doskonale.
Rozdział czwarty - Małomówny stary człowiek i młody gaduła
Momo miała dwóch szczególnie ważnych przyjaciół. Jednym z nich był Beppo Zamiatacz Ulic, a drugim: Girolamo – Gigi Oprowadzacz.
Beppo był starszy, małomówny i uważany był za niezbyt rozgarniętego. Kiedy ktoś zadawał mu pytanie, nie odpowiadał, tylko się uśmiechał, ponieważ wychodził z założenia, że niektóre pytania nie wymagają odpowiedzi, a o pozostałych rozmyślał godzinami, zanim odpowiedź nasuwała mu się na myśl. Beppo codziennie jeździł do budynku, w którym zlecano mu zamiatanie konkretnej ulicy. Jedynie przy Momo mężczyzna rozgadywał się na dobre i opowiadał jej o swoich obserwacjach i przemyśleniach, jakie miał podczas pracy. Pewnego razu opowiedział jej o kilku kolorowych cegłach, które zauważył w murze. Zostały umieszczone w nim na kształt litery „T” i dotarło do niego, że miały być znakiem rozpoznawczym, wmurowanym przez niego i Momo w innych czasach.
Gigi Oprowadzacz był z kolei kompletnym przeciwieństwem Beppa, ale oboje bardzo się lubili. Gigi był młodym chłopcem, niezwykle gadatliwym i radosnym. Kiedy tylko spotykał turystów, od razu proponował im oprowadzanie po mieście. Opowiadał im niestworzone historie, broniąc się jednak, że przecież nikt nie może z całą pewnością stwierdzić, że tysiące lat temu nie miały one miejsca. Marzył, aby być kiedyś bogatym i mieszkać w pięknym domu.
Z czasem w mieście zaczęli pojawiać się panowie w szarych garniturach, wyglądający na niezwykle zajętych. Przybyli także do amfiteatru. Coś notowali, a w końcu zniknęli, a Momo przestała słyszeć muzykę.
Rozdział piąty - Opowiadania dla wielu i opowiadania dla jednej
Gigi uwielbiał opowiadać różne historie, a odkąd pojawiła się Momo, opowiadał je z jeszcze większą swobodą i wprawą. Oczywiście najlepsze udawały mu się w towarzystwie Momo i każde opowiadanie było zupełnie inne.
Jedną z takich historii opowiadanych turystom, którzy znaleźli się w amfiteatrze było opowiadanie o cesarzowej Sztrapacji Augustynie, która broniła swojego kraju przed napadami Drgaczy i Wahaczy. Kiedy pewnego razu udało jej się ich podbić, zagroziła, że ich unicestwi, chyba że król Xaxotraxolus da jej swoją złotą rybkę, która miała się zamienić w rybę z prawdziwego złota, gdy dorośnie. Władca ukrył prawdziwą rybkę i wysłał jej wieloryba w wazie wysadzanej kamieniami. Ryba stała się prawdziwą obsesją cesarzowej i tylko o nią się troszczyła, zaniedbując sprawy kraju. Ryba rosła i trzeba ją było przenieść do wanny, a w końcu do akwarium. Nieuwagę władczyni wykorzystali Drgacze i Wahacze, podbijając w mig kraj Sztrapacji, a cesarzowa, dowiadując się o podstępie, rzuciła się zrozpaczona do akwarium z rybą, odbierając sobie życie.
Gigi nie dawał się nikomu zbić z tropu i zgrabnie odpowiadał na pytania niedowiarków w taki sposób, że nie zadawali już kolejnych. Innym razem opowiedział pewnym turystkom z Ameryki o tym, że ruiny amfiteatru są pozostałościami po cokole, na którym dawno temu pewien tyran Maksencjusz Krwawy kazał wybudować globus. Miał on być kopią Ziemi, ale na zasadach określonych przez władcę. Globus budowano z tego, co było na Ziemi, więc ostatecznie stał się nową Ziemią. Ruiny, które były widoczne, miały stanowić fundament nowego świata.
Najbardziej Gigi lubił opowiadać historie tylko dla Momo. Pewnego razu opowiedział jej o księżniczce Momo. Żyła w luksusie, ale wszystko, co ją otaczało, było odbiciem zwierciadła, którym był księżyc. Momo nie spoglądała w lustro, ponieważ wtedy mogła stać się śmiertelna. Odbicia wszystkich ludzi wrzucała do strumienia. Pewnego razu zobaczyła odbicie pięknego księcia Girolamo i zapragnęła go poznać. Zdecydowała się spojrzeć w zwierciadło, mając nadzieję, że mężczyzna ujrzy jej odbicie w księżycu i ją odnajdzie.
Tymczasem książę był władcą Kraju Jutra i postanowił znaleźć żonę. Kiedy na dwór przybyły kandydatki, znalazła się wśród nich zła wróżka, z którą książę postanowił się ożenić. Zgodziła się pod warunkiem, że młodzieniec nigdy nie spojrzy w księżyc. Książę złamał przysięgę, a wróżka pozbawiła go władzy i zesłała z niczym na ziemię do teraźniejszości. Tak stał się zwyczajnym Gigim. Tymczasem zrozpaczona księżniczka przemierzała świat w poszukiwaniu ukochanego, jej piękne ubrania zamieniły się w łachmany i zamieszkała w ruinach. Pewnego dnia Momo i Gigi spotkali się, księżniczka rozwiązała supeł w sercu księcia i poszli w stronę Kraju Jutra. Z czasem się pobrali i stali się nieśmiertelni, dzięki wspólnemu spojrzeniu w zwierciadło.
Część druga - Szarzy panowie
Rozdział szósty - Poprawny wynik błędnych obliczeń
Czas jest wielką tajemnicą i każdemu przemija inaczej, jednakże jest istotnym elementem życia człowieka. Na czasie najlepiej znali się szarzy panowie, którzy wiedzieli wszystko o wszystkich, choć sami pozostawali niezauważeni.
Jednym z mieszkańców miasta był fryzjer Fusi. Pewnego dnia pomyślał, że jego życie nie ma sensu, ponieważ nic po sobie nie zostawi. Wprawdzie bardzo lubił swoją pracę i rozmowy z klientami, ale odczuwał dziwny niepokój. Nagle do zakładu fryzjerskiego wszedł pan w szarym garniturze, który przedstawił się jako agent numer XYQ/384/b, pracujący dla Kasy Oszczędności Czasu. Przyszedł, aby otworzyć fryzjerowi rachunek oszczędnościowy, ponieważ według niego golibroda marnuje czas i po jego śmierci ludziom będzie się wydawać, jakby nigdy go nie było. Szary pan szybko wyliczył, że średnio jego życie będzie trwało 2 207 520 000 sekund, czym zaimponował fryzjerowi. Następnie zaczął wyliczać, ile czasu dotychczas zmarnował w swoim 42-letnim życiu na takie czynności jak sen, praca, jedzenie, opiekę nad matką, zajmowanie się papugą, zakupy i inne sprawy domowe, spotkania z przyjaciółmi, śpiew, wizyty u panny Darii i wreszcie wieczorne rozmyślania na temat tego, jak minął mu dzień. Agent zapewnił, że mnóstwo tego czasu można zaoszczędzić, pracując szybciej bez rozmów z klientami oraz rezygnując z przyjemności, jakie dotychczas wykonywał po pracy. Obiecywał, że zaoszczędzony czas przez lata będzie się pomnażać, aż będzie go więcej, niż sekund z całego życia.
Przejęty fryzjer całkowicie uwierzył, że agent mówi prawdę i zgodził się na otwarcie konta oszczędnościowego, które nie wymagało żadnych umów, tylko jego nieodwołalną zgodę. Dobrze zapamiętał, że musi od teraz oszczędzać czas, ale zapomniał, że to agent mu to zaproponował. Fryzjer zaczął skrupulatnie oszczędzać czas, rezygnując z dotychczasowych zajęć.
Podobnie postępowali inni ludzie. O oszczędności czasu mówiono wszędzie, nawet w szkołach. Dziwnym sposobem oszczędzając czas, wszyscy mieli go coraz mniej. „Nikt nie chciał sobie uświadomić, że jego życie staje się coraz uboższe, coraz bardziej jednostajne i coraz zimniejsze”. Najbardziej cierpiały na tym dzieci, ponieważ dorośli również dla nich nie mieli czasu.
Rozdział siódmy - Momo szuka swoich przyajciół i przyjmuje odwiedziny nieprzyjaciela
Momo, Gigi i Beppo rozmawiali o zmianach, jakie zachodzą w miasteczku. Coraz mniej dorosłych przychodziło do amfiteatru, za to pojawiało się coraz więcej dzieci, które w towarzystwie Momo nadal świetnie się bawiły. Przynosiły czasem znalezione nowoczesne drogie zabawki, które nadawały się tylko do zabawy w jeden, określony sposób i przez to zabijały wyobraźnię.
Dzieci poprosiły Gigiego o przygodową opowieść, ale chyba pierwszy raz chłopak nie miał na to ochoty. Zwrócił się za to do dzieci, aby powiedziały, dlaczego przychodzą do amfiteatru. Okazało się, że dzieci czuły się opuszczone przez rodziców, którzy wprawdzie mieli coraz więcej pieniędzy i kupowali im drogie gadżety, ale w gruncie rzeczy zupełnie nie mieli dla nich czasu. Dorośli uważali, że Gigi i Beppo są próżniakami i ci, którzy z nimi przebywają, staną się tacy sami.
Gigi wspomniał o tym, że spotkał niedawno fryzjera Fusiego, który dawniej był życzliwym i pogodnym człowiekiem, a dziś już siebie nie przypomina. Stał się posępny i nerwowy. Gigi zastanawiał się, czy jest to zaraźliwe. Wraz z Beppem i Momo postanowili znaleźć przyczynę złych zmian i pomóc mieszkańcom miasteczka.
Momo poszła do starego przyjaciela murarza Nicoli. Okazało się, że pracuje teraz na drugim końcu miasteczka i buduje duże osiedla. Jeśli w ogóle wraca do domu to bardzo późno i często pod wpływem alkoholu. Momo postanowiła na niego poczekać. Kiedy mężczyzna przyszedł, był zaskoczony wizytą dziewczynki, ale zaczął jej opowiadać o tym, co teraz robi i o tym, że wcale mu się to nie podoba. Obiecał, że odwiedzi Momo w któryś następny dzień, aby opowiedzieć jej wszystko jak dawniej, ale nie przyszedł wcale.
Następnym odwiedzonym przez Momo przyjacielem był Nino, który prowadził gospodę. Dziewczynka poszła do jego skromnego domku, w którym kłócił się z żoną Lilianą. Dziewczynka utuliła płaczące niemowlę i zaczęła słuchać. Okazało się, że Liliana miała mężowi za złe, że zakazał przychodzić do lokalu staruszkom, którzy sączyli szklaneczkę wina w kącie, bo na więcej nie było ich stać. Gospodarz chciał rozwinąć interes i zarabiać więcej; uważał, że ubodzy klienci odstraszali mu bogatych gości. Tłumaczył się, że wszystko drożeje i on też musi zwiększyć dochody. Małżeństwo ucieszyło się z wizyty Momo i obiecali znów ją odwiedzą, jak dawniej. Podczas wizyty okazało się, że Nino przeprosił staruszków i postanowił cieszyć się tym, co ma, zamiast stresować. Obiecali wraz żoną częściej odwiedzać dziewczynkę.
Momo odwiedzała po kolei swoich sąsiadów. Jedni do niej wracali, inni nie, ale wielu z nich udało jej się pomóc, krzyżując plany panów w szarych garniturach.
Pewnego dnia bohaterka znalazła lalkę, która była bardzo starannie wykonana i mówiła w kółko kilka zdań. Miała na imię Bibi, była obiektem zazdrości i ciągle chciała nowych rzeczy. Momo początkowo nie wiedziała, jak się z nią obejść i próbowała się nią bawić, ale zabawa była bezsensowna. Nagle podjechał samochód z panem w szarym garniturze. Wyjaśnił Momo, że wie, kim jest. Wytłumaczył, na czym polega zabawa nowoczesną lalką, wyciągając z bagażnika kolejne ubranka i akcesoria dla Bibi, a potem następną lalkę – chłopca Bubi i dodatkowe akcesoria do niego. Tłumaczył, że zabawa nigdy się nie kończy, ponieważ wciąż można mieć kolejne lalki i akcesoria. Momo powiedziała jednak, że nie ma to sensu, bo tej lalki nie można pokochać. Mężczyzna zaczął jej tłumaczyć, że nie o to chodzi, tylko o to, żeby zarabiać więcej i rozwijać się, a przyjaźń w tym przeszkadza.
W końcu mężczyzna przedstawił się jako agent BLW/553/c z Kasy Oszczędności Czasu. W tym momencie Momo skojarzyła fakty i zrozumiała, że ten człowiek może mieć coś wspólnego z szerzącą się zarazą. Zapytała szarego pana, czy ktoś go kocha, co całkowicie zbiło go z tropu. Wypowiadał dalej wyuczone zdania, ale zaczął czuć własne emocje. Przerażony powiedział, że Momo musi o nim zapomnieć, a kiedy uciekał, lalki same poleciały do bagażnika auta.
Momo poczuła, że chłód towarzyszący szaremu człowiekowi znika. Zdała sobie sprawę, że przed chwilą usłyszała prawdziwy głos mężczyzny.
Rozdział ósmy - Dużo marzeń i parę wątpliwości
Momo opowiedziała Gigiemu i Beppie o swoim spotkaniu z szarym panem. Przyjaciele postanowili, że odnajdą budynek Kasy Oszczędności Czasu i pokonają agentów z pomocą innych dzieci. Gigi podszedł do tego wyzwania entuzjastycznie, ale Beppo obawiał się, że narażą dzieci na niebezpieczeństwo, ponieważ nie wiedzą, z jak wielką siłą się mierzą. Postanowił powstrzymać przyjaciół.
Następnego dnia w amfiteatrze odbyło się zebranie dzieci, Gigi, Beppo i Momo. Dorośli nie przyszli. Pomimo sprzeciwu Beppo, Momo opowiedziała dzieciom o swoim spotkaniu z szarym panem. Gigi proponował, aby wspólnie z nimi walczyć, a Beppo starał się ostrzec wszystkich przed możliwym niebezpieczeństwem. Ostatecznie wszystkie dzieci zdecydowały się na wspólną walkę, wobec czego Beppo również do nich dołączył. Ustalono, że zrobią transparenty i wyjdą na ulice, aby zaprosić dorosłych na spotkanie, na którym będzie wyjawiona tajemnica znikającego czasu. Dzieci wykonały transparenty z hasłami, Gigi napisał dla nich piosenkę i ruszyli w miasto. Kilka razy rozgoniła ich policja, ale nie zniechęcało ich to do manifestacji w kolejnych częściach miasta. Co więcej, po drodze dołączały się do nich nowe dzieci.
Rozdział dziewiąty - Dobre zebranie, które się nie odbyło i złe zebranie, które się odbyło
Na zebranie nie przyszedł nikt z dorosłych. W końcu zawiedzione dzieci wróciły do domów, Beppo poszedł do pracy przy wyładunku śmieci, a Gigi do nowego niedzielnego zajęcia, jakim była praca nocnego dozorcy. Momo została sama.
Beppo skończył pracę, ale źle się poczuł, toteż został na wysypisku i zasnął. Kiedy się przebudził, poczuł chłód. Zobaczył tajne zebranie szarych panów. Trzech z nich siedziało za stołem jak sędziowie. Przed nimi stał agent BLW/533/c, oskarżony o zdradę Kasy Oszczędności Czasu i wyjawienie prawdy o nich Momo. Przyznał się do winy i za karę zabrano mu cały czas, co spowodowało rozpłynięcie się agenta w powietrzu. Sędziowie zdecydowali także, że trzeba unieszkodliwić Momo. Beppo w ten sposób przekonał się o istnieniu szarych panów, widząc ich na własne oczy.
Momo siedziała sama. Nagle zauważyła żółwia, który na skorupie miał świecący napis: „Chodź ze mną”. Dziewczynka poszła za nim w stronę miasta.
Rozdział dziesiąty - zawzięta pogoń i spokojna ucieczka
Beppo szybko jechał na swoim rowerze do amfiteatru, aby ostrzec Momo.
Do amfiteatru przybyło wielu agentów, którzy szukali Momo. Przetrząsnęli całe ruiny i znaleźli pokoik dziewczynki, ale po niej ani śladu. Uznali, że ktoś musiał ją ostrzec i wrócili do miasta.
Tymczasem Momo szła za żółwiem.
Beppo dotarł do amfiteatru i z przerażeniem odkrył nieporządek w pokoju Momo oraz ślady opon przed amfiteatrem. Obawiał się, że agenci byli tu przed nim i zabrali dziewczynkę. Zrozpaczony ruszył po pomoc do Gigiego, który pilnował szopy mechaników. Kiedy dotarł na miejsce, opowiedział przyjacielowi o sądzie agentów na wysypisku i niebezpieczeństwie, jakie grozi Momo. Gigi uspokajał go, myśląc, że Momo mogła iść na spacer i agenci jej nie znaleźli. Przyjaciele poszli spać, ale beztroski Gigi nie mógł zasnąć, po raz pierwszy bojąc się szarych panów.
Agenci szukali Momo w całym mieście, byli w każdym zakamarku, ale nie znaleźli dziewczynki. Zniknęła im gdzieś na skraju miasta.
Momo szła dalej za żółwiem, aż w końcu dotarli do jasno rozświetlonego miasteczka z białymi domami.
Agenci próbowali gonić Momo, kierując się w stronę białego miasta, ale koła ich aut kręciły się w miejscu. Nawet gdy biegli, przemierzali znikome odległości. Wyglądało na to, że coś ich blokuje przed zbliżeniem się do jasnego miasta.
Momo i żółw dotarli do ulicy Nigdy, w której dziewczynka nie słyszała własnego głosu, a pęd powietrza nie pozwalał jej iść do przodu. Żółw doradził, aby szła tyłem i dopiero wówczas udało jej się przemieszczać. Wszystko jednak wydawało się działać wspak. W końcu dotarli do Domu Nigdzie, który był celem ich wędrówki. Weszli za wielką bramę, a na drzwiach widniała tabliczka z napisem: „Mistrz Secundus Minutius Hora”. W środku słychać było tykanie i dzwonienie.
Rozdział jedenasty - Kiedy źli robią ze zła coś najlepszego
W szarym gmachu Kasy Oszczędności Czasu trwało zebranie. Głos zabierało kilku mówców, krytykując nieskuteczne poszukiwania Momo, i wskazując, jak gigantyczną ilość czasu już stracili (odpowiadającą życiu jednego człowieka). Jeden z kolejnych mówców przekonywał, że w gruncie rzeczy odnieśli zwycięstwo, skoro pozbyli się dziewczynki z miasta. Inny wskazał jednak zagrożenie płynące z prawdopodobnych kontaktów z mistrzem Horą. Następny zapewniał, że przy użyciu dziewczynki mogliby skontaktować się osobiście z Tak Zwanym i zyskać czas wszystkich ludzi. Agenci szukali sposobu, jak przeciągnąć dziewczynkę na swoją stronę, zamiast z nią walczyć. Wymyślili, że muszą odsunąć od niej wszystkich jej przyjaciół, czyli Gigiego i Beppo oraz dzieci, aby czas dla dziewczynki stał się utrapieniem. Wówczas będą mogli ją przekonać do swoich racji.
Rozdział dwunasty - Momo przybywa tam, skąd pochodzi czas
Momo znajdowała się w ogromnym domu, wypełnionym zegarami. Poznała mistrza Horę, który wyglądał na starca, a zbliżając się do dziewczynki, młodniał. Wyjaśnił, że wysłał żółwia (Kasjopeję), aby ją tu przyprowadził. Kasjopeja miała dar widzenia tego, co wydarzy się za 30 minut, dlatego udało im się umknąć szarym panom. Mistrz zaprosił dziewczynkę na śniadanie, które jadła ze smakiem. Opowiedział, że zna agentów i wyjaśnił, że oni nie są ludźmi. Pokazał jej też swoje zaczarowane okulary, w których widzi wszystko i wszystkich. Następnie zadał Momo zagadkę o trzech braciach, którzy okazali się przeszłością, teraźniejszością i przyszłości; ich królestwem był czas, a domem świat.
Hora zaniósł Momo do miejsca, w którym zaczyna się czas. Nie wolno było w tym miejscu nic mówić. Wszystko wypełniała świetlista poświata. Z otworu złotej kopuły bił jasny słup światła, kończący się w czarnym lustrze wody. Na środku, jak wahadło, bujała się gwiazda, a z wody wyrastał przepiękny kwiat, który zrzucał płatki i wiądł, ale zaraz pojawiał się kolejny – również wiądł,a potem kolejny, i kolejny. Widok był zniewalający. Słychać było szum wodospadu, zmieniający się w większą ilość harmonijnych dźwięków, brzmiących jak śpiew złota i innych metali, a niektóre brzmiały, jak słowa w innym języku, kierowane wprost do niej.
Kiedy Momo i Hora wrócili do pokoju z zegarami, mistrz wyjaśnił, że byli w sercu jej własnego czasu. Każdy człowiek ma takie miejsce, ale może do niego dotrzeć dopiero wówczas, gdy da się do niego zanieść. Dziewczynka pragnęła opowiedzieć o tym swoim przyjaciołom, ale Hora stwierdził, że jeszcze nie zna słów, które mogłyby to opisać. Mistrz ułożył Momo do snu.
Część trzecia - Kwiaty Jednej Godziny
Rozdział trzynasty - Tam jeden dzień, tu jeden rok
Momo obudziła się w swoim pokoiku w amfiteatrze. Nie wiedziała, jak się tu znalazła, ale towarzyszył jej żółw. W czasie nieobecności Momo szarzy panowie zdołali zwerbować Gigiego. Wystarczyło pomóc mu w osiągnięciu sukcesu jako gawędziarzowi. Najpierw, po ukazaniu się artykułu w gazecie, tłumy słuchały jego opowieści w amfiteatrze, nagradzając go jak zwykle datkami do czapki. Z czasem zaczął współpracę z biurem podróży, jego grafik stał się coraz bardziej napięty, a kariera rozwijała się w zawrotnym tempie. W końcu trafił do radia i stał się gwiazdą telewizyjną. Nie opowiadał już tak swobodnie, jak dawniej. Przerabiał stare historie, ale nikt tego nie zauważył. W końcu opowiedział wszystkie, które były tylko dla Momo i został kłamcą. Był bogaty, mieszkał w domu w najlepszej dzielnicy wśród ludzi sukcesu, ale tęsknił za dawnym życiem. Pewnego dnia poczuł, że nie podoba mu się takie życie i postanowił opowiedzieć o szarych panach. Wtedy zadzwonił jeden z agentów i powiedział, że Gigi wszystko zawdzięcza szarym panom. Przekonał go, że lepiej jest być bogatym i zabronił zdradzać tajemnicy agentów. „Tak marzyciel Gigi zamienił się w kłamcę Girolamo”. Dalej opowiadał mierne historie i robił karierę, tracąc resztki godności.
Beppo z kolei, martwiąc się o Momo, postanowił iść na policję, opowiedzieć o szarych panach i porwaniu przez nich Momo, ale nikt mu nie uwierzył. W końcu Beppo trafił do szpitala dla nerwowo chorych, gdzie przeprowadzano na nim badania. Pewnej nocy przyszedł do niego agent i oznajmił, że mają Momo. Postawił warunek, że Beppo może ją odzyskać, jeśli już nigdy nie będzie opowiadał o szarych panach i odda sto tysięcy godzin, które będzie musiał zaoszczędzić na własną rękę. Gdy tylko mu się to uda, dziewczynka do niego wróci. Beppo zgodził się na ten układ. Po zwolnieniu ze szpitala zamiatał szybciej, aby oszczędzać czas i coraz bardziej nie lubił swojej pracy.
W końcu agenci znaleźli także sposób na dzieci, które długo wracały do pustego amfiteatru, czekając na Momo. Wzbudzili wśród dorosłych niepokój o dzieci szwendające się po mieście, wskazując, że tracą czas i nie wyrosną na porządnych obywateli. Stworzono przechowalnie dzieci, w których najmłodsi nie potrafili się już kreatywnie bawić, tylko robili hałas.
Momo tymczasem zdziwiła się, że nikt jej nie odwiedza. W końcu żółw wyjaśnił jej, że nikt nie przyjdzie, ponieważ spała rok i 1 dzień. Dziewczynka była zrozpaczona. Nagle znalazła na stoliku w swoim pokoiku list od Gigiego, w którym pisał, że po jedzenie ma chodzić do Nina, który ją nakarmi i wszystko wyjaśni. Prosił także, aby zawsze go kochała, bo i on zawsze będzie ją kochał.
Rozdział czternasty - Za dużo jedzenia, a za mało odpowiedzi
Momo postanowiła udać się do Nino. Na miejscu zobaczyła nowoczesny bar szybkiej obsługi „Nino”, stację benzynową i nowy biurowiec. Wszystko było inne. W barze było mnóstwo ludzi i szafki z różnymi daniami. Momo zobaczyła Nino i podeszła do niego. Ucieszył się, ale kazał jej wybrać sobie, co chce do jedzenia i stanąć w kolejce, żeby klienci się nie złościli. Momo wybrała sobie różne dania i kiedy doszła do kasy zapytała Nino o Gigiego. Przyjaciel opowiedział o sławie gawędziarza, ale klienci nie dali im długo rozmawiać. Kiedy Momo zjadła, wzięła kolejną porcję obiadu i znów ustawiła się w kolejce, aby wypytać o Beppa, ale niewiele się dowiedziała. W końcu stanęła w kolejce po raz trzeci, aby dowiedzieć się czegoś o dzieciach, a Nino doradził, jej, aby udała się do jednej z przechowalni, bo i tak do niej trafi, jeśli będzie sama chodzić bez opieki. Dziewczynka przejedzona trzema obiadami wróciła do amfiteatru z postanowieniem, że kolejnego dnia poszuka domu Gigi.
Rozdział piętnasty - Odnaleziony i utracony
Następnego dnia Momo udała się na Zieloną Górę i znalazła dom Gigiego. Żółw powiedział, że Gigi zaraz przyjedzie, a on idzie, aby znaleźć Momo, co zabrzmiało niezrozumiale. Nagle podjechało auto i wyskoczył z niego Gigi, uradowany widokiem dziewczynki. Usiłował z nią porozmawiać, ale wciąż przeszkadzały mu umalowane asystentki. Kobiety próbowały na różne sposoby namówić go, aby wykorzystać Momo medialnie, co i z niej zrobiłoby gwiazdę, i pomogłoby w promocji Gigiemu, ale chłopak kategorycznie odmówił. Spieszył się na samolot, więc poprosił, aby Momo pojechała z nim na lotnisko. Chciał wykorzystać ten czas na rozmowę. Zaproponował dziewczynce wspólne mieszkanie, ale ta odmówiła.
Rozdział szesnasty - Nadmiar strapień
Kierowca Gigiego zapytał, gdzie ma odwieźć Momo. Dziewczynka chciała znaleźć żółwia, dlatego poprosiła o podwózkę pod dom przyjaciela, gdzie ostatnio widziała Kasjopeję. Niestety Kasjopei nigdzie nie było i Momo wróciła wieczorem do amfiteatru. Została całkiem sama.
Mijały miesiące. Jadła u Nino, ale on nie miał czasu na dłuższe rozmowy. Szukała wszędzie Beppa, ale nigdzie nie mogła go znaleźć. Nikt jej nie odwiedzał.
Pewnego dnia spotkała kilkoro dzieci, które kiedyś przychodziły do amfiteatru – Paolo, Franco i Marię, która przychodziła zawsze z młodszą siostrzyczką. Dzieci były odmienione i zrezygnowane. Wyjaśniły Momo, że wszystko się zmieniło i teraz nie mogą trwonić czasu, a w przechowalni uczą się bawić, np. dziurkując kartki. Nie mogą stamtąd uciec i nie wolno im już przychodzić do amfiteatru. Dziewczyna zapytała, czy mogłaby chodzić z nimi do tej przechowalni, ale w tym momencie dzieci zostały wciągnięte za drzwi, za którymi odbywały się zajęcia. Przed Momo stanął szary pan z cygarem, wyjaśniając, że ona nie ma tam wstępu, ale może pomóc sobie i swoim przyjaciołom. Umówili się o północy, po czym agent zniknął.
Rozdział siedemnasty - Wielki strach i jeszcze większa odwaga
Momo bała się spotkania z szarym panem, dlatego postanowiła nie wracać do amfiteatru i iść do miasta w miejsce, gdzie jest dużo ludzi. Liczyła na to, że w tłumie nie zrobią jej krzywdy. Bardzo długo szła bosymi stopkami i była bardzo zmęczona. Zobaczyła wózek dostawczy. Weszła do niego, położyła się na workach i zasnęła.
Miała dziwne sny z udziałem Beppa, który szedł po niekończącej się linie, oraz Gigiego, któremu z ust w nieskończoność wychodziła papierowa taśma. Później śniła o dzieciach, które były przedziurkowanymi kartami, wciąż tasowanymi i układanymi od nowa. Kiedy się przebudziła, wózek jechał i był już daleko od centrum. Momo wyskoczyła z niego. Chciała dostać się znów do miasta, gdzie będzie więcej ludzi i poczuje się bezpieczniej.
Nagle jej ogromny strach i wszystkie obawy odwróciły się całkowicie – na ich miejscu pojawiła się odwaga i pewność siebie. Była gotowa spotkać się z szarym panem i walczyć o przyjaciół. Doszła do wielkiego, pustego placu. Zegar wybił północ i dziewczynka zmartwiła się, że nie ma jej w amfiteatrze, i nie uda jej się porozmawiać z agentem. Krzyknęła więc głośno: „Jestem tutaj!” i nagle na horyzoncie pojawiło się wiele świateł aut.
Przyjechało mnóstwo agentów. Próbowali rozmawiać z dziewczynką, mówiąc tylko prawdę, aby ich nie zdemaskowała. Zaproponowali, że oddadzą jej przyjaciół, jeśli wskaże im drogę do mistrza Hory. Przyznali się, że chcą od niego czas wszystkich ludzi i mają swoje metody, aby im go dał. Momo powiedziała, że nie zna drogi do Hory; zna ją tylko Kasjopeja, którą zgubiła.
Agenci zarządzili pilne poszukiwania żółwia.
Rozdział osiemnasty - Kiedy się przewiduje bez oglądania wstecz
Momo została sama na placu. Żałowała, że powiedziała agentom o Kasjopei, ale była tak oszołomiona, że zrobiła to mimowolnie. Bała się, że teraz żółwiowi grozi niebezpieczeństwo i miała nadzieję, że jest już u Hory.
Nagle pod nogami dziewczynki pojawiła się Kasjopeja. Powiedziała, że pójdą do Hory i nie spotkają po drodze agentów. Musiała iść na własnych nogach, twierdząc: „Droga jest we mnie”. Momo poszła za żółwiem i wkrótce były już przy świetlistym mieście. Nie wiedziały jednak, że paru agentów zostało w ukryciu na placu i podsłuchało ich rozmowę. W mig wszyscy agenci byli już zaangażowani w śledzenie Momo i Kasjopei. Bez trudu doszli za nimi aż do ulicy Nigdy, ponieważ im wolniej się szło, tym szybciej się przemieszczało i odwrotnie. Właśnie dlatego poprzednim razem, kiedy próbowali dogonić dziewczynkę, stali w miejscu.
Kiedy Momo i Kasjopeja doszły do miejsca, w którym trzeba było iść tyłem, dziewczynka ujrzała za sobą niezliczoną ilość agentów. Panowie zaczęli się do nich zbliżać, ale na szczęście w porę rozpłynęli się w powietrzu i zniknęli.
Momo i żółw dotarli do domu „Nigdzie”. Dziewczynka wbiegła do sali z zegarami i położyła się na poduszkach.
Rozdział dziewiętnasty - Oblężeni muszą się zdecydować
Momo obudziła się i zjadła śniadanie. Hora dał jej popatrzeć przez swoje wszystkowidzące okulary. Zobaczyła, że są otoczeni przez niezliczoną ilość agentów, którzy wprawdzie nie mają wstępu na uliczkę Nigdy, ale - paląc swoje cygara - otaczają miasto mgłą, która ostatecznie sprawi, że ludzie umrą. Opowiedział, że cygara utrzymują agentów przy życiu, ponieważ wykonane są z Kwiatów Jednej Godziny, skradzionych ludziom wraz z czasem.
Hora przedstawił Momo swój plan na uratowanie świata: Kiedy Hora zasypia, czas się zatrzymuje i jeśli nikt go nie obudzi, czas nigdy nie ruszy ponownie. Mistrz pomyślał jednak, że jeśli Momo zdobędzie Kwiat Jednej Godziny, będzie mogła rozprawić się z agentami i go obudzić. Problem jednak w tym, że agenci mają w swoich magazynach ogromną ilość czasu do wykorzystania, zatem godzina nie wystarczy, aby się ich pozbyć. Jedynym rozwiązaniem jest uniemożliwienie im dostępu do cygar, które magazynują gdzieś w mieście, a które będą im niezbędne do dalszego korzystania ze skradzionego czasu. Bez nich agenci rozpłyną się w powietrzu i przestaną istnieć. Zadaniem dziewczynki byłoby zatem znalezienie w ciągu godziny kryjówki z cygarami, odcięcie agentów od zapasów i uwolnienie skradzionego czasu. Dzięki temu agenci znikną, a ludzie odzyskają swój czas. Świat znów ruszy, a Hora będzie mógł się obudzić. W osiągnięciu celu dziewczynce będzie pomagać Kasjopeja. Dziewczynka musi również pamiętać o otwarciu drzwi i bramy do domu „Nigdzie”.
Rozdział dwudziesty - Tropienie tropicieli
Momo nadal przebywała w domu Hory, kiedy nagle rozległ się dziwny dźwięk i czas stanął w miejscu. Wszystko znalazło się w bezruchu i skostniało. Nieoczekiwanie dla dziewczynki agenci znaleźli się w domu, ponieważ wsteczny czas na ulicy Nigdy również się zatrzymał, otwierając im przejście. Szarzy panowie byli zachwyceni sytuacją, sądząc, że Momo dla nich pokonała Horę, ale gdy zorientowali się, że czas stoi w miejscu, ruszyli w popłochu do magazynów cygar. Większość z nich zniknęła jeszcze przed opuszczeniem okolic domu „Nigdzie”. Tymczasem Momo wzięła Kasjopeję na ręce i ruszyły w pościg.
Miasto zamarło. Auta, ludzie, pyłki – wszystko było nieruchome. Nagle Momo ujrzała Beppa i zatrzymała się przy nim, tracąc przez to z oczu agentów. Kasjopeja powiedziała, że dziewczynka ich znajdzie i poleciła jej biec przed siebie. Rzeczywiście, po jakimś czasie dobiegła do idealnie równych uliczek, przy których stały takie same domy. Tam właśnie dziewczynka ujrzała agenta biegnącego w popłochu. To on zaprowadził ją do miejsca, w którym widniał ogromny napis: „NAJWYŻSZE NIEBEZPIECZEŃSTWO – GROŹBA ŚMIERCI! Niepowołanym wstęp najsurowiej wzbroniony!”.
Rozdział dwudziesty pierwszy - Koniec, po którym rozpoczyna się coś nowego
Za bramą znajdował się gigantyczny dół i Momo nie wiedziała, gdzie wbiegł agent. Zobaczyła murarza Nikola, który wskazywał ręką ogromną rurę prowadzącą pod ziemię. Uznała to za znak i wraz z żółwiem weszła do środka. Długo spadała w dół, aż dotarła do podziemi z ogromnym labiryntem korytarzy. Było tam przeraźliwie zimno. W końcu znalazła salę, w której przy niekończącym się stole siedzieli agenci debatujący nad swoim położeniem. W tym pomieszczeniu znajdowały się uchylone drzwi do miejsca, w którym przechowywane były skradzione Kwiaty Jednej Godziny. Agenci uznali, że zapasów mają na tyle dużo, że są w stanie przeżyć jeszcze długie lata, ale postanowili oszczędzać kwiaty i zmniejszyć liczbę agentów. Ostatecznie zostało ich tylko sześciu. Z rozmowy szarych panów Momo dowiedziała się, że wystarczy zamknąć drzwi do pokoju z kwiatami, aby agenci zostali na zawsze odcięci od zapasów. Żółw doradził jej, aby dotknęła swoim kwiatem drzwi - dzięki temu będzie można je zamknąć. Dziewczynka ostrożnie zakradła się do nich i zamknęła, ujawniając jednocześnie swoją obecność. Agenci byli załamani faktem stracenia kwiatów i zaskoczeni, że oprócz nich w sali jest ktoś jeszcze, kto nie został zamrożony w czasie. Zrozumieli, że dziewczynka ma swój Kwiat Jednej Godziny, dzięki któremu może się poruszać. Kwiat mógł być także ratunkiem dla nich, zatem zaczęli ją gonić. Momo i Kasjopeja uciekały ciemnymi korytarzami. Agenci walczyli o kwiat i po kolei znikali. W końcu zostało tylko dwóch, którzy zaczęli walczyć między sobą. Wraz z gaśnięciem resztek cygar, również oni zniknęli.
Momo otworzyła drzwi i zobaczyła niezliczoną ilość Kwiatów Jednej Godziny, które nagle pofrunęły do góry, unosząc także dziewczynkę. Czas ruszył, ludzie ożyli i nagle nikt się nigdzie nie spieszył. Wszyscy byli dla siebie życzliwi; zniknęła ogólna nerwowość wśród dorosłych, a dzieci znów bawiły się na ulicach. Wszystko wróciło do normalności. Nagle Momo znalazła Beppa, a wzajemna radość ze spotkania była ogromna. Razem wrócili do amfiteatru, w którym byli wszyscy starzy przyjaciele.
Hora obudził się zgodnie z planem. Obserwował przez wszystkowidzące okulary, jak świat wraca do normalnego trybu. Pod nogami ujrzał Kasjopeję, która najwyraźniej się przeziębiła. Musiała odpocząć, a gdy schowała się do swojego pancerza, na jego wierzchu pojawił się napis „KONIEC”, który zobaczyć mógł tylko ten, kto przeczytał tę książkę.
KRÓTKIE POSŁOWIE AUTORA
Autor wyjaśnia, że historię opisaną w książce opowiedział mu pewien człowiek, z którym podróżował w przedziale pociągu. Trudno było mu określić wiek rozmówcy, ponieważ ten raz wydawał się młody, raz sędziwy. Historia była też opowiedziana tak, jakby już się wydarzyła, ale równie dobrze mogła mieć miejsce dopiero w przyszłości. Tajemniczy mężczyzna zniknął, prawdopodobnie wysiadając na którejś stacji. Autor żałował, że nie mógł mu zadać jeszcze wielu pytań.
