Rusycyzmy

Ponad 100 lat zaborów, ale też bliskie sąsiedztwo sprawiły, że w naszym języku zadomowiło się wiele rusycyzmów. 

Rusycyzm w zdaniu najłatwiej rozpoznać po słowie „na”, gdy użyte jest  zamiast właściwie oddającego rzeczywistość słowa „w”. Mogą to być np. określenia: „pracować na hali” (gdy ktoś tak naprawdę pracuje w środku budynku, w hali), „będę na dniach” (zamiast „w tych dniach” lub po prostu „za kilka dni”), „na marszu skandowano hasła” (zamiast „podczas marszu…”, „w czasie marszu…”). Język polski oczywiście przewiduje sytuację, w której można „pracować na hali”, ale wtedy gdy praca odbywa się na dachu budynku. Gdy jesteśmy w środku, pracujemy zawsze „w hali”. W ten sam sposób nie skandujemy haseł „na marszu”, ponieważ nie znajdujemy się nad nim i nie depczemy uczestnikom po głowach. 

4598017_l
Źródło: 123RF/Picsel

Inne przykładowe kalki z rosyjskiego to np. „tym niemniej” (zamiast polskiego „mimo to”), „wziąć się za coś” (zamiast „zabrać się do czegoś”), „odstawać od reszty” (zamiast „pozostawać w tyle”), „okazać pomoc” (zamiast „udzielić pomocy”), „jak raz” (zamiast „właśnie”), „póki co” (zamiast „na razie”), „przykładowo” (zamiast „na przykład”). 

Do języka polskiego weszły również pojedyncze słowa rosyjskie. Część z nich oznacza to samo w obu językach, część natomiast zyskała u nas inne znaczenie. Do pierwszej grupy zaliczają się chociażby: ustrojstwo, zagwozdka i zsyłka, a także określenia: nachalny i namolny. Natomiast do drugiej grupy należą m.in.: chałtura (w języku rosyjskim – coś tandetnego), pacan (ktoś niskiego wzrostu), żulik (łobuz, złodziej).