Spis treści:

Czy zdaniem Polaków w szkołach jest bezpiecznie?

Według badania UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl 54,4 proc. dorosłych Polaków uważa, że szkoły nie zapewniają uczniom wystarczającego bezpieczeństwa wobec agresji i przemocy rówieśniczej. Pozytywną ocenę wystawiło 34,5 proc. respondentów, a 11,1 proc. nie miało zdania. Ankietę internetową przeprowadzono 10-11 października 2026 roku wśród 1007 dorosłych osób.

Duży problem jest w tym, że szkoły nie wszystko są w stanie dostrzec, a więc nie wszystkie przejawy agresji trafiają do rejestru. Upokarzany i zastraszany uczeń często nikogo o tym nie informuje, bo obawia się reakcji rówieśników albo nie wierzy, że po zgłoszeniu otrzyma skuteczną pomoc. Tak więc niewielka ilość skarg nie oznacza, że uczniowie nie mają problemów, bo mogą one zwyczajnie być niezauważone.

W ostatnich dniach część szkół w Polsce wstrzymała zajęcia i uczniowie zostali w domach. Również do otwartych szkół nie przyszło wielu uczniów. Strach i niepewność jest widoczna nawet w przedszkolach i zerówkach, gdzie część rodziców częściej zatrzymuje swoje dzieci w domach i nie odprowadza ich do placówki.

Co się dzieje po zgłoszeniu problemu w szkole?

Każda szkoła ma regulamin i procedury na wypadek takich sytuacji. Jednak sama informacja o odpowiednich zapisach to za mało. Istotne jest to, kto przyjmuje zgłoszenie i jakie kroki podejmie, żeby skutecznie zapewnić dziecku ochronę. Ważny jest też sposób komunikacji z rodzicami i przekazanie informacji o podjętych działaniach.

W tym świetle istotny jest obieg informacji. Dziecko dostrzega lub doświadcza problemu i zgłasza to do osoby dorosłej, czyli np. do rodzica, wychowawcy albo dyrekcji. W ten sposób dorośli mają bezpośredni sygnał, co pozwala szkole zareagować i naprawić sytuację, by dziecko było bezpieczne. Tylko co w przypadku, gdy system bywa nieskuteczny, zgłoszenia nie pomagają, a podjęte próby udzielenia pomocy nie przynoszą rezultatów? Dziecko może czuć bezradność lub strach, że zgłoszenie problemu w niczym nie pomoże, a wręcz zaszkodzi. W efekcie nie informuje nikogo o przemocy szkolnej i ten obieg informacji urywa się już na samym początku.

Źródła: bryk.pl, polskieradio24.pl, pap.pl

Krzysztof Torój

Przeczytaj także:

Ile czasu ma uczeń na nadrobienie zaległości po chorobie? Wyjaśniamy wątpliwości

Ucieczka z publicznych szkół staje się faktem. Zaskakujący raport o edukacji

Frekwencja to słaba strona polskiej szkoły. Liczby mówią same za siebie