Pan Samochodzik to pseudonim pana Tomasza, pracownika Departamentu Muzeów i Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Sztuki. Jest to fascynat i odkrywca, pasjonują go niewyjaśnione zagadki historyczne. Wraz ze swoimi młodymi przyjaciółmi - harcerzami wiecznie poszukuje skarbów, przeżywa niesamowite przygody, które układają się w cykl książek Zbigniewa Nienackiego. Prawie każda z książek opatrzona jest tytułem "Pan Samochodzik i..." "Pan Samochodzik i templariusze" to druga z kolei książka, tuż po "Wyspie Złoczyńców" otwierającej cały cykl. Pseudonim Pan Samochodzik wziął się z niebanalnego samochodu, którym się poruszał pan Tomasz, a który odziedziczył po wujku "wariacie". Wehikuł ten wyglądał ohydnie, ale mógł poruszać się i po wodzie, stanowiąc rodzaj łodzi. Sam samochód wyglądał jak odrapane czółno, ale w środku znajdował się niesamowita machineria.

Pewnego dnia Pan Samochodzik postanowił się wybrać ze znajomymi harcerzami o ksywach - Sokole Oko, Wiewiórka oraz Wilhelm Tell w niezwykłą eskapadę, mającą na celu odkrycie skarbu zakonu templariuszy. Templariusze oddali swego czasu swoje skarby, kosztowności i relikwie Krzyżakom, by ci ich strzegli. Pan Samochodzik i jego mali przyjaciele dotarli w swych poszukiwaniach do starej stolicy Krzyżaków. Tu jednak spotkało ich rozczarowanie. Na miejscu znaleźli zaniedbany, biedny kościół. Aż nieprawdopodobne wydało się to, iż taki sławny skarb może się znajdować w tym kościółku. Przeszukali cały kościół. Przeszukali jego otoczenie. Wtem Pan Samochodzik, obyty z historycznymi zagadkami, zauważył nad zakrystią krzyż, który był znakiem zakonu templariuszy, a oznaczał "kilka skarbów". Potem pojawił się proboszcz kościoła i po rozmowie okazało się, że nieopodal znajduje się sad. W tym sadzie są ruiny zamku, w zasadzie pozostała tylko piwnica, ponieważ zrównano teren. Tak oto, po nitce do kłębka, Pan Samochodzik trafił na ślad skarbu templariuszy. Skarbem tym były dwie niewielkie skrzynki, a w nich stare monety i naczynia kościelne. Niby niewiele, ale w pełni usatysfakcjonowało to chłopców i Pana Samochodzika, który stwierdził, że to tylko część odnalezionego skarbu. Reszta czeka na tego, kto w swych poszukiwaniach będzie kierował się sercem.