Choć w tytule rozprawki jest słowo "zdecydowanie" trzeba zaznaczyć, iż nie da się do końca jednoznacznie oddać sprawiedliwości całkowicie jednemu z bohaterów "Pana Tadeusza": ani Jackowi Soplicy (potem występującemu jako ksiądz Robak), ani słudze Horeszki - Gherwazemu. Jestem za Soplicą tylko dlatego, że za nim przemawia większość argumentów - nie zaś wszystkie jednoznacznie.

Mickiewicz wyraźnie przedstawia , że każdy z nich miał swój ideał, którego pragnął: dla Soplicy była to Ewa, córka Horeszki, Gerwazy zaś właśnie ojca Ewy, którego Jacek zabija w zemście za zakaz oświadczyn. Większa racja była za Jackiem, gdyż jego zabójstwo nie było do końca wynikiem premedytacji: Horeszko był dumnym i nieustępliwym człowiekiem, którego duma nie dopuszczała możliwości wydania córki za ubogiego szlachcica. Zamiast tego skazał kochanków na rozdzielenie. Jacek zaś , owszem, zabił Horeszkę w porywie żalu, potem jednak niesłusznie przypisano mu sprowadzenie na zamek moskali.

Błędem Gerwazego jest natomiast przeniesienie całej nienawiści na rodzinę Soplicy, zamiast osobiście na niego samego. Podobnie tutaj jak Jacek - uczynił to w porywie żalu, i znienawidził akurat tego, kogo miał pod ręką, zamiast Jacka. Także być może bardzo prawdopodobne, że Gerwazy nigdy nie przeżył tak wielkiej miłości, jaką Soplica darzył Ewę, więc może do końca nie był świadom do czego zdolny jest odrzucony człowiek.

Na korzyść Jacka działa jeszcze jeden argument: pokuta i skrucha za grzechy, której doświadczył wyrzekając się szlacheckiego życia i przybierając postać księdza Robaka. Po pierwsze działał odtąd na polu patriotycznym, służąc za kuriera dla najświeższych wieści o wojskach Napoleona. Nie raz także wykazywał się męstwem,, jak choćby w starciu z niedźwiedziem, czy przecież oddając życie za hrabiego. Gerwazy całe życie spędził zaś na jałowym pielęgnowaniu nienawiści, czym bliski był typowemu dla sarmatów zacietrzewienia.

Sądzę, że te argumenty są na tyle wystarczające, by bez wątpliwości przyznać "zwycięstwo" tego pojedynku dla Jacka Soplicy. Choć nie był on kryształową postacią, ale zwyczajnie był bardziej ludzki niż zagorzały w swym żalu Gerwazy.