Siedem dni temu zacząłem tworzyć Ziemię… Efekt jednak przerósł moje oczekiwania. Nie wyobrażałem sobie, że piękno i dobro opanują wszystko. Teraz odpoczywam po dobrze wykonanej pracy. Leżę z zamkniętymi oczami na trawie pachnącej świeżością, moich uszu dobiega śpiew ptaków. Wszystko wokół mnie tętni życiem. Odpoczywam - bo odpoczynek mi się należy. Praca, którą wykonałem, jest godna podziwu. Czuję się spełniony, bo otacza mnie czyste piękno - błękitne niebo, białe, cudownie miękkie obłoki, kwitnące, pachnące drzewa owocowe. Dobiega mnie spokojny szmer małego potoku, przepływającego niedaleko… Wokół widzę zwierzęta, które żyją w zgodzie. Mój plan się powiódł - wszystko jest doskonałe. Stworzyłem raj dla duszy i ciała. Wokół mnie panuje harmonia, wszystko idealnie do siebie pasuje. Moje serce przepełnia szczęście. Udało mi się stworzyć coś tak cudownego! Powoli otwieram oczy… Cóż, muszę już iść. Zanim jednak pójdę, jeszcze raz rozejrzę się wokół. Tak tu cudownie, tak spokojnie, tak błogo… Nie mam ochoty się podnosić, słońce przyjemnie grzeje, a delikatny wiatr chłodzi moją skórę. Sam przed sobą muszę przyznać, rozglądając się dookoła siebie, że najlepsze, co stworzyłem, to człowiek. Niby tak podobny do mnie, a jednocześnie całkiem inny. Nie płoszy się niczym, nie zna strachu. Nie wstydzi się swojej nagości. Nie wiem, czym są grzech i zło… Nie, o tym nie chcę myśleć w tej chwili. Wolę cieszyć się pięknem stworzonego przeze mnie świata. Ale teraz już muszę iść… zapadła noc, czas wracać. Ale szkoda mi jest opuszczać tak piękne miejsce…