Tura, 15 listopada 1887r.

Złotnik Chriukin

Miła redakcjo, parę dni temu zaatakował mnie pies. Jest to bardzo poważne, ponieważ z porozcinaną dłonią nie będę w stanie wykonywać swojej pracy, przez co najmniej dwa miesiące.

Rewirowy Oczumiełow postanowił sam zbadać tą sprawę. Najpierw był za tym, abym żądał odszkodowania, które mi się należało. Jednak po chwili wszystko się zaczęło zmieniać, w chwili gdy Oczumiełow zastanawiał się, czy pies, który mnie napadł, nie należał do generała Żygałowa. Okazało się, że to ja byłem winny wszystkiego co się wydarzyło. Najciekawsze jest to, że jeszcze parę razy rewirowy zmieniał swój werdykt (na moją, lub nie, korzyść), po tym jak kolejny raz okazało się, że pies nie należał do nikogo. W końcu osobisty kucharz generała powiedział, że zwierzak należy do Wladimira Iwanycza, brata generała. Wówczas ostatecznie zostałem posądzony o znęcanie się nad zwierzęciem. Dodatkowo rewirowy jeszcze mi groził. W ten sposób skutecznie zostałem wyśmiany przez ludzi, ale przecież to jest niesprawiedliwe. Chciałbym spytać dlaczego nie ważna jest prawda, tylko to, kim jest właściciel psa. Przypuszczam, że gdyby czworonóg nie należał do żadnej wpływowej osoby, czy też policjanta, to prawda byłaby zdecydowanie po mojej stronie. Zdaje sobie sprawę z tego, że nic tutaj już nie wskóram ale chciałbym o tym się przynajmniej podzielić z innymi.