Stefan wędruje od miasta do miasta w poszukiwaniu pracy. Jest wycieńczony i głodny, od dawna nic nie jadł i porządnie nie spał. Kieruje się do Montsou, liczy na to, że tam uda mu się znaleźć jakieś zatrudnienie. W każdym miejscu, gdzie pytał o pracę, odpowiadano mu, że jej nie znajdzie, ponieważ nadchodzi kryzys, fabryki przestały pracować. Jest noc, Stefan zauważa dziwne światło i podąża w jego kierunku. Dochodzi do kopalni le Voreux. Wdaje się w rozmowę z Bonnemortem, koniarzem. Stary człowiek opowiada mu swoją historię - od 150 lat jego przodkowie pracowali w kopalni.

W domu rodziny Maheu nadchodzi ranek, to jest godzina czwarta rano, kiedy ci, którzy idą pracować w kopalni, muszą wstać. Są to: Katarzyna, Janek, Zachariasz i ich ojciec. Dziesięcioosobowa rodzina zajmuje dom z dwoma pokojami na piętrze i kuchnią na parterze. Mieszkają na osiedlu górniczym Dwieście Czterdzieści. Rodzeństwo śpi po dwie osoby w jednym łóżku. Katarzyna wstaje jako pierwsza, przygotowuje śniadanie dla rodziny - kawę z wczorajszych fusów i kanapki nazywane cegiełkami. Krzątanina budzi matkę i jej siostrę Alzirę, małą garbuskę. W końcu rodzina wychodzi do pracy. Po drodze spotykają innych górników, wśród nich są nawet kilkuletnie dzieci.

Stefan przygląda się kopalni, przemierza jej powierzchnię, co chwilę przeszkadzając górnikom i nieświadomie narażając swoje życie. Jest jednocześnie zafascynowany i przerażony wszystkim, co widzi. Co i rusz pyta kogoś, czy jest szansa, by znalazł tutaj pracę, ale większość mówi, że to niemożliwe. Na zewnątrz spotyka rodzinę Maheu. Pyta ojca, czy jest jakaś szansa na pracę, ten z przykrością odpowiada, że nie.

W kopalni Maheu dowiaduje się od Moquette, że jedna z ładowaczek węgla z jego ekipy zmarła. Przypomniał

 

sobie o młodym człowieku przed kopalnią i posłał Katarzynę, by go odnalazła. Przekonał sztygara, by zatrudnić Stefana. Młodzieniec myśli, że Katarzyna jest chłopakiem, ponieważ nosi ona męski strój i chustę, zasłaniającą jej włosy. Kiedy odkrywa swoją pomyłkę, jest zawstydzony. Dziewczyna objaśnia mu wszystko, uczy jak ma pracować. Pierwszy dzień jest dla Stefana bardzo ciężki, nie może przyzwyczaić się do panujących pod ziemią ciemności, ciężkich warunków i trudnego kierowania wózkiem z węglem. Już tego dnia wyczuł niechęć do Chavala, który rzucił mu kilka nieprzyjemnych uwag. Podczas przerwy śniadaniowej Katarzyna podzieliła się ze Stefanem kanapką, on zaś starał się nie pokazać, jak bardzo jest głodny. Chaval nagle porwał Katarzynę z ziemi i pocałował ją, więc Stefan pomyślał, że dziewczyna jest jego kochanką. Było mu przykro z tego powodu.

Do ekipy Maheu przyszedł Negrel i Dansaert, by zobaczyć nowo przyjętego Stefana. Przy okazji sprawdzili obudowę korytarza. Negrel wpadł w złość, widząc, że wszystko zbudowano prowizorycznie i mogłoby się to zawalić, skazując na śmierć górników a zarząd kopalni na straty. Zapowiedział im karę.

Praca skończyła się po południu. Stefan był wykończony i miał zamiar odejść jeszcze tego dnia, wolał zginąć z głodu gdzieś na polach niż pracować dalej w tak strasznych warunkach. Nie potrafił jednak przyznać się do tego przy Katarzynie. Część górników, w tym Maheu i Stefan, poszli do szynku "Tu najtaniej", znajdującego się naprzeciwko kopalni, założonego przez dawnego górnika, którego wyrzucono z pracy za głoszenie socjalistycznych poglądów. Maheu chciał załatwić dla Stefana tymczasowe mieszkanie i dwutygodniowy kredyt. Początkowo Rasseneur, szynkarz, utrzymywał, że oba pokoje ma w tej chwili zajęte, jednak 

kiedy podczas rozmowy na inny temat Stefan wyznał, że pracował kiedyś ze znanym socjalistą, członkiem Międzynarodówki, Rasseneur zgodził się go ugościć. Stefan postanowił więc zostać na jakiś czas.

W czasie, gdy część rodziny udała się do pracy, pani Maheu myślała, czym nakarmi swoją rodzinę. Na śniadanie dla dzieci miała resztkę makaronu, sama posiliła się kawą z tych samych fusów, które zaparzyła Katarzyna. Zabrała dwoje dzieci, Leonorę i Henryka, najmłodszą Estelkę pozostawiła pod opieką Alziry i wyszła, by zdobyć pieniądze i jedzenie. Udała się najpierw do kupca Maigrata, właściciela sklepu, ten jednak nie chciał dać jej nic na kredyt, ponieważ jej rodzina była mu winna już pieniądze od kilku lat, lecz nie byli w stanie spłacić tego długu. Udała się więc do rodziny Gregoire, mieszkającej trzy kilometry od Montsou. Rodzina ta była bardzo bogata, składała się z państwa Gregoire i ich córki Cecylii, którą nieustannie rozpieszczali. Ofiarowali pani Maheu ubranka dla jej dzieci, a Cecylia wspaniałomyślnie odkroiła dwa kawałki bułki i podała je malcom. Nie chcieli w żadnym wypadku ofiarować pani Maheu pieniędzy. Zdeterminowana kobieta wróciła do Maigrata i wymusiła na nim udzielenie pożyczki i pożyczenie jej dwóch chlebów, kawy i innych produktów. Po powrocie do domu odkryła, że mała Alzira ugotowała już zupę, ponieważ obawiała się, że matka nie wróci na czas, by to zrobić. Podczas gdy kobieta plotkowała z sąsiadką, zauważyły, że na osiedle przybyła wizytacja. Goście skierowali się do domu Pierronów, zawsze idealnie wysprzątanego, oraz do domu Maheu. Zachwalali warunki, w jakich żyją rodziny górników, to, że otrzymują prawie darmowe mieszkania z ogrodem, że tak dobrze sobie radzą.

W końcu górnicy powrócili z kopalni. Maheuowie zjedli obiad 

i wykąpali się. Katarzyna wyszła do miasta, ponieważ Moquette obiecała jej pożyczyć pieniądze na nową wstążkę do czepka. Okazało się jednak, że koleżanka nie ma już pieniędzy. Katarzyna spotkała Chavala, który powiedział, że sam może jej pożyczyć odpowiednią kwotę. Razem udali się do Maigrata, który był wściekły, że Katarzyna przyszła do niego z jakimś mężczyzną, ponieważ liczył na to, że dziewczyna odda mu się w zamian za przysługę, jaką uczynił jej rodzinie. Po kupieniu wstążki Chaval zabrał Katarzynę na spacer. Nim dziewczyna się spostrzegła znaleźli się już na obrzeżach miasta. Chaval zmusił ją do współżycia. Z daleka przypadkiem widział to Stefan, nieświadomy, kim jest para. W końcu poznał oboje.

Stefan szybko przyzwyczaił się do ciężkich warunków pracy, opanował swoje zadania i potrzebne mu umiejętności i stał się cenionym pracownikiem. Zdobył szacunek kolegów, nawet Chaval już go nie dręczył, chociaż obaj czuli do siebie urazę. Jednocześnie Stefan wciąż był oburzony tym, że górnicy za tak ciężką pracę otrzymują tak niskie wynagrodzenie. Wieczorami w szynku Rasseneura rozmawiał z nim i z mieszkającym tam Rosjaninem Suwarinem o tym, że wkrótce górnicy prawdopodobnie się zbuntują, ponieważ już teraz są niezadowoleni, a krążą pogłoski, że Towarzystwo Węglowe będzie chciało obniżyć ich stawki.

Levaque, sąsiad i członek ekipy Maheu, został przeniesiony na inne stanowisko w kopalni, więc Maheu przyjął na jego miejsce Stefana. Młodzieniec był zaszczycony tym awansem. W kopalni dotarto do nowych pokładów węgla, więc zarząd ogłosił przetarg na ekipę, która zgodzi się go eksploatować za najniższe wynagrodzenie. "Wygrała" ekipa Maheu. Na wieść o tym, za jaką stawkę będą pracować, górnicy poczuli gniew.

Latem odbył się doroczny kiermasz 

w Montsou. W tym dniu rodziny górników czuły się bardziej odświętne, niż w święto Barbórki. Na ich stołach zagościły potrawy z kaczek, a po południu wszyscy wybrali się do miasta. Ludzie odwiedzali wszystkie gospody w mieście, rozmawiali z przyjaciółmi, pili z nimi piwo. W jednym z szynków Zachariasz stanął w obronie Katarzyny, ponieważ ktoś ją obraził. Stefan podczas rozmów z kolegami z kopalni namawiał ich do założenia kasy zapomogowej, do której każdy wpłacałby po kilkadziesiąt su. Ludzie byli nastawieni entuzjastycznie do tego pomysłu, nawet Chaval. Pani Levaque w końcu ustaliła z panią Maheu, że Zachariasz Maheu ożeni się z jej córką, ponieważ mają już dwoje dzieci i to nieuczciwe, by pani Levaque miała je utrzymywać. Pani Maheu była rozżalona, ponieważ w ten sposób traciła zarobki syna, który przeprowadził się z żoną do nowego mieszkania.

Stefan po wyprowadzce Zachariasza przeniósł się do rodziny Maheu. Pani Maheu była zadowolona z takiego lokatora, ponieważ regularnie płacił i nie sprawiał problemów. Wieczorami w ich domu odbywały się spotkania, podczas których Stefan przekonywał sąsiadów do swoich poglądów. We wrześniu udało mu się założyć kasę zapomogową. Ludzie wybrali go przewodniczącym, co wiązało się z otrzymywaniem pensji. Wkrótce Stefan był już względnie bogaty, więc kupił sobie dobre ubranie. Górnicy uważali go za swojego bohatera.

Nadszedł październik. Górnicy spodziewali się, że w dniu wypłat dowiedzą się o obniżeniu stawek. Maheu otrzymał żenująco niskie wynagrodzenie za swą ekipę, ponieważ potrącono im za byle jakie obudowy korytarzy. Zarząd wywiesił też ogłoszenie, w którym pisał, iż górnikom będzie się płaciło osobno za obudowy, ale za to obniży się stawki za jeden wagonik węgla. Ludzie byli oburzeni, szybko wyliczyli, 

że stracą około 20 su na jednym wagoniku. Po powrocie do domów całe osiedle ogarnęła rozpacz i wściekłość, kobiety pokazywały sobie nawzajem, jakie grosze przynieśli do domu ich mężowie. Wkrótce w kopalni doszło do wypadku, strop w jednym z korytarzy osunął się i przygniótł Janka Maheu i jednego z górników. Mężczyzna zmarł, chłopiec połamał obie nogi. Pani Maheu była zrozpaczona, ponieważ od jakiegoś czasu dziadek Bonnemort nie mógł już pracować, teraz jeszcze Janek stał się inwalidą. Wkrótce Katarzyna nie wróciła do domu, ponieważ miała dość wybuchów zazdrości Chavala i postanowiła zostać u niego. Pogłębiło to biedę w domu rodziny Maheu.

Któregoś dnia górnicy nie stawili się w pracy. Wybuchł strajk. Tego dnia państwo Gregoire i Hennebeau mieli razem udać się na wycieczkę do kopalni, ale w obliczu strajku zrezygnowali z tego. Do dyrektora Hennebeau przybyła delegacja górników, wśród niej Stefan, Maheu, Pierron, Levaque. Maheu przemawiał, ponieważ był jednym z najbardziej cenionych górników. Strajkujący domagali się podwyżki płac. Hennebeau powiedział im wprost, że nie mają co liczyć na zgodę na takie warunki.

Strajk trwał kolejne tygodnie. Pewnego dnia Katarzyna wstąpiła do domu rodzinnego, pod pozorem przyniesienia kawy i cukru dla dzieciaków. Pracowała w innej kopalni, której nie ogarnął strajk, więc miała jeszcze pieniądze. Chaval przyszedł za nią i wywlókł ją z domu, oskarżając o zdradzanie go ze Stefanem. W szynku Rasseneura Stefan pokłócił się z właścicielem, ponieważ posiadali różne poglądy co do tego, jakie działania podjąć. Rasseneur uważał, że nie ma sensu łączyć się z Międzynarodówką i oskarżał Stefana o to, że pod pozorem pomocy górnikom chce zdobyć władzę. Suwarin po raz pierwszy wyjawił otwarcie swoje poglądy - był

 

anarchistą. Stefan zwołał zebranie strajkujących, na które zaprosił dawnego kolegę, Plucharta, wspaniałego mówcę i socjalistę. Obaj namawiali strajkujących do wstąpienia do Międzynarodówki, obiecali pomoc od niej dla najbardziej potrzebujących. Pomoc faktycznie przybyła z Londynu, jednak przysłane pieniądze wystarczyły tylko dla garstki górników. Ludzie dalej cierpieli głód i biedę, jednak nie mieli zamiaru poddać się. Wyprzedawali sprzęty z domów, by zdobyć jakiekolwiek pieniądze.

Któregoś razu Stefan udając się na spotkanie strajkujących do lasu natknął się na Janka. Chłopiec nie zauważył go, więc Stefan poszedł za nim. Okazało się, że Janek w jednym ze starych i zapomnianych korytarzy kopalnianych miał kryjówkę, w której trzymał mnóstwo skradzionych przez niego i jego dwójkę przyjaciół łupów. Stefan był oburzony tym, że chłopak ma takie skarby, podczas gdy jego rodzina głoduje. Postanowił jednak nie mówić nikomu o kryjówce Janka, ponieważ uznał, że może w przyszłości się do czegoś przydać.

Podczas zebrania pośród leśnej gęstwiny zjawili się także górnicy z kopalń, które dalej pracowały, wśród nich Chaval, który obiecał, że wywoła strajk w Jean-Bart. Zebrani postanowili następnego dnia ruszyć na tę kopalnię. Rasseneur próbował powstrzymać ich zapędy, ale został wyszydzony i wyśmiany. Następnego dnia Chaval nakłonił kolegów z pracy do strajku, ale krótka przemowa dyrektora przekonała ich do zejścia pod ziemię i rozpoczęcia pracy. Podczas pracy Katarzyna zasłabła, było jej tak duszno, że rozebrała się do naga. Chaval pierwszy raz zaopiekował się nią i był dla niej miły, jednak nie trwało to zbyt długo. Okazało się, że strajkujący przybyli do Jean-Bart i przecięli liny wind. Górnicy musieli ewakuować się drabinami, a kiedy wychodzili na

 

powierzchnię, czekały ich szyderstwa strajkujących. Na widok Chavali tłum wpadł we wściekłość, porwano go i poniżono. Wstawiła się za nim tylko Katarzyna, która, chociaż był dla niej okrutny, nie chciała pozwolić, by obrażano jej kochanka. Spoliczkowała Stefana, którego ogarnął szał pod wpływem wypitego alkoholu i który chciał zabić Chavala. W końcu tłum pozwolił odejść zdrajcy, a sam ruszył na kolejne kopalnie. Rozszalała masa przeszła pod dom dyrektora, dzieci wybijały szyby w jego oknach. Kiedy zjawili się tam państwo Gregoire na chwilę przerwano zamieszki, raczej ze zdziwienia, niż z obawy, by nic się nie stało tym ludziom. Ich córka, Cecylia, została napadnięta przez kobiety, które zaczęły z niej szydzić. Dziadek Bonnemort rzucił się na nią i zaczął ją dusić, ale dziewczyna została uratowana przez swojego krewnego. Stefan skierował ludzi na sklep Maigrata, kiedy tłum zaczął dobijać się do niego, kupiec postanowił raczej zginąc niż pozwolić im na szabrowanie, jednak zeskakując na chodnik poślizgnął się i rozbił głowę o kamień. Kobiety szydziły z trupa i wykastrowały go. Mężczyźni byli poruszeni ich furią. Wkrótce tłum rozbiegł się, ponieważ przybiegła Katarzyna z wiadomością, że Chaval zawiadomił żandarmów.

Efektem zamieszek były zwolnienia najaktywniejszych górników, w tym Maheu i Levaque'a. Pod kopalnią ustawiono żandarmów. Stefanowi miano wymierzyć jeszcze cięższą karę, więc zaszył się w kryjówce Janka. Potęgująca się nędza w domu Maheu spowodowała chorobę małej Alziry. Dziewczynka zmarła z głodu i wycieńczenia. Jej matka była zrozpaczona, modliła się do Boga, by ona i jej dzieci mogły podzielić los małej. Ludzie woleli umrzeć, niż żyć w takiej biedzie. Kiedy napięcie po zamieszkach zelżało, Stefan normalnie poruszał się po mieście. 

Rasseneur wpuścił go do swojego szynku, nie żywił do niego nienawiści mimo różnicy ich poglądów. Suwarin był wyjątkowo rozgoryczony, sprawiał wrażenie człowieka, który znajduje się w nieco innym świecie, niż pozostali. Nagle w szynku zjawił się Chaval z Katarzyną. Dwaj rywale postanowili w końcu porachować się. Stefan wygrywał bójkę, lecz Chaval wyciągnął nóż. Mimo to Stefan zdołał pokonać Chavala, chciał go zabić, ale opanował się i kazał mu odejść. Katarzyna chciała odejść z kochankiem, ale ten ją porzucił. Poczuła się bardzo zagubiona i nieszczęśliwa, noc spędziła błąkając się po polach. Stefan był świadkiem morderstwa, jakiego Janek dokonał na jednym z wartowników, z którym Stefan rozmawiał poprzedniego dnia. Obaj ukryli ciało zabitego. Do osiedli górniczych doszła wiadomość, że Zarząd sprowadził Belgów do pracy w kopalni.

Strajkujący zebrali się pod kopalnią w dniu jej otwarcia. Zaczęli obrzucać żandarmów wyzwiskami, więc wzięto kilku górników w niewolę, aby uspokoić tłum. Strajkujący zamiast tego obrzucili żandarmów cegłami, największą wściekłość w tym przejawiały kobiety. Maheu trzymał się z tyłu, ale jego żona zwyzywała go od tchórzy, więc przeniósł się do pierwszego szeregu. Żołnierze zaczęli strzelać do zebranych. Zginęło kilkanaście osób, w tym Maheu, Lidka Pierron, mały Bebert, stara Brûlé, sztygar Richomme (próbował rozsądzić zebranych), Moquet i jego siostra Moquette, która osłoniła sobą Katarzynę. Zrozpaczeni strajkujący wrócili do domów, by opłakiwać swoich bliskich i pogrążać się w coraz większej beznadziei.

Zarząd postanowił zatuszować zajście. Odesłano Belgów i zrezygnowano z żandarmerii. Rozwieszono ogłoszenia o ponownym otwarciu kopalń i przyjmowaniu górników do pracy na niezmienionych warunkach. Część osób powróciła 

do kopalni, ale ludzie z osiedla Dwieście Czterdzieści wciąż stawiali opór. Stefan mieszkał teraz w domu Maheu razem z Katarzyną. Ludzie znienawidzili go, ponieważ sprowadził na nich jeszcze większą nędzę, niż ta, którą cierpieli wcześniej. Chcieli go zlinczować, ale ocalił go Rasseneur. Wymykał się z domu tylko nocą. Któregoś razu podczas spaceru napotkał Suwarina. Rosjanin opowiedział mu o swojej dziewczynie, z którą przygotowywał zamach na cara, o tym, jak przyglądał się jej procesowi i patrzył na jej egzekucję. Suwarin zapowiedział, że odchodzi z miasta. Kiedy Stefan poszedł w inną stronę, Rosjanin zszedł do kopalni pod pozorem zostawienia marynarki, narażając swoje życie zjechał do szybu i uszkodził jego obudowę, tak, że mogła w każdej chwili rozlecieć się i doprowadzić do zalania kopalni wodą. Kiedy Stefan wrócił do domu i położył się, po chwili usłyszał, że ktoś wstał. Okazało się, że Katarzyna zdecydowała się pójść do kopalni, mimo tego, iż matka stanowczo tego zabroniła. Stefan postanowił pójść z nią. Po drodze do kopalni napotkali Suwarina, który nie mógł uwierzyć, że tak wielu górników przyjdzie do pracy. Zauważywszy Stefana próbował nakłonić go do powrotu do domu, ale bezskutecznie.

W kopalni mnóstwo korytarzy było zniszczonych, wiele wymagało oczyszczenia i nowej obudowy. Katarzynę, Stefana i Chavala posłano z innymi ludźmi do odcinka oddalonego trzy kilometry od szybu. Pracowali przez jakiś czas, po czym Katarzyna odkryła, że wszyscy inni gdzieś zniknęli. Przerażeni górnicy pobiegli do szybu, gdzie spostrzegli, że obudowa przecieka i nie mogą wydostać się przy pomocy windy, gdyż szyb został zawalony. Ewakuowani na powierzchnię ludzie słyszeli ich krzyki, Negrel zjechał na dół w beczce, jednak nie było szansy, by uratować 

uwięzionych na dole ludzi tą drogą. Zauważył, że obudowa została celowo zniszczona przez człowieka. Wieść o katastrofie szybko się rozeszła, rodziny górników przybyły pod kopalnię, by dowiedzieć się, kto został pod ziemią. Wkrótce zrozpaczona pani Maheu usłyszała nazwisko Katarzyny.

Woda płynąca do korytarzy spowodowała zawalenie się ich, osunięcie szybu, a wkrótce zawalenie całej kopalni, jej zabudowań, nawet pobliskiego placu, pod którym biegły korytarze. Negrel przystąpił do opracowywania planu ratunku dla uwięzionych, Zachariasz wstąpił do ekipy ratunkowej. Część górników wydostała się przez zapomniany korytarz, prowadzący do lasu, więc tam rozpoczęto prace. Każdego dnia przesiadywała tam pani Maheu, przychodzili też inni ludzie. Zachariasz nieustannie pracował, w końcu usłyszał, że ktoś po drugiej stronie pokładu wystukuje górniczy sygnał. Oceniono, że uwięzieni są pięćdziesiąt metrów od ekipy ratunkowej. Kopano coraz dalej, Zachariasz nie odstępował od kilofa. Któregoś dnia Negrela nie było w pobliżu, więc nikt nie mógł przekonać Zachariasza do chwilowego przerwania pracy. Młody Maheu był zirytowany, że jego lampa daje tak mało światła i opóźnia jego pracę, więc zdjął z niej osłonę. Nastąpił ogromny wybuch z powodu nagromadzonego w korytarzu gazu. Zachariasz zginął, kilku innych członków ekipy zostało rannych. Negrel był wściekły i zrozpaczony. Matka przyjęła śmierć syna z przerażającym spokojem, ogrom cierpień, jaki ją dotknął, uczynił ją zobojętniałą na wszystko.

Kiedy górnicy, uwięzieni pod ziemią, odkryli, że nie mają szansy na ratunek, rzucili się w różne strony, każdy liczył na to, że znajdzie jakieś inne wyjście. Katarzyna i Stefan biegli razem, dziewczyna była słaba, więc chłopak wziął ją na ręce. Udało im się dojść wyżej,

gdzie wody było mniej. Po jakimś czasie znalazł się przy nich Chaval, który przyszedł z innej strony. Odżyła w nim dawna namiętność do Katarzyny oraz nienawiść do Stefana. Trójka próbowała nie wchodzić sobie w drogę, Chaval obnosił się z posiadaniem dwóch cegiełek i mówił Katarzynie, że może się z nią podzielić. Dziewczyna nie chciała tego, ale w końcu Stefan przekonał ją, by coś zjadła. Chaval próbował nakłonić Katarzynę do współżycia mimo jej oporu, Stefan wpadł we wściekłość i rozbił jego głowę kamieniem. Zepchnął jego zwłoki do wody, a razem z Katarzyną przenieśli się dalej, do niszy w ścianie. Tam kryli się przez kolejne dnie. Z głodu żuli drewno obudowy korytarza, później pasek Stefana, w końcu płótno swoich ubrań. Dziewczyna usłyszała sygnał ratowników, co przyniosło im nadzieję na ocalenie. Po jakimś czasie, zrozpaczeni, odkryli, że trup Chavala podpływa do nich, chociaż odpychają go. Oboje byli coraz bardziej wycieńczeni. Katarzyna miała halucynacje, wydawało jej się, że jest wiosna i znajduje się na łące. Młodzi wyznali sobie wzajemnie miłość. Katarzyna zmarła, ale Stefan wmawiał sobie, że dziewczyna tylko śpi. W końcu ujrzał światło, został wyciągnięty na powierzchnię ziemi. Był wychudły i całkowicie osiwiał. Z podziemi wkrótce wyniesiono ciała zmarłych.

Stefan spędził kilka tygodni w szpitalu, raz odwiedziła go pani Maheu. Po wyzdrowieniu zdecydował się odejść z miasta i pojechać do Paryża. W międzyczasie otwarto wszystkie kopalni i znaczna większość górników wróciła do pracy. Przyjęto panią Maheu ze względu na cierpienie, jakiego doznała w ostatnim czasie. Ponieważ nie nadawała się do żadnej cięższej pracy, powierzono jej obsługę wentylatora. Stefan przyszedł do kopalni, by pożegnać się z górnikami i panią Maheu. Rozmawiali przez chwilę, kobieta nie zwracała uwagi na napomnienia, iż czas już, by zjechała na dół. Opowiadała, co dzieje się z jej rodziną i znajomymi. Pożegnali się, a Stefan ruszył w drogę. Idąc przez pola myślał o tym, ilu ludzi znajduje się pod nimi i ciężko pracuje.